Polacy nie chcą rosyjskiego kapitału

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2012-06-11 00:00

Większość chce, by rząd ograniczył zakup firm, szczególnie energetycznych i paliwowych, przez zagranicznych inwestorów. Jeśli ma sprzedawać, to inwestorom z Zachodu

Do 22 czerwca akcjonariusze Azotów Tarnów mogą się zapisywać w wezwaniu ogłoszonym przez Acron. Rosyjski koncern chemiczny nie ma jednak prostego zadania. Skarb i inni główni akcjonariusze uznają, że płaci za mało (36 zł, podczas gdy aktualny kurs to ok. 39 zł). Tajemnicą poliszynela jest jednak to, że to niejedyna bariera. Równie ważne, o ile nie ważniejsze, jest pochodzenie inwestora. Jak wynika z sondażu PBS przeprowadzonego dla „PB”, statystyczny Polak nie chce w naszym kraju rosyjskiego kapitału. Przy takim podejściu obywateli polityczny opór może być dla Acronu przeszkodą nie do przeskoczenia.

None
None

Przesadzone obawy

Według 62 proc. ankietowanych rząd powinien blokować próby przejęcia przez rosyjskich inwestorów kontroli nad polskimi spółkami. Tylko 19 proc. uważa, że Rosjanie powinni bez ograniczeń inwestowaćw Polsce (pozostałe 19 proc. nie ma zdania). Co ciekawe, sprzeciw Polaków wobec rosyjskiego kapitału jest powszechny właściwie w całym społeczeństwie. Nie ma większego znaczenia wiek (odsetek niechętnych waha się od 56 do 66 proc.), wykształcenie (54-69 proc.) czy pozycja zawodowa (49-72 proc.).

— W Polsce rosyjski kapitał wciąż postrzegany jest jako groźny, bo powiązany ze sferą polityczną. Jest to po części słuszne, bo wiele decyzji rosyjskich przedsiębiorstw podejmowanych jest za przyzwoleniem Kremla. Warto mieć jednak świadomość, że wielu rosyjskich biznesmenów od lat działa niezależnie. Ponadto kiedyś podobnie obawialiśmy się niemieckich inwestycji, które miały oznaczać, że dostaniemy się pod wpływy polityczne Berlina — mówi Sebastian Mikosz, były wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), obecnie doradca Societe Generale.

Polacy uważają, że najmocniej izolowane od rosyjskich wpływów powinny być firmy z branży energetycznej i paliwowej. Na dalszych miejscach są górnictwo, bankowość i branża chemiczna.

— Ta niechęć do rosyjskiego kapitału w społeczeństwie na pewno jest nieco przesadzona. Nie uważam jednak, by rząd powinien na każdą taką transakcję się zgadzać. Pewna selekcja powinna być. Część wpuszczanych do kraju inwestorów może bowiem kiedyś pomagać Rosji w realizacji mocarstwowej polityki. Ponadto część biznesmenów dorobiło się majątków w mało przejrzysty sposób i istnieje ryzyko, że nie będą chcieli zachować europejskich standardów prowadzenia biznesu — mówi twierdzi Ryszard Bugaj, ekonomista Polskiej Akademii Nauk.

Zielona wyspa nie kusi

Rosyjskie inwestycje zagraniczne w Polsce niemal nie istnieją — można policzyć je na palcach jednej ręki (czytaj w ramce). Jak wynika z danych Centralnego Banku Rosji, w 2011 r. tamtejsze firmy zainwestowały w Polsce 25 mln USD — to 0,04 proc. wszystkich bezpośrednich inwestycji zagranicznych Federacji.

— Polska znalazła się poza nurtem rosyjskich inwestycji z powodu przekonania rosyjskich przedsiębiorców, w tym młodego pokolenia, że Polacy są do Rosjan wyjątkowo źle nastawieni. To przekonanie powoduje, że rosyjski kapitał wędruje po całej Europie, w tym do Czech czy Bułgarii, a w Polsce mamy zaledwie dwie inwestycje: Intralla i Luxoft — mówi Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Według niego, obecnie w Polsce rozważanie, czy rosyjski kapitał jest dobry, czy nie, to wirtualny problem, bo Rosjanie wcale nie chcą u nas inwestować.

— Żebyśmy mogli się nad tym zastanawiać, musimy najpierw przekonać rosyjskich inwestorów, że w Polsce będą traktowani na równi z innymi — mówi Sławomir Majman. Rosyjskiego kompleksu, w odróżnieniu od Polski, zupełnie nie mają np. Łotysze, Bułgarzy i Czesi. Choć ich gospodarki są znacznie mniejsze niż nasza, inwestycje bezpośrednie Rosji warte są tam kilkaset mln USD rocznie, czyli są kilkunastokrotnie wyższe niż w Polsce. Są jednak i kraje — np. Słowacja czy Węgry — gdzie rosyjskie inwestycje również są bardzo mizerne.

