Przed wakacjami Rafał Baniak, wiceminister gospodarki, obiecał inwestorom co najmniej 500 mln zł do podziału jesienią. Pieniądze miały być dostępne w konkursie 4.5 wspierającym inwestycje o dużym znaczeniu dla gospodarki. Unijny program to nie lada gratka, bo do ręki można dostać gotówkę wysokości 30 proc. inwestycji.
Dla porównania: w przypadku rządowych grantów to średnio tylko kilka procent. Na konkurs 4.5 czeka wielu inwestorów planujących duże projekty (aby się o nie ubiegać, trzeba stworzyć co najmniej 150 etatów i wydać 160 mln zł w przypadku budowy fabryki albo zatrudnić co najmniej 100 osób w przypadku inwestycji usługowych). Zawiodą się.
Lepiej późno…
— Zdaniem Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR), ramowe warunki nowego naboru powinny zostać ogłoszone jeszcze w tym roku, natomiast przyjmowanie wniosków o dofinansowanie powinno się odbyć już w przyszłym roku. Prowadzimy w tej sprawie ustalenia z resortem gospodarki, natomiast ostateczną decyzję, kiedy i na jakich warunkach odbędziesię ostatni konkurs, podejmiemy w najbliższych tygodniach — mówi Piotra Popa, zastępca dyrektora w Biurze Ministra MRR.
Podobno resort Waldemara Pawlaka chciałby ogłosić konkurs jak najszybciej. Tego samego zdania są doradcy.
— MRR chce ogłosić konkurs w drugim kwartale 2012 r. W samym środku nadchodzącego kryzysu. To jest kompletnie irracjonalne. Polska administracja jest oderwana od rzeczywistości. Jest kilkanaście dużych projektów, nie wiem, czy inwestorzy, z którymi pracujemy, nie wstrzymają decyzji — ostrzega Magdalena Burnat-Mikosz z Deloitte.
— Chętni na te dotacje zawsze się znajdą — uspokaja Paweł Tynel z Ernst & Young. Przyznaje jednak, że w 2008 r., gdy resort gospodarki ogłosił konkurs 4.5 na 340 mln zł, zgłosiły się tylko dwie firmy: ADIF (joint venture niemieckiego Boscha i japońskiego Denso) oraz Stora Enso. Obie firmy zrezygnowały z grantów, bo w związku z kryzysem zrezygnowały z inwestycji (Stora Enso niedawno odmroziła projekt i znów wygrała w konkursie 4.5).
…lub wcale
Resort rozwoju tłumaczy, że późniejszy konkurs pozwoli firmom lepiej się przygotować.
— Zależy nam na wyborze projektów gotowych do realizacji, co pozwoliłoby skrócić czas niezbędny na podpisanie umów o dofinansowanie, a w efekcie zakończyć projekty w okresie realizacji programu. Odłożenie w czasie rozpoczęcia naboru wniosków o dofinansowanie ma zapewnić, że wnioskodawcy zdążą przygotować swoje projekty, wraz z całą niezbędną dokumentacją — wyjaśnia Piotr Popa. Eksperci wskazują, że argumentacja jest irracjonalna.
— Firmy uzależniają decyzje o inwestycjach od otrzymania wsparcia. Nie mogą więc zacząć przygotowań do inwestycji przed rozpoczęciem konkursu. Komisja Europejska nie raz kwestionowała pomoc publiczną, bo firma miała tytuł do nieruchomości przed otrzymaniem pomocy. Ministerstwo Gospodarki często ostrzega, żeby nie kupować działki przed złożeniem wniosku — opowiada Magdalena Burnat-Mikosz.
Cały dla małych
Choć MRR o tym nie wspomina, przesunięcie konkursu może się także wiązać ze zmianami kryteriów. Nasi informatorzy twierdzą, że ministerstwa chcą, by pieniądze trafiły do firm z sektora małych i średnich firm (MŚP): mimo że działanie, jak sama nazwa wskazuje, skierowane jest do kluczowych, dużych inwestorów. — Nie wiem, czy znajdą się firmy z sektora MŚP, które spełnią wymogi konkursu. Może się okazać, że pieniądze i tak trafią do dużych inwestorów — uważa Paweł Tynel.