Podniesione ciśnienie kardiologii

Alina Treptow
opublikowano: 2013-08-21 00:00

Rozporządzenie dotyczące świadczeń wymusi milionowe inwestycje. Niepotrzebnie — alarmują przedsiębiorcy.

Choć sezon urlopowy w pełni, świadczące usługi kardiologiczne placówki medyczne nie mogą liczyć na odpoczynek. Jednak to nie pacjenci zaprzątają im głowę, ale nowe prawo. Miesiąc temu Ministerstwo Zdrowia opublikowało projekt rozporządzenia koszykowego, dotyczącego świadczeń medycznych w kardiologii. Najwięcej kontrowersji wzbudziły dodatkowe wymagania sprzętowe. Zdaniem przedsiębiorców, niezasadne.

— Kardiologia jest już jednym z lepiej wyposażonych segmentów. Zrozumiałbym, jeśli dodatkowy sprzęt podniósłby jakość usług i efektywność leczenia, ale w tym przypadku nic on nie zmieni. Wiąże się tylko z wysokimi kosztami. Pojedyncza placówka będzie wymagała inwestycji na poziomie 5-10 mln zł — szacuje Dariusz Dudek, prezes sieci klinik kardiologicznych Carint.

— Nowe prawo wprowadza m.in. obowiązek posiadania oddziału kardiochirurgii, co jest sprzeczne z międzynarodowymi trendami — za granicą ich liczba jest ograniczana. Nie rozumiem, po co te dodatkowe obciążenia — mówi prezes spółki kardiologicznej, chcący zachować anonimowość.

Skala inwestycji będzie uzależniona od stopnia referencyjności (będą cztery), który dana placówka chce zdobyć. Im wyższy stopień, tym wyższe wymagania sprzętowe i kadrowe. Te stopnie to novum dla branży — wprowadzi je nowe rozporządzenie.

Przedsiębiorcy będą starać się o wyższe stopnie, licząc na korzyści, m.in. wyższe wyceny czy dodatkowe punkty w wyścigu o kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia. Sęk w tym, że o ewentualnych benefitach w projekcie nie ma ani słowa. Zdaniem Dariusza Dudka, jeśli resort zdrowia chce poprawić jakość leczenia, powinien zacząć rozliczać placówki z jakości i efektywności leczenia, a nie wprowadzać dodatkowe wymagania. Przedsiębiorcy podkreślają, że takie rozwiązania prawne sprawiają, że biznes staje się niestabilny i nieprzewidywalny. Z tego powodu kolejne inwestycje stoją pod znakiem zapytania.

— Wstrzymujemy się z budową kolejnych placówek. Rozważamy kolejne inwestycje, ale za granicą, np. w Europie Wschodniej — mówi Dariusz Dudek. Poza Polskę, a dokładniej — na Słowację, wzrok skierowały konkurencyjne Polsko- Amerykańskie Kliniki Serca, w które zainwestował fundusz private equity Advent.