Podwyżka stóp procentowych niekoniecznie w lipcu

opublikowano: 2004-07-14 19:18

Ekonomiści nie są zgodni, czy podczas lipcowego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej (RPP) podniesie stopy procentowe w związku z wysokim poziomem inflacji. W środę Główny Urząd Statystyczny podał, że inflacja w czerwcu wyniosła 4,4 proc. w porównaniu z czerwcem 2003 roku.

Zdaniem głównego ekonomisty Banku BPH, Ryszarda Petru, inflacja może jeszcze wzrosnąć, do prawie 5 proc. w lipcu, co oznacza bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że RPP podwyższy stopy procentowe już w lipcu. "Jeśli będzie podwyższać stopy procentowe, to raczej o 50 pkt bazowych, a nie o 25 punktów, po to, by tłumić oczekiwania inflacyjne" - powiedział Petru.

Również ekonomista BZ WBK, Piotr Bielski uważa, że RPP już na lipcowym posiedzeniu będzie poważnie rozważać kolejną podwyżkę stóp procentowych.

Główny ekonomista Citibanku Handlowego, Maciej Krzak sądzi natomiast, że RPP w lipcu raczej nie podwyższy stóp procentowych. Jego zdaniem, RPP przeanalizuje zmiany cen żywności i poczeka z ewentualną decyzją do sierpnia lub września.

Główny ekonomista Deutsche Bank Polska, Arkadiusz Krześniak powiedział PAP, że prawdopodobieństwo podniesienia stóp w lipcu wynosi ok. 30 proc. "Raczej stawiam na sierpień i wówczas RPP mogłaby podnieść stopy na pewno o 25 punktów (bazowych - PAP)" - dodał Krześniak.

Ekonomiści zwracają uwagę, że czerwcowy wzrost inflacji wynika przede wszystkim ze wzrostu cen żywności oraz skutków wejścia do UE takich jak jednorazowe wzrosty podatków pośrednich.

Ekonomiści oczekują obecnie deflacji, zazwyczaj występującej w lecie. "Spodziewamy się dobrych zbiorów w całej Europie, mimo średniej pogody. Spadną bardzo wyraźnie ceny zbóż i to widać już w tej chwili" - powiedział Krzak. Zdaniem Petru inflacja pod koniec roku może wynieść 4,9 proc.

Petru zwrócił uwagę, że z punktu widzenia rządu wyższa inflacja i towarzyszący jej tzw. podatek inflacyjny są korzystne, ponieważ budżet ma nominalnie wyższe dochody.

Ponadto złoty wzmacniający się po podwyżce stóp procentowych ma wpływ na poziom długu zagranicznego. "To ułatwi prześlizgnięcie się bez reform pod limitem 55 proc. relacji długu publicznego do PKB" - powiedział Petru.

Inną konsekwencją obecnej sytuacji, w tym podwyżek stóp procentowych, jest atrakcyjność inwestycji w złotego. "Jeżeli jeszcze będzie korzystny wynik głosowania w piątek nad waloryzacją rent i emerytur, to może być to dodatkowy czynnik wzmacniający złotego. Złoty - wydaje się - będzie się umacniać, choć wiele zależy od sytuacji politycznej" - powiedział Krześniak.

Marek Węgrzanowski z Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej napisał w środowym komentarzu, że inwestorzy kupują polską walutę, a złoty umacnia się wobec dolara.

"Dzisiejszy rekordowo niski poziom wyniósł 3,5748. Złoty był też bardzo mocny względem waluty europejskiej, której kurs spadł do 4,4344 zł." O godz. 16.15 jeden dolar wyceniany był na 3,5850 złotego, a jedno euro na 4,4490 złotego.

W opublikowanym w środę raporcie Banku Światowego, dotyczącym nowych krajów UE podkreślono, że wyzwaniem jest utrzymywanie pod kontrolą oczekiwań inflacyjnych, by uniknąć wzrostu cen prowadzącego do nacisku na wzrost płac.

Główny ekonomista Banku Światowego dla Europy Środkowej i Państw Nadbałtyckich, Thomas Laursen powiedział podczas konferencji prasowej, że należy unikać konsekwencji w postaci trwałego wzrostu płac, znacznego zaostrzenia polityki władz monetarnych i zatrzymania wzrostu gospodarczego.