Za takim scenariuszem przemawia nie tylko rekordowa inflacja, ale i wyjątkowo ciasny rynek pracy. Fed chce ostudzić bardzo silny popyt, co oczywiście będzie miało negatywny wpływ na aktywność gospodarczą. Jest to cena za zwalczenie narastającej inflacji, która jest najwyższa od początku lat 80. Pytanie jak wysoka będzie musiała być, jak duży będzie wzrost bezrobocia z tego tytułu i czy gospodarka nie znajdzie się w recesji. Odpowiedzi na te pytania pozostają kluczowe z rynkowego punktu widzenia. Rentowności ponownie rosną, co sprzyja odpływowi kapitału z rynku akcyjnego. W tym momencie obawy o tempo normalizacji przyćmiewają rozkręcający się sezon wyników, który przynajmniej na początku prezentuje się relatywnie dobrze. 80% spółek, które dotychczas opublikowało swoje wyniki pobiło oczekiwania rynkowe.
Dziś w centrum uwagi rynków znajdować się będą wskaźniki koniunktury gospodarczej PMI za kwiecień, które obrazować będą jak wygląda aktywność na początku II kw. Jako pierwsze opublikowane zostały dane z Francji, które przebiły oczekiwania rynkowe. Wskaźnik obrazujący kondycję sektora przemysłowego wzrósł do 55.4 pkt. z 54.7 pkt. i mediany prognoz rynkowych na poziomie 53.1 pkt. Indeks liczony dla usług wzrósł z kolei do 58.8 pkt. z 57.4 pkt. w marcu i prognozowanego spadku do 56.5 pkt. Podobny wydźwięk posiadają dane z Niemiec, zatem po czasowym spowolnieniu koniunktury w I kw. ponownie zaczęła ona przyspieszać, co wpisuje się w scenariusz normalizacji polityki monetarnej również na Starym Kontynencie.
Na rynku walutowym dolar ponownie wraca do łask, a notowania EURUSD spadają w kierunku 1.08. Nie przekłada się to jednak na notowania USDJPY, które cofają się poniżej 128. To po informacjach o rozmowach pomiędzy Japonią a USA nad skoordynowaną interwencją walutową w celu przeciwdziałania dalszej przecenie jena. Silny dolar spycha waluty surowcowe. Ropa i złoto bez większych zmian, odpowiednio na poziomie 103 USD w przypadku WTI i 1950 USD za uncje.

US500.f, Interwał dzienny