Podaż gruntów nie wzrośnie

Artur Pietraszewski
opublikowano: 16-01-2007, 00:00

Rok 2006 przyniósł na warszawskim rynku kilka spektakularnych transakcji gruntowych. Ceny uzyskane za wystawione na miejskie przetargi grunty przy ulicy Chełmskiej czy Inflanckiej czy podana do publicznej wiadomości wartość transakcji za śródmiejską działkę przy placu Trzech Krzyży pokazują, że poziom optymizmu u uczestników rynku jest nadal wysoki. Do agresywnych inwestycji w grunty nie zniechęcają nawet informacje o możliwym ograniczeniu poziomu wzrostu cen nowych mieszkań na warszawskim rynku. Z perspektywy międzynarodowych inwestorów udział gruntu w cenie 1 mkw. inwestycji na poziomie 20-25 proc. nie wydaje się przesadzony. Na konkurencyjnym rynku Hiszpanii przekracza on bowiem 40 proc.

Mimo politycznych deklaracji władz centralnych i samorządowych nie zwiększa się istotnie podaż nowych terenów, a brak regulacji prawnych zmuszających inwestorów do szybkiego zagospodarowywania gruntów sprzyja tworzeniu „banków ziemi” i stopniowemu wprowadzaniu inwestycji na rynek. Rok 2007 powinien zatem przynieść kolejne spektakularne transakcje na tzw. tereny typu brown field w poprzemysłowych obszarach Woli, Pragi-Północ i Południe, a także na terenie Służewca Przemysłowego i w rejonie Czerniakowa. Procesom tym sprzyjają powstające z trudem plany miejscowe i stopniowy rozwój infrastruktury, choć zwykle wymuszany lub kreowany przez samych deweloperów, a nie odpowiedzialne za to podmioty. Nic nie wskazuje natomiast, że uda się uruchomić w najbliższych latach rezerwy gruntowe związane np. z ogrodami działkowymi w centrach miast, które zarówno ze względów społecznych jak i formalno-prawnych, pomimo dostępnej infrastruktury, stanowią swoiste „wyspy” czy też z licznymi terenami w gestii takich spółek, jak PKP czy inne prywatyzowane z wolna państwowe podmioty.

Należy także wskazać na istotny wzrost zainteresowania dużymi terenami deweloperskimi na obrzeżach aglomeracji warszawskiej. Podstołeczne gminy doskonale radzą sobie z problemami planowania przestrzennego. Przykładem może być tu np. Lesznowola, w której ceny porolniczych obszarów wzrosły o ponad 100 proc.

Artur Pietraszewski

Reas Konsulting

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Pietraszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu