Polak uczyć się chce. Ale.

Urszula Zalewska
opublikowano: 2006-01-27 00:00

Uczymy się, by zwiększyć swoje szanse na rynku pracy. I robimy to głównie za pieniądze... pracodawcy.

Z badań przeprowadzonych przez Nowoczesną Firmę i Fundację Obserwatorium Zarządzania we współpracy z Ipsos wynika, że największym zainteresowaniem Polaków cieszą się szkolenia i kursy, które poszerzają kwalifikacje zawodowe.

— Wciąż najwięcej chętnych zgłasza się na kursy językowe. Z jednej strony wynika to z tendencji na rynku pracy — w większości profesji wymagana jest znajomość przynamniej jednego języka. Z drugiej — może to oznaczać, że poziom nauczania języków w szkołach publicznych jest wciąż niewystarczający i konieczne jest uczestnictwo w prywatnych kursach — mówi Ireneusz Tomczak z Fundacji Obserwatorium Zarządzania.

O tym, że troszczymy się o to, by być konkurencyjnymi dla pracodawców, świadczy też popularność specjalistycznych kursów zawodowych i tych poszerzających umiejętności informatyczne.

O wiele mniejszym zainteresowaniem cieszą się szkolenia typu „soft skills” — z organizacji czasu, autoprezentacji, negocjacji. Jedynie 15 proc. badanych deklaruje chęć zdobycia takich umiejętności.

— Tego rodzaju kursy interesują przede wszystkim kadrę zarządzającą. Gdybyśmy przeanalizowali potrzeby tylko tej grupy zawodowej i społecznej, odsetek byłby zdecydowanie wyższy — zapewnia Joanna Obiegałka z Nowoczesnej Firmy.

Czego Jaś się nauczy

Z wiekiem stajemy się coraz bardziej leniwi. Największą chęć do zdobywania wiedzy wykazują osoby młode.

— Ale trzydziestolatkowie też jeszcze skłonni są poświęcić czas i pieniądze na doszkalanie. Wśród starszych osób odsetek zainteresowanych nauką jest już znacznie mniejszy — przyznaje Ireneusz Tomczak.

Ci, którzy jednak w dojrzałym wieku decydują się poszerzać swoją wiedzę, poświęcają się swojemu hobby.

— Sporo osób uczestniczy w kursach z wiedzy ogólnospołecznej. To dobrze wróży uniwersytetom trzeciego wieku, przeznaczonym dla starszych ludzi, którzy chcą pozostawać na bieżąco z wydarzeniami społeczno-politycznymi i rozwojem technologii — twierdzi Joanna Obiegałka.

Wiedza na czasie

Z badań wynika, że o konieczności poszerzania swoich umiejętności i dopasowywania ich do potrzeb rynku pracy przekonani są ci, którzy już są na tym rynku aktywni.

— 23 proc. badanych poszerza swoją wiedzę, gdyż zmieniają się wymagania na stanowisku pracy. 15 proc. osób szkoli się, ponieważ chciałoby podjąć pracę w innym zawodzie. Ciekawe natomiast jest to, że jedynie 38 proc. bezrobotnych myśli o udziale w szkoleniach — zwraca uwagę Ireneusz Tomczak.

Dodaje, że to pośrednio dowód braku elastyczności Polaków wobec zmieniających się uwarunkowań rynkowych.

— Wiedza szybko się dezaktualizuje. Często utrata pracy to skutek niedopasowania umiejętności pracownika do potrzeb rynku. Polacy zamiast zmieniać siebie — zdobywać aktualną wiedzę i szukać swojej szansy — wolą zmienić środowisko, czego wyrazem są chociażby masowe wyjazdy za pracą do starych krajów Unii Europejskiej — uważa Ireneusz Tomczak.

Duże znaczenie ma też moda — 12 proc. badanych podało ją jako przyczynę zainteresowania uczestnictwem w kursach.

Choć obecnie oferta szkoleniowa jest bogata — ponad jedna czwarta badanych osób poszerza swoje umiejętności przez lekturę książek i wydawnictw fachowych. Dla 18 proc. źródłem wiedzy jest przede wszystkim internet (choć szkolenia typu e-learning cieszą się jedynie czteroprocentowym zainteresowaniem). Szkolenia i kursy to sposób na zdobywanie wiedzy jedynie dla 12 proc. badanych. Kursy korespondencyjne natomiast czasy swojej świetności mają już za sobą (korzysta z nich niecały 1 proc. badanych).

Co ciekawe, więcej chętnych do podnoszenia swoich kwalifikacji jest w sektorze państwowym (42 proc.) niż wśród pracowników firm prywatnych (36 proc.).

— Nie zapominajmy jednak, że to badanie deklaratywne — zwraca uwagę Joanna Obiegałka.

Kto za to płaci?

Najważniejszym płatnikiem firm szkoleniowych są pracodawcy. Ponad 60 proc. badanych uczestniczy w kursach finansowanych z budżetu firm i instytucji. Jedynie jedna trzecia respondentów zapłaciła za udział w szkoleniach z własnej kieszeni. Zaskakujące jest także to, że tylko 2,5 proc. szkoleń, w których uczestniczyli badani, było finansowanych z funduszy UE.