Agencja ratingowa Moody’s wysyłając w kierunku inwestorów sygnał, że
najwyższa ocena zdolności kredytowej Wielkiej Brytanii może zostać obniżona
jeśli nie zostaną założone cele, przyczynia się do nasilenia chaosu na rynku
walutowym. Skoro zaufanie do brytyjskiej i amerykańskiej waluty zaczyna być
kwestionowane, a sytuacja finansowa strefy euro jest niemal podbramkowa, rynki
kojarzone ze stabilnością i bezpieczeństwem ograniczają się do Szwajcarii i
Japonii. Odzwierciedlają to notowania franka (również względem złotego) oraz
jena, który mimo niedawnej interwencji banku centralnego nie przestał się
umacniać komplikując coraz bardziej położenie japońskich eksporterów. Japońska
waluta była w środę najmocniejsza względem dolara od marcowego trzęsienia
ziemi.
Złoty w środę po południu nie zareagował w zauważalny sposób na
decyzję RPP o podniesieniu stóp procentowych. Główna stopa, zgodnie z prognozami
większości ekonomistów, wzrosła dziś do o 25 punktów bazowych do 4,75 proc. W
tym kontekście warto wspomnieć o zaleceniach Banku Światowego, który wraz z
obniżeniem prognoz wzrostu światowej gospodarki (z 3,3 do 3,2 proc.), zaznaczył,
że rynki wschodzące powinny bardziej zdecydowanie zabrać się za podwyżki stóp
procentowych i obniżanie wydatków, co ma pomóc w osiągnięciu warunków
sprzyjających długoterminowej koniunkturze.
Na rynkach akcji w Europie przez większą część sesji dominowały spadki. Około
godz. 16 WIG20 tracił na wartości ok. 0,5 proc., indeksy niemieckiej i
brytyjskiej giełdy spadały o 1 proc., a w Grecji przecena przekraczała 2
proc.
Na rynku surowców cena ropy naftowej spadła po południu w okolicę 98
USD za baryłkę. W środę w Wiedniu odbędzie się posiedzenie członków OPEC, którzy
łącznie dostarczają ok. 40 proc. światowej podaży ropy naftowej. Trudno jednak
powiedzieć czy dojdzie do porozumienia w sprawie nowych limitów, bo dwaj
najwięksi producenci zrzeszeni w kartelu zajmują przeciwne stanowiska - Arabia
Saudyjska namawia do zwiększenia podaży, aby sprowadzić cenę ropy w okolicę
80-90 USD za baryłkę, a Iran jest za pozostawieniem dotychczasowego poziomu
wydobycia. Spośród innych towarów najsilniej taniały miedź i srebro, bo ich ceny
spadały o blisko 2 proc.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ: Łukasz Wróbel, Noble Securities