Nowe regulacje wyhamowały zapędy skarbówki
Blokowanie wykonalności decyzji skarbowych przyniosło błogosławione skutki.
Nie musimy już bać się fiskusa. Z danych, jakie uzyskaliśmy w Ministerstwie Finansów (MF), wynika, że na 82,5 tys. wydanych w ubiegłym roku decyzji pokontrolnych wykonanie aż 88 proc. (72,5 tys.) zostało wstrzymane na skutek odwołań. W efekcie 1,5 mld zł naliczonych domiarów podatkowych nie zostało wpłaconych do budżetu państwa. Tyle pieniędzy zaoszczędzili obywatele i przedsiębiorcy. Przypomnijmy — w 2008 r. musieli wpłacić od ręki 1,6 mld zł, w 2007 r. — 1,7 mld zł. Cud? Absolutnie nie. To efekt wprowadzonej 1 stycznia 2009 r. zasady domniemania niewinności podatników.
— Dzięki wniesieniu odwołania od decyzji I instancji nie trzeba natychmiast płacić zaległości. To pozwala na spokojne przygotowanie linii obrony. Nawet jeśli podatnik przegra w wyższej instancji lub w sądzie, będzie przygotowany też na zapłatę i nie spadnie ona na niego niespodziewanie — tłumaczy Irena Ożóg, była wiceminister finansów, obecnie szefowa kancelarii Ożóg i Wspólnicy.
Jednak podatnikom nie musi się opłacać wstrzymywanie zapłaty w każdej sytuacji, gdyż po przegranej będą musieli uiścić domiar z odsetkami.
— W sądach około 30 proc. decyzji skarbowych jest uchylanych. To oznacza, że i budżet na tej regulacji zyskuje, gdyż nie musi w przegranych sprawach wypłacać odsetek — dodaje Irena Ożóg.
A było tak strasznie
Wcześniej obowiązywała odwrotna zasada, będąca fundamentem chorego polskiego systemu fiskalnego. Każda decyzja, nawet nieprawomocna i błędna, była wykonywana natychmiast — niezależnie od tego, czy podatnik się z nią zgadzał czy nie. To domniemanie winy podatnika dawało ogromną przewagę fiskusowi, który ochoczo korzystał z tej możliwości, nawet gdy nie miał racji. Chodziło o ściągnięcie jak największych pieniędzy do budżetu (a przy okazji o wysokie premie dla urzędników). Do dziś nie zabliźniły się rany chociażby Optimusa czy JTT Computer, producentów komputerów zniszczonych bezprawnymi decyzjami skarbówki (patrz: ramka).
— Gdyby nie przepisy o natychmiastowej wykonalności zapłaty domiaru, to nasza firma nadal by dobrze prosperowała i przynosiła zyski — ocenia po latach Paweł Ciesielski, były prezes JTT Computer.
Na początku 2008 r. z pomocą ruszył Adam Szejnfeld, ówczesny wiceminister gospodarki. Centralną pozycją jego pakietu było blokowanie natychmiastowego płacenia domiaru na skutek złożenia odwołania. Przez wiele miesięcy silny opór stawiał resort finansów. Został on jednak przełamany. Rząd przyjął projekt, a parlament uchwalił. Teraz Adam Szejnfeld nie ukrywa satysfakcji.
— Warto tworzyć skuteczne prawo, które przynosi wymierne efekty. 1,5 mld zł, zamiast na konto fiskusa, pozostało w obrocie gospodarczym. To pokazuje, jak poprawiła się relacja państwo-obywatel — mówi Adam Szejnfeld, poseł PO (musiał odejść z rządu wskutek tzw. afery hazardowej).
Budżet nie cierpi
Eksperci entuzjastycznie oceniają skuteczność nowych regulacji.
— To pierwsze symptomy cywilizowania relacji między fiskusem a obywatelami. Ważne jest to, że w kryzysowym 2009 r. 1,5 mld zł zostało w kieszeniach podatników — mówi Maciej Grelowski, wiceprezes Business Centre Club.
Prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów, nie jest zaskoczony.
— To musiało dać taki efekt. Fiskus nie jest już taki groźny. Szacuję, że w tym roku w kieszeniach podatników może zostać nawet 2,5 mld zł — uważa prof. Modzelewski.
Czy odsunięcie wpłaty 1,5 mld zł, w części może nawet na kilka lat, jest dotkliwe dla budżetu państwa?
— To nie są pieniądze, które budżetowi się należą. One nie są planowane w budżecie. Jednak przy tak wielkiej dziurze budżetowej każdy miliard złotych może być na wagę złota — mówi Robert Gwiazdowski, doradca podatkowy, szef Centrum im. Adama Smitha.
— W porównaniu z dochodami budżetu w 2009 r. utrata, a raczej przesunięcie w czasie wpłaty 1,5 mld zł, nie narusza istotnie interesów budżetu — uspokaja Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.
A co na to resort finansów? O dziwo, spokojnie podchodzi do sprawy.
— Nie nastąpiło pogorszenie realizacji zobowiązań podatkowych. Organy podatkowe przeciwdziałają ukrywaniu lub zbywaniu majątku przez podatników poprzez ustanawianie zabezpieczenia zobowiązań wobec budżetu państwa — mówi Magdalena Kobos, rzeczniczka MF.
Wzorowe niszczenie wzorcowych firm
W latach 1998-2000 Optimus eksportował produkowane komputery na Słowację. Następnie były one importowane do kraju dla szkól. Absurd tamtego prawa polegał na tym, że pecety wyprodukowane w kraju były obłożone 22-procentową stawką podatku VAT, a zagraniczne firmy korzystały ze stawki 0 proc. Przez pewien czas fiskus aprobował praktyki Optimusa (tak samo czyniło JTT Computer). Skarbówka zmieniła jednak zdanie. Zarzuciła firmie Kluski wyłudzanie zwrotów VAT i nałożyła wielomilionowe domiary podatkowe. Podobnie było w przypadku JTT. Mimo że obie firmy się odwołały, musiały zapłacić wysokie kary. Po kilku latach NSA orzekł, że zarówno Optimus jak i JTT nie łamały prawa i uchylił decyzje skarbówki. Było jednak już za późno. JTT upadło, a Optimus stracił pozycję rynkową i musiał zmienić profil działalności. Obecnie przedstawiciele obu spółek walczą o wysokie odszkodowania od państwa.
455
mln zł Tylko tyle w 2009 r. musieli wpłacić podatnicy natychmiast po otrzymaniu decyzji o domiarze.
2
mld zł Na taką kwotę w 2009 r. fiskus ustanowił zabezpieczenia zobowiązań podatkowych poprzez wpis hipoteki przymusowej na nieruchomościach podatników.