Europę dotknął kryzys… produktywności. Pełną parą pracujemy tylko przez trzy czwarte dnia.
Najbardziej zapracowani są, według własnej opinii, Niemcy. Co drugi twierdzi, że pracuje 8 godzin (z wyłączeniem przerw), a co czwarty — że ponad 9 godzin. Mniej niż 7 godzin najczęściej pracują Francuzi i Brytyjczycy.
Polacy, obok Holendrów, najmniej produktywni są tuż przed wyjściem z pracy. Główną przyczyną jest przemęczenie i przepracowanie. Ale najniżej ze wszystkich respondentów oceniamy też swoją wydajność wczesnym rankiem. Tym razem z powodu problemów ze wstawaniem. Poza tym rano lubimy pogadać z kolegami przy kawie. Lepiej jest z nami po obiedzie. Najbardziej rozleniwieni są wtedy Anglicy.
Za to my znowu wygrywamy w przypisywaniu wpływu dnia tygodnia na wydajność. Najbardziej w Europie cenimy wtorki — 38 proc. z nas właś- nie tego dnia pracuje najwydajniej. Najgorzej — w piątek. Poniedziałków najbardziej nie lubią Włosi i Niemcy.
Także Polacy najbardziej są skłonni przypisywać wpływ na wydajność w pracy poszczególnym miesiącom. Najlepiej pracujemy w maju, najgorzej — w lipcu. Brytyjczycy przyznają się, że najmniej wydajni są w grudniu.
Co nas mobilizuje do lepszej wydajności? Nagrody finansowe i premie. Ale nie tylko. Aż 85 proc. respondentów w całej Europie jest przekonanych, że zwiększyłoby ich wydajność poczucie, że ktoś docenia ich pracę. Pomogłoby też wprowadzenie bardziej elastycznego tygodnia roboczego (68 proc.), krótszy dzień pracy (58 proc.) albo praca w domu (44 proc.).
Efektywność 5500 pracowników biurowych w 18 krajach Europy, w tym w Polsce, zbadał instytut badawczy ICM Research na zlecenie Canon Europe.