Czytasz dzięki

Podejrzane ruchy w Metropolitanie

opublikowano: 01-11-2020, 22:00

Tuż przed wszczęciem śledztwa w sprawie Metropolitan Investment obsługę spółek z grupy przejęła firma Metro Services. Zarządza nią były wiceprezes UOP i NIK.

Mamy nowe informacje w głośnej sprawie warszawskiej firmy Metropolitan Investment (MI) mającej około ćwierć miliarda złotych długów wobec inwestorów z tytułu obligacji i udziałów w działających na rynku nieruchomości spółkach celowych. Okazuje się, że prokuratura, która założycielom MI, Łukaszowi Włodarczykowi i Robertowi Jasiowi, przedstawiła zarzuty oszukania prawie 1,5 tys. osób na ponad 250 mln zł, zajmuje się nie tylko wyjaśnianiem tego, jak w stołecznej spółce pojawiły się tak wielkie straty, ale też tym, co działo się potem, już w ramach jej tzw. restrukturyzacji. A działo się, i wciąż dzieje, sporo.

NIE ZGADZA SIĘ Z PROKURATURĄ:
NIE ZGADZA SIĘ Z PROKURATURĄ:
Dynamiczny rozwój firmy sprawił, że właściciele MI popełnili pewne błędy, m.in. za bardzo koncentrując się na sprzedaży obligacji i udziałów, a niewystarczająco pilnując realizacji poszczególnych inwestycji. To w najgorszym dla nich wariancie można jednak interpretować jako ewentualne przekroczenie granic ryzyka gospodarczego, ale z pewnością nie oszustwo — ocenia Krzysztof Szwedowski, zarządzający dziś większością spółek z grupy MI.
Forum

Dwóch ratowników

Problemy z płynnością MI, a także powiązanych z nią kilkudziesięciu spółek projektowych, na które zbierane były pieniądze od inwestorów, zaczęły się już w połowie 2019 r. Jesienią ubiegłego roku do pomocy w restrukturyzacji grupy jej właściciele, Łukasz Włodarczyk i Robert Jaś, zaprosili dwie osoby. Pierwszą był Radzimir Prus-Grobelski, były radny Torunia, zaangażowany kiedyś w restrukturyzację firmy deweloperskiej Budlex, przejętej przez giełdowy Erbud, a drugą Krzysztof Szwedowski, były wiceprezes Urzędu Ochrony Państwa i Najwyższej Izby Kontroli oraz były członek zarządu takich firm, jak PKN Orlen i PGE Dom Maklerski.

— Kiedy pojawiliśmy się w firmie z Radzimirem Prusem-Grobelskim, wydawało się, że dzięki nowym projektom możliwe będzie odrobienie wszystkich strat. Coraz większe problemy z płynnością, wstrzymanie sprzedaży i pandemia koronawirusa sprawiły jednak, że musieliśmy się skoncentrować na minimalizowaniu szkód w już realizowanych projektach. I tym właśnie, we współpracy z inwestorami, dziś się zajmujemy — mówi Krzysztof Szwedowski.

Kluczowa zmiana

To on właśnie, na podstawie pełnomocnictw od przebywających w areszcie właścicieliMetropolitana, zarządza większością firm z grupy MI. Wyjątkiem jest kilkanaście spółek, dla których w sierpniu 2020 r. prokuratura ustanowiła zarządcę przymusowego (jedną z nich jest sam MI).

— Wchodząc do 15 spółek, nad którymi mam zarząd przymusowy, nie napotkałem na ani jednego pracownika. Zarówno oni, jak i umowy MI ze swoimi spółkami projektowymi, które generowały przychody, zostały przeniesione do nowo powstałej spółki Metro Services. Cel takich działań jest jednoznaczny i mam na ten temat jak najgorsze zdanie — mówi Jan Hambura, zarządca przymusowy MI.

Chodzi mu o wydarzenia z przełomu 2019 r. i 2020 r., kiedy to powołano do życia spółkę komandytową Metro Services. Jej komplementariuszem została Metro Services sp. z o.o., a komandytariuszami Łukasz Włodarczyk, Robert Jaś, Krzysztof Szwedowski i Radzimir Prus-Grobelski. A równolegle MI sprzedał udziały w Metro Services sp. z o.o. Krzysztofowi Szwedowskiemu. Następnie spółka komandytowa Metro Services przejęła pracowników MI, a także zarządzanie wszystkimi projektami realizowanymi przez spółki grupy, w tym ich obsługę organizacyjną, księgową i informatyczną, a tym samym przychody generowane wcześniej przez MI, w tym od firm już funkcjonujących i generujących wpływy choćby z tytułu umów najmu. Jakie było uzasadnienie tych zmian i czy nie były one podjęte ze szkodą dla MI, a tym samym jej inwestorów, a dziś wierzycieli? Szczególnie że działo się to już w momencie, gdy przeciwko Metropolitanowi prowadzone były liczne egzekucje komornicze.

