Pokaż mi swe biuro, powiem ci, kim jesteś

Marta Biernacka, Joanna Inorowicz
opublikowano: 2006-01-02 00:00

Kanarkowe sofy? Krzesła z metalu? Elegancka czerń? Energetyczna czerwień? Przy projektowaniu wnętrz detale są ważne, wydobywają ich duszę.

Warszawska siedziba firmy Kinnarps, zajmującej się projektowaniem i wyposażaniem wnętrz, mieści się przy jednej z głównych ulic stolicy. Przechodnie przez ogromne okna mogą oglądać biurowe wnętrza, świadomie wystawione przez projektantów na widok publiczny. Budynek jest miejscem pracy i jednocześnie firmową ekspozycją.

— Parter ma charakter show roomu (wystawy) — mówi Aleksandra Krawsz, menedżer ds. marketingu i PR w Kinnarps.

Na pierwszym piętrze jest kolejny show room, ale „pracujący”.

— Tam toczy się normalne firmowe życie, mieszczą się gabinety naszych menedżerów, zarządu. Pozostała przestrzeń to tzw. open space, gdzie projektują architekci i są działy administracyjne. Wszystko jest tak zorganizowane, aby pokazywać klientom różne warianty wystroju i aranżacji wnętrza — mówi Aleksandra Krawsz.

Architekt Piotr Blaim podkreśla, że projektowanie przypomina układanie kostek domina.

— Różne elementy dopasowuje się do koncepcji. Dobór i zestawienie poszczególnych składników służy stworzeniu charakterystycznej dla danej firmy atmosfery pracy czy wrażenia, jakie biuro ma sprawiać na odwiedzających — mówi Piotr Blaim.

Zarys koncepcji

Ważny jest też widok, jaki roztacza się z okien biurowca. Piotr Blaim nie polecałby tworzyć pałacowej stylizacji w firmie, która stoi w sercu nowoczesnego centrum miejskiego. Najważniejsze jest jednak to, co dane wnętrze ma wyrażać i jakie są potrzeby klienta.

— Formalna, elegancka aranżacja będzie pasować do kancelarii prawnej, luźna i kolorowa do agencji reklamowej czy PR. Open space do działu marketingu, a pokoje za zamkniętymi drzwiami do księgowości — mówi Piotr Blaim.

Wszystkie szczegóły i ogólną koncepcję architekt ustala w ścisłej współpracy z klientem.

— Zanim klient wykona telefon do architekta, powinien zdefiniować swoje oczekiwania, określić cele. Zastanowić się, czy zmiana wystroju ma służyć np. usprawnieniu organizacji pracy, poprawieniu komunikacji między działami, podniesieniu motywacji pracowników. Może to być również inwestycja w wizerunek, sposób na wzrost efektywności — mówi Aleksandra Krawsz.

Projektowanie wrażenia

Piotr Badowski, wiceprezes Euro RSCG w Polsce, przechadzając się po kolejnych piętrach biurowca na warszawskim Mokotowie — siedziby spółek z grupy Euro RSCG — czuje się, jakby wkraczał do zupełnie innych światów. W agencji Euro RSCG Warsaw na „dziesiątym” jest jak na paryskiej uliczce. Ale zamiast do paryskiego bistro uliczka prowadzi do pola golfowego. Zielone wykładziny imitują murawę. Euro RSCG Marketing House zajmuje się marketingiem technologicznym, dlatego biuro tej spółki jest nowoczesne. Jednak dzięki wielkim czarno-białym portretom pracowników, technika ma ludzką twarz. Wystrój Sensors, agencji PR był zaprojektowany tak, aby służył otwartej komunikacji, a szaro-czerwona kolorystyka dobrze komponowała się z logo firmy.

Zupełnie inaczej wygląda 12. piętro tego samego budynku, na którym mieszczą się biura innej firmy —prywatnego funduszu inwestycyjnego GG Investment.

— Oświetlenie jest dyskretne, dominuje drewno i czerń przywodząca na myśl politurę fortepianu. Wszystkie detale podkreślają prestiż — mówi Piotr Blaim.

Wystrój każdego piętra Euro RSCG sygnalizuje klientowi charakter pracy poszczególnych agencji. Podobną podpowiedzią dla klienta jest też ogromna fototapeta przy wejściu do agencji interaktywnej Artegence.

— Przybysz ogląda trzy starsze panie z numerami startowymi na piersiach, rozciągające mięśnie przed biegiem na łące. Ten nietypowy obrazek jest symbolem naszej kreatywności — mówi Adriana Kamińska z Artegence.

Sprawiać wrażenie na gościach i jednocześnie reklamować firmowy produkt ma również ekspozycja w centralnym punkcie biura Bolsa, zaprojektowana na kształt prawdziwego baru. W biurze dominują elementy marynistyczne, nawiązujące do znanej reklamy „łódki Bols”.

Twarzą w twarz czy tyłem

Kluczem do właściwego rozmieszczenia stanowisk pracy jest odpowiedź na pytanie, jaki charakter pracy mają poszczególne działy w firmie.

— W marketingu, gdzie ważna jest szybka komunikacja, najlepszy jest układ twarzą w twarz. Na przykład taki: cztery stanowiska tworzą grecki, równoramienny krzyż, a monitory są w środku — mówi Aleksandra Krawsz.

W działach informatycznych ludzi należy usadzać tyłem do siebie. Tak, aby odwracając się widzieli, co się dzieje na monitorach innych, ale nie utrzymywali kontaktu personalnego. To sprzyja skupieniu. Z kolei w sekcjach handlowych można zastosować tzw. hot desking, czyli ruchome stanowiska pracy. Handlowcy często przebywają w terenie, nie ma więc sensu stawiać dla wszystkich oddzielnych biurek. Można ustawić kilka, przy których będą pracować wymiennie, a na tych samych komputerach będą logować się na własne osobne hasła. Dla oszczędności przestrzeni można również kupić szafki i biurka na kółkach. Pracownicy mogą je po skończonej pracy odstawiać pod ścianę.