Trójmiasto wabi majętnych nabywców nieruchomości. Odzew jest niebywały. Dlaczego pojawiają się tak tłumnie?
Jacht wpływa do Zatoki Gdańskiej. Mijamy Hel i kierujemy się na Gdynię. W dali widać górujące nad miastem dwie strzeliste wieże: cel podróży. Po kilkunastu minutach przybijamy do portu. Wysokie na ponad 100 metrów gmachy wyrastają o kilkadziesiąt kroków od zacumowanego jachtu. Mija chwila — i już jesteśmy w eleganckiej portierni, a minutę później wchodzimy do przestronnego apartamentu. Mieszkania w największym budynku mieszkalnym w Polsce. Stąd rozciąga się widok na całą Zatokę Gdańską.
Taką wizję roztacza Piotr Przebieracz z firmy Invest Komfort. Jeśli plany się ziszczą, tak będzie za dwa, może trzy lata. Na razie jednak stoimy na placu otoczonym blaszanym płotem.
Do wyboru, do koloru
Trójmiasto. Apartament w lesie lub nad morzem? A może na wzgórzu lub przy ruchliwej promenadzie pełnej turystów? Albo w miejskim zaciszu? Nie ma problemu. Zdaniem Przemysława Szkutnika, menedżera trójmiejskiego biura Ober Haus, pośrednika w obrocie nieruchomościami, te wyjątkowe zalety powodują, że Gdańsk, Sopot i Gdynia przyciągają coraz większą liczbę nabywców mieszkań.
— Drogie mieszkania kupują warszawiacy, nie brakuje chętnych z Krakowa czy Poznania. Znaczącą grupę nabywców stanowią obcokrajowcy. Pojawiają się tłumniej po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej — mówi Przemysław Szkutnik.
Mimo że oferta luksusowych apartamentów w Trójmieście jest bogata, to najdroższe mieszkania sprzedają się na pniu. Niekiedy nie ma nawet możliwości obejrzenia tzw. apartamentu pokazowego. Dlaczego?
— Wszystko już ktoś kupił, zanim ukończyliśmy budowę — mówi Iwona Ziemianowicz, członek zarządu Grupy Inwestycyjnej Hossa.
— Wyraźny wzrost cen zaobserwowaliśmy w ostatnich miesiącach. Niekiedy mieszkania podrożały o 20 proc. Popyt jest tak duży, że deweloperzy sprzedają już lokale, które do użytku zostaną oddane w 2007 r. — dodaje Przemysław Szkutnik.
Na zarobek
Zdaniem Przemysława Szkutnika, większość nabywców spoza Trójmiasta kupuje apartamenty głównie z myślą o zarobku.
— Nie sądzę, żeby warszawiacy czy poznaniacy nagle zdecydowali się zamieszkać w Trójmieście. Ci nabywcy nadmorskie mieszkania traktują jak lokatę kapitału. I nie ma się czemu dziwić, bo inwestycje w nieruchomości są dużo bezpieczniejsze od inwestowania na giełdzie, przynoszą też lepsze zyski niż lokaty bankowe — mówi.
Kto kupuje? Zdaniem Szkutnika, najzamożniejsi — poszukujący luksusowych mieszkań, często z dala od Trójmiasta. Najmodniejsza jest teraz Jurata na Półwyspie Helskim. Ceny apartamentów osiągają tu horrendalne stawki — od 1550 euro za metr kwadratowy mieszkania bez wykończenia! Mieszkania te najczęściej trafiają pod wynajem. Inna grupa lokuje pieniądze w samym Trójmieście — np. w Sopocie, Orłowie, Brzezinie czy na starym mieście w Gdańsku. Latem takie mieszkania są wynajmowane na krótszy czas, poza okresem wakacyjnym — na kilka miesięcy.
Piotr Przebieracz zaobserwował, że pojawiają się osoby, które kiedyś wyjechały za pracą do stolicy.
— Teraz są zamożniejsi. Ich sytuacja materialna pozwala na powrót. Chętnie wybierają droższe, dobrze położone inwestycje.