— Powołanie przez nas Metro Services i przeniesienie do tej firmy obsługi spółek projektowych z grupy MI miało służyć optymalizacji kosztów i podjęciu próby pozyskania klientów zewnętrznych na usługi komercjalizacji nieruchomości czy obsługi inwestycji. Z pewnością nie było to nic niezgodnego z prawem — odpowiada Krzysztof Szwedowski.

Przelewy pod lupą

Jakie pieniądze wpływają do Metro Services? Tego nie wiadomo. Z informacji „PB” wynika, że tylko jedna spółka celowa, Projekt Garażowa, która wynajmuje lokal na warszawskim Mokotowie operatorowi sieci „Biedronka”, w maju i czerwcu 2020 r., a więc już w trakcie śledztwa i tuż przed zatrzymaniem Łukasza Włodarczyka i Roberta Jasia, przelała na konto Metro Services 1,45 mln zł. Z tytułów dwóch przelewów wynika, że były to zapłaty za faktury, a dokonano ich w imieniu MI jako „rozliczenie z pożyczką”. Przy czym po drugim z nich na rachunku Projektu Garażowa zostało zaledwie 8 tys. zł. Według Krzysztofa Szwedowskiego obu przelewów dokonał Łukasz Włodarczyk będący wtedy prezesem Projektu Garażowa.

— Z tego, co wiem, był to zwrot pożyczki udzielonej wcześniej przez Metropolitan Investment — dodaje Krzysztof Szwedowski.

Co do powiedzenia w tej sprawie ma Łukasz Włodarczyk? Czy nie uważa, że te transfery mogą być uznane za działanie na szkodę spółki Projekt Garażowa, a tym samym jej inwestorów, a dziś wierzycieli? Jego obrońca Paweł Sawicki po konsultacjach z mocodawcą przekazał „PB”, że tak szczegółowe kwestie objęte są tajemnicą śledztwa i dlatego, przynajmniej w tym momencie, nie doczekają się komentarza. I dodał, że „nie było żadnych nielegalnych transferów pieniężnych, a wszystkie realizowane płatności miały tytuł prawny”. Co na to prokuratura, która — jak wynika naszych informacji — intensywnie zajmuje się wątkiem działalności Metro Services, w tym przelewów, które trafiły do tej firmy ze spółki Projekt Garażowa?

— W ramach czynności podejmowanych w śledztwie badane są relacje handlowe i powiązania finansowe spółki MI oraz innych należących do grupy spółek celowych. Z uwagi na dobro postępowania na jego obecnym etapie nie udzielamy jednak dalszych informacji, dotyczących zwłaszcza planowanych czynności — ucina Anna Marszałek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.

Zamieszanie z zarządcą

Śledczy nie informują też, dlaczego zarządca przymusowy został ustanowiony jedynie w przypadku kilkunastu spółek, a nie we wszystkich około 90 powiązanych z MI, które łączyło wiele relacji gospodarczych (w tym liczne „wewnątrzgrupowe” pożyczki). A pytanie jest tym bardziej zasadne, że — jak wynika z informacji „PB” — w ostatnich miesiącach dochodzi do wielu zmian właścicielskich i zarządczych w poszczególnych firmach.

W szczególności, czy zarządca przymusowy nie powinien pojawić się w spółce Metro Services? I to pytanie śledczy pozostawili bez odpowiedzi. Wiemy, że wniosek w tej sprawie już kilka tygodni temu złożyła w prokuraturze Paulina Kolowca z kancelarii prawno-podatkowej Capital Legis, reprezentującej część z poszkodowanych przez Metropolitan. Jej zdaniem tylko takie rozwiązanie mogłoby uniemożliwić wyprowadzanie majątku ze spółek grupy MI, a także potencjalne mataczenie w sprawie. Na razie jednak Jan Hambura nawet w tych 15 spółkach, w których jest zarządcą, działa niejako w zawieszeniu. A to dlatego, że sąd ze względów formalnych nie zatwierdził decyzji prokuratury o jego ustanowieniu, a zażalenia śledczych i pełnomocników inwestorów MI w tej sprawie już od dwóch miesięcy nie mogą doczekać się rozpatrzenia.

Spór o liczby

Tymczasem obrońcy aresztowanych właścicieli Metropolitana przechodzą do kontrataku. Twierdzą, że podawane przez prokuraturę informacje, że Łukasz Włodarczyk i Robert Jaś mieli oszukać ponad 1400 osób na ponad 250 mln zł, są nieprawdziwe. Przekonują, że wszystkich klientów grupy MI było mniej niż 800 (tyle że część z nich inwestowała w różne projekty i spółki grupy), a w wartość łącznej szkody śledczy niesłusznie wliczają kwoty z emisji obligacji, które są jeszcze niewymagalne. Co na to poznańska prokuratura? Jak usłyszeliśmy od jej rzeczniczki — nie odnosi się do twierdzeń obrońców za pośrednictwem mediów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane