W tych dniach najważniejszym wydarzeniem — przynajmniej dla chrześcijańskiej części ludzkości, obejmującej 31-32 proc. z ponad 8-miliardowej populacji — oczywiście jest Wielkanoc. Wobec wiosennych świąt całkiem bledną choćby wypadające 4 kwietnia, czyli akurat w Wielką Sobotę, przyziemne, świeckie 77. urodziny Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO — North Atlantic Treaty Organisation). Notabene w 2024 r. brylantowe gody sojusz upamiętnił galą 75-lecia, będącą pożegnalnym eventem prezydenta Josepha Bidena. Jego następca Donald Trump z okazji 77-lecia oznajmił natomiast sojusznikom, że jeśli definitywnie obrazi się na niewdzięczników, to pozbiera amerykańskie zabawki i wyprowadzi USA z NATO. Takie groźby należą do ciągu niedorzeczności prawnych rzucanych bez przerwy w przestrzeń przez obecnego lokatora Białego Domu. Niewątpliwie jednak zbliżający się tegoroczny szczyt sojuszu — 7-8 lipca w tureckiej Ankarze — faktycznie zapowiada się jako może nie przełomowy, lecz decyzyjnie brzemienny.
Fundamentalny akt NATO podpisany został w Waszyngtonie 4 kwietnia 1949 r. Założycielami sojuszu było 12 państw: USA i Kanada, na środku oceanu Islandia (bez armii, traktowana jako lądowy lotniskowiec), zaś w Europie Wielka Brytania, Francja, Norwegia, Dania, Portugalia, Włochy, Belgia, Holandia i Luksemburg. Po wielu ustrojowych przemianach na naszym kontynencie oraz najświeższym dołączeniu Finlandii i Szwecji do NATO należą obecnie 32 państwa — na mapie Europy łatwiej wskazać pozostające jeszcze na zewnątrz.
Wypada przypomnieć, że dolną granicę obszaru członkostwa oraz operowania NATO traktatowo stanowi zwrotnik Raka. To równoleżnik około 23,5 stopnia szerokości północnej. Traktat powoduje ograniczenia geograficzne, np. róg Afryki koło Somalii znajduje się daleko poniżej zwrotnika, dlatego nigdy nie mogło tam być mowy o antypirackiej operacji NATO. Ograniczeń interwencyjnych nie ma natomiast UE, dlatego na piratów uderzają okręty państw sojuszu, tyle że jako… unijne. Obszar obecnej wojny bliskowschodniej, czyli Iran, Zatoka Perska oraz Cieśnina Ormuz, w całości wpasowuje się natomiast w traktatowe kryteria NATO. To bardzo ważne, ponieważ nagłe żądania pomocowe Donalda Trumpa nie mogły być odrzucone przez sojuszników od razu pod bardzo wygodnym pretekstem geograficznym. Pozostała im argumentacja merytoryczna — otóż wywołując światową awanturę wojenną wspólnie z premierem Benjaminem Netanjahu 47. prezydent USA pogwałcił kilka fundamentalnych artykułów traktatu waszyngtońskiego. Wyrzucił do kosza m.in. artykuł 9 o ustanowieniu Rady Północnoatlantyckiej, która zorganizowana jest bardzo sprawnie i może szybko — w formacie ambasadorów — zebrać się w każdym czasie.
NATO w sędziwym wieku bezdyskusyjnie dotyka zjawisko zmęczenia materiału, ale koniecznie trzeba w nim być. Przede wszystkim dla słynnego solidarnościowego artykułu 5 traktatu, w którym „strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim”. Przez długie lata postrzegany był bardziej teoretycznie — NATO skorzystało z niego przez 77 lat tylko raz, po uderzeniu terrorystów 11 września 2001 r. na World Trade Center i Pentagon. Jedyna w dziejach operacja sojuszu w Afganistanie skończyła się jednak militarno-polityczną klęską Zachodu i ewakuacją w trybie kompromitującym, znacznie gorszym niż niegdyś wyjście armii Związku Radzieckiego. Mimo afgańskiego blamażu z 2021 r. po dokonaniu przez Rosję 24 lutego 2022 r. agresji na Ukrainę artykuł 5 zasadnie postrzegany jest przez nasz świat jako polisa na bezpieczeństwo państwa.
Traktat waszyngtoński umożliwia każdemu członkowi wystąpienie z NATO z zachowaniem rocznego okresu wypowiedzenia. Nikomu nigdy nie przyszło do głowy choćby pomyślenie o exicie, chociaż Francja wyprowadziła w okresie 1966-2009 armię ze struktur militarnych sojuszu. Notabene państwo hipotetycznie wykonujące samobójczy krok exitowy musi złożyć wypowiedzenie rządowi… USA, ponieważ to on od początku jest depozytariuszem traktatu. Notabene ciekawe, jak Donald Trump wyobrażałby złożenie wyimaginowanego wypowiedzenia… samemu sobie. Byłby to przecież absurd kosmiczny. Reasumując — generalny wniosek co do perspektyw NATO sprowadzam do wisielczo-optymistycznego przetworzenia w tytule kultowego dementi ogłoszonego przez Marka Twaina z 1897 r. Dębowe gody 80-letniego sojuszu odbędą się w 2029 r. już na pewno bez Donalda Trumpa.

