Polacy lubią przeszkadzać zachodnim inwestorom

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2002-02-26 00:00

Najwięcej problemów inwestorom zagranicznym nastręczają długotrwałe procedury administracyjne związane z uzyskaniem pozwolenia na zakup nieruchomości i uregulowaniem jej stanu prawnego, które zmniejszają rentowność inwestycji.

Rozwój przedsięwzięć zagranicznych w Polsce jest hamowany przez polskie regulacje prawne związane z zagospodarowaniem przestrzennym terenów lub uzyskaniem pozwolenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na zakup nieruchomości przez cudzoziemców.

— W innych krajach Europy rynek finansowy jest bardziej dojrzały i łatwiej znaleźć renomowaną firmę gotową do sfinansowania dużych inwestycji. Ale należy pamiętać, iż nawet tam podmioty zapewniające finansowanie projektów są zainteresowane przede wszystkim tym, czy przedsięwzięcie zagwarantuje spłatę zaangażowanego kapitału — wyjaśnia Jan van Hensbergen, prezes holenderskiego dewelopera ING Real Estate.

Wielu międzynarodowych deweloperów uważa, że w Polsce procedury urzędowe nie są wprawdzie bardziej rozbudowane niż za granicą, ale trwają o wiele dłużej.

— Urzędnicy gminni i państwowi wydają się nie rozumieć, że czasu jest niezwykle istotny dla rentowności inwestycji. Wraz z jego upływem pojawia się ryzyko związane ze zmianą sytuacji na rynku. Zmiana warunków gospodarczych może mieć niemały wpływ na rentowność inwestycji — twierdzi Jerzy Muszyński, szef działu analiz i wycen agencji nieruchomości Unikat.

Najważniejszy problem rynku polskiego to, jego zdaniem, brak możliwości stworzenia precyzyjnego harmonogramu inwestycji.

— Najbardziej uciążliwe są długie procedury w polskich urzędach — mówi Jan van Hensbergen.

Jeżeli deweloperowi uda się pokonać wszystkie procedury administracyjno-prawne, przychodzi czas na blokadę inwestycji przez wszelkie organizacje społeczno-ekologiczne. Ustawa o ochronie środowiska stwarza wiele możliwości wnoszenia protestów pod pretekstem zagrożenia ekologicznego.

— W przypadku budowy powierzchni handlowych, inwestorzy muszą liczyć się z protestami ze strony organizacji kupieckich. Protesty rozapatrywane nawet przez kilka miesięcy w sądach stają się przyczyną kolejnego opóźniania inwestycji — mówi Katarzyna Dziewulska z Jones Lang La Salle.

Kwestia nieuregulowanego prawa własności gruntów pojawia się praktycznie przy każdej próbie zakupu terenów pod inwestycję.

— Angażując się w jakiekolwiek przedsięwzięcie, należy zwracać uwagę na sytuację prawną gruntów. Jeżeli dokładnie określi się, która ze stron jest odpowiedzialna za uregulowanie roszczeń, nie powinno być dalszych problemów w czasie realizacji inwestycji — uważa Jan van Hensbergen.

Zdaniem Piotra Kaszyńskiego, sposób przygotowania gruntów pod inwestycje w większości gmin to prowizorka.

— Gminy liczą na to, że inwestor zbuduje drogę, most, zaopatrzy teren w niezbędne media. Dla inwestora są to jednak ogromne koszty. Mimo że za granicą nakłady na budowę mogą być wyższe, nakłady związane z regulacją stanu prawnego terenów i tworzeniem infrastruktury technicznej sprawiają, że nasze działki są mało konkurencyjne — mówi Piotr Kaszyński.

Z punktu widzenia rentowności inwestycji Polska zaczyna przegrywać w konkurencji z Czechami.

— Od ubiegłego roku obowiązują przepisy, które nakazują przeprowadzenie prognozy środowiskowej, na podstawie której rada miasta wydaje odpowiednie decyzje. Ustawa ta dotyczy wszystkich planowanych obiektów handlowych, których powierzchnia przekracza 2 tys. mkw. Wymagania ustawy są kolejnym czynnikiem odwlekającym inwestycje w czasie — wylicza Katarzyna Dziewulska.

Uzyskanie pozwolenia MSW na zakup nieruchomości to kolejny mankament polskiego ustawodawstwa. O ile nie jest problemem samo pozwolenie, o tyle czas jego otrzymania wynosi pół roku.

— Francuski operator hotelowy Orco kupował od polskiej firmy Polimex-Cekop pałac Przeździeckich na warszawskim Nowym Mieście. Wszystkie regulacje pomiędzy Orco i Polimex-Cekop zostały zamknięte w szybkim czasie i bez problemów. Nie było nawet problemów z konserwatorem. Natomiast przez 6 miesięcy firma Orco czekała na uzyskanie zezwolenia od MSW. Inwestor z kapitałem musi niestety przeczekać długi, martwy okres, zanim przystąpi do przedsięwzięcia. Nie udało nam się jeszcze dorosnąć do standardów europejskich — uważa Paulina Górska z CB Richard Ellis.