Dyskretny urok
Jeszcze kilka lat temu luksusowe apartamenty powstawały głównie w Sopocie. Tu też za jeden metr kwadratowy trzeba było zapłacić najwięcej. Popularność tego miasta nie słabnie — bez wysiłku uważnego wertowania ogłoszeń znajdziemy sopockie mieszkanie za ponad 8 tys. zł za mkw. Popyt spowodował, że takie inwestycje zaczęły się pojawiać w innych, nie mniej atrakcyjnych częściach Trójmiasta. Do najwcześniejszych należał Dwór Królowej Marysieńki, oddany do użytku w 2003 r. Powstał w prestiżowej dzielnicy Gdyni — Orłowie. Kameralny budynek (27 apartamentów) stanął kilkadziesiąt metrów od miejskiej plaży. Nie obyło się też bez skandaliku: władze dzielnicy umiliły mieszkańcom warunki, ścinając konary drzew zasłaniające widok na morze. Za apartament na Dworze Królowej Marysieńki trzeba było wyłożyć minimum 1,2 tys. dol. za mkw.
Kto w nim zamieszkał? Deweloper nie chce zdradzić personaliów. Czy ludzie z Trójmiasta? W większości — ujawnia lakonicznie. Wiadomo jednak, że jeden ze 100-metrowych apartamentów należy do znanego boksera Dariusza Michalczewskiego. W 2004 r. trójmiejska „Gazeta Wyborcza” napisała: „Dziś Tiger ma dwa mieszkania w Trójmieście, oba po 100 mkw. Żadnych luksusów, wystarczy łóżko i łazienka. (…) Basen? Nie ma, wystarczy widok na morze, siłownia i sauna”. No cóż, spartańskie warunki.
Różne lokalizacje spełnią każde oczekiwania. Ot, choćby gdańskie Matemblewo — Trójmiejski Park Krajobrazowy, Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej, cudowne tereny rekreacyjne, spokój w cieniu metropolii. Idealne miejsce na ekskluzywne apartamenty. Matemblewo poznała cała Polska, gdy wybuchła afera związana z wybudowaniem w tej dzielnicy osiedla — jak się okazało — na gruncie kupionym od Lasów Państwowych po zaniżonej cenie. Na osiedlu domków jednorodzinnych zamieszkali politycy związani z AWS. Matemblewo w Trójmieście uznaje się za dzielnicę VIP-ów. Dlatego Perła Matemblewa, apartamentowiec wznoszony w tej okolicy przez trójmiejskiego dewelopera Hossa, wzbudza tak duże zainteresowanie.
— Zamożni klienci szukają rodzynków: zazwyczaj małych kameralnych budynków w bezpiecznej i prestiżowej lokalizacji — przekonuje Iwona Ziemianowicz.
Jeśli położone z dala od zgiełku Matemblewo wydaje nam się trochę nudne, możemy poszukać apartamentu w Sopocie. Prócz nowych obiektów — jak Villa Tree Maggio (kiedy w połowie sierpnia rozmawialiśmy z przedstawicielami dewelopera, został do kupienia jeszcze jeden apartament, kilka dni później sprzedany), można poszukać czegoś na rynku wtórnym. Ceny często sięgają 10 tys. zł. Kusi też Villa Ancora (w pobliżu parków Brzeźnieńskiego i Jelitkowskiego): kominek w salonie, widok na morze, nadmorska promenada i molo w pobliżu. Cena? Jak na warszawskie warunki, nawet niewygórowana — od 5,1–6,5 tys. zł. za mkw.
A jeśli nudzą nas parki i morze? Idealny będzie zespół apartamentowy Nowa Lastadia położony na Starym Przedmieściu — w Gdańsku, nad Motławą.
Wieże
Nadmorska strefa prestiżu miejskiego — tak władze Gdyni nazwały obszar między ścisłym centrum miasta a otwartym morzem. Tymczasem parcele te nie wyglądają zbyt atrakcyjnie. Na razie. Właśnie tutaj spółka Invest Komfort kupiła działkę, gdzie powstanie najwyższy budynek mieszkalny w Polsce — Sea Towers, owe dwie wieże, o których już wspomnieliśmy. Ci, którzy inwestują w drogie mieszkania, zdają sobie sprawę, że takie lokalizacje nie trafiają się często.
Jest już lista VIP-ów, do których oferta trafi w pierwszej kolejności. Inwestycją interesują się nie tylko ludzie z Trójmiasta — tradycyjnie chętni są biznesmeni z Warszawy i Krakowa. Mieszkaniami zaciekawieni są i polonusi — z Niemiec i Szwecji, a nawet z USA. Oficjalna sprzedaż ma ruszyć już wkrótce. Sea Towers — jak zapewnia Piotr Przebieracz — mają stać się nowym symbolem Gdyni. Czy tak będzie? Czas pokaże. Ale już w tej chwili ów projekt ma znaczenie symboliczne — początkowo miały to być biurowce. Inwestor zmienił zdanie: w Trójmieście lepiej zarabia się na mieszkaniach niż na biurach.
