Pojedynek o milion złotych

Przemek BarankiewiczPrzemek Barankiewicz
opublikowano: 2013-07-02 00:00

Półfinalista Wimbledonu zainkasuje aż 400 tys. GBP. Oznacza to, że bratobójcza walka Kubota i Janowicza przyniesie zwycięzcy równowartość 1 mln zł

Wczorajsze zwycięstwa Łukasza Kubota i Jerzego Janowicza to nie tylko wielki sukces polskiego tenisa. Nasi ćwierćfinaliści wygrali już w tym roku na kortach Wimbledonu 605 tys. GBP. To ponad 20 proc. tego, co zarobili przez całą swoją karierę. Polscy tenisiści idealnie trafili z formą.

None
None

W tym roku włodarze londyńskich kortów rozbili bank i dla zwycięzców w turniejach singlowych (obu, bo mamy przecież równouprawnienie) przeznaczyli po 1,6 mln GBP. To o 39 proc. więcej niż przed rokiem. Zwycięzca tegorocznego Wimbledonu zarobi więc niemal tyle, ile przez całą karierę zarobił Wojciech Fibak, obecnie numer 211. na liście najlepiej zarabiających tenisistów w historii. Łącznie w grze pojedynczej do podziału jest 17,2 mln GBP, o połowę więcej niż w 2012 r.

Kwota nagród rośnie nieprzerwanie od 1979 r. i dziś już nikt nie pamięta, że w 1968 r. zwycięzca musiał zadowolić się sławą i 2000 GBP. Wimbledon ma co dzielić, bo w ubiegłym roku — mimo gigantycznych premii dla tenisistów — przyniósł 37,75 mln GBP zysku. Brytyjska Lawn Tennis Association przeznaczyła je, jak co roku, na rozwój tenisa na Wyspach. Skutek? Mizerny, ale opinia publiczna puści to w niepamięć.

Warunek? Tylko jeden — tegoroczny turniej musi wygrać Szkot Andy Murray. W półfinale — jeśli do niego dotrze — stanie mu na drodze jeden z Polaków.

Wcześniej Kubot i Janowicz stoczą bratobójczą walkę o 1 mln zł. To różnica między tym, co już zarobili, a 400 tys. GBP, które zainkasuje półfinalista turnieju.