Obce to złe

Sondaż pokazuje, że Polacy nie tylko do rosyjskich inwestorów nastawieni są niechętnie. W ogóle obcy kapitał dla wielu ankietowanych jest z założenia podejrzany. Równie źle jak inwestorów z Rosji postrzegamy tych z Bliskiego Wschodu — tylko 10 proc. Polaków uważa, że tamtejszy kapitał to dobre źródło inwestycji. Porażka resortu skarbu w prywatyzacji stoczni (z podejrzanym katarskim inwestorem w tle) z pewnością nie pomogła szejkom w inwestowaniu w Polsce. Z dużą podejrzliwością patrzymy też na inwestycje chińskie (tylko 14 proc. ankietowanych widzi w Państwie Środka dobrego inwestora). Nieco lepiej wypadają Amerykanie (26 proc.). Najbardziej godni zaufania są dla nas inwestorzy z Unii Europejskiej — z otwartymi rękoma przyjmuje ich 47 proc. Polaków.

— Dwadzieścia lat doświadczenia z europejskimi pracodawcami sprawiło, że Polacy mają do nich największe zaufanie. Większość firm, które otwierały nad Wisłą oddziały, udowodniła, że nie traktują nas jako taniej siły roboczej — mówi Ryszard Bugaj.

17 mld USD Taki był deficyt Polski w obrotach handlowych z Rosją w 2011 r. Polskie firmy wyeksportowały tam towary za 8,5 mld USD, tymczasem import z Rosji wyniósł 25,5 mld USD.

OKIEM EKSPERTA

Pełna swoboda już nie jest wartością

IRENEUSZ KRZEMIŃSKI

socjolog UW, członek Rady Gospodarczej przy Premierze

Badanie pokazuje, że doszło do zakwestionowania rynkowej swobody, czyli idei neoliberalnej. Co więcej, okazuje się, że niechęć do sprzedawania spółek z różnych branż dowolnym inwestorom jest całkiem silna i niezróżnicowana w znaczący sposób przez wykształcenie odpowiadających. Zachowanie przez państwo kontroli nad spółkami energetycznymi, paliwowymi, ale też chemicznymi jest najczęstszym postulatem. Zapewne wykształceni podaliby inne ku temu powody niż gorzej wykształceni, ale to nie zmienia ogólnego wyniku. Poza tym nie postrzega się Rosji jako pożądanego inwestora. Dobrze byłoby wiedzieć, dlaczego tak ludzie w Polsce myślą, bo sądzę, że nie jeden, ale kilka różnych czynników może się na to składać. Najwyraźniej jednak nie widzimy w Rosji przekonującego i godnego zaufania inwestora. Taką odpowiedź zapewne podpowiada Polakom doświadczenie. [JKW]

Rosjanie sprawdzają, co w polskiej trawie piszczy

Intrall

W 2003 r. rosyjski Intrall kupił od syndyka Daewoo Motor Polska (DMP) prawa i urządzenia do produkcji aut dostawczych marki Lublin. Rosjanie chcieli produkować 20 tys. samochodów rocznie. W 2007 r. do sądu w Lublinie wpłynął wniosek o upadłość z układem, wierzycielami byli dostawcy i syndyk DMP. Sąd ogłosił upadłość. W 2011 r. spółka wróciła do Polski z projektem centrum inżynieryjnego i zakładu budowy prototypów w pobliżu Szczecina. Może tu pracować nawet 600 osób. Główna produkcja ma się odbywać w parku technologicznym w Rosji. [MAG]

Ewraz

Rosjanie są pośrednio właścicielami Huty Stali Częstochowa, produkującej blachy dla sektora stoczniowego i konstrukcje mostowe. Przed laty polską spółkę od wierzycieli i państwa kupił ukraiński Industrialnyj Sojuz Donbasa (ISD). Jednak kryzys z końca ubiegłej dekady spowodował, że Ukraińcy musieli poszukać bogatego inwestora. ISD wraz z częstochowską hutą zostali przejęci przez rosyjski Ewraz. [KAP]

Sbierbank

Dopiero w ubiegłym roku Rosjanie weszli na europejski rynek bankowy, i to od razu szerokim frontem, przejmując Volksbank International (transakcja została zamknięta w tym roku). Biznes to słaby, ale z oddziałami od Austrii przez Rumunię, Bośnię i Hercegowinę, Chorwację, Czechy, Serbię, Słowację, Słowenię, na Węgrzech i Ukrainie kończąc. Do kompletu brakuje Polski. Latem 2011 r. zarząd Sbierbanku potwierdził, że jest zainteresowany naszym rynkiem, ale jesienią już zaprzeczał. Bank był wymieniany wśród zainteresowanych Millennium, ale oferty nie złożył. Jak nieoficjalnie dowiedział się „PB”, Rosjanie odbyli na przełomie 2011 i 2012 r. serię spotkań z polskim nadzorem i bankiem centralnym. W styczniu German Gref, szef Sbierbanku, powiedział, że możliwe jest wprowadzenie akcji banku na GPW. Podtrzymał też zainteresowanie polskim rynkiem bankowym i powiedział, że ma nadzieję, iż Rosjanie pojawią się na nim w ciągu kilku lat. [ET]

PAK

W połowie zeszłego roku Rosjanami straszyli Polaków posłowie PiS. Alarmowali, że prywatyzacja Zespołu Elektrowni Pątnów — Adamów — Konin może umożliwić wejście do spółki rosyjskiej firmy RAO JES. [GRA]

Lotos

Wschodni inwestorzy ostrzyli sobie zęby na prywatyzację paliwowego Lotosu. Wśród chętnych wymieniało się m.in. rosyjskie koncerny Łukoil i TNK-BP, ale ostatecznie skarb wycofał się z prywatyzacji. [GRA]