Trwa tajemnicza zwyżka notowań Polcoloritu, producenta płytek ceramicznych i gresów. Na ostatnich siedmiu sesjach kurs wzrósł o 60 proc., a przez rynek przeszło blisko 9,5 mln akcji. To prawie 7,5 proc. wszystkich wyemitowanych walorów i jedna piąta akcji znajdujących się w wolnym obrocie. Wczoraj kurs rósł nawet o 14 proc., ale później zepchnięto go tuż ponad zamknięcie poniedziałkowej sesji. To sygnał, że przynajmniej w krótkim terminie kurs już się nieco przegrzał.

Przed tygodniem, w rozmowie z "PB", przedstawiciele spółki tajemniczo stwierdzili, że wiedzą, co jest przyczyną wzrostu notowań, ale… nie powiedzą. Teraz wycofują się z tych deklaracji. Do tej pory nie pojawił się też żaden komunikat, który uzasadniałby wzrost. Ostatnie wydarzenia w spółce to zmiany w radzie nadzorczej, do których doszło na walnym zgromadzeniu, jakie odbyło się 30 czerwca. Wtedy do składu rady wszedł Robert Pietryszyn, były prezes klubu piłkarskiego Zagłębie Lubin. Teraz w Widzewie Łódź młody menedżer odpowiada za budowę nowego stadionu. Nie wiadomo, jakie zadania Pietryszyn będzie miał w Polcoloricie ani czy jego pojawienie się w spółce należy w jakiś sposób wiązać z osobą Sylwestra Cacka, właściciela Widzewa, a jednocześnie ratownika spółek giełdowych mających problemy z kapitałem (Sfinks, Redan). Jeśli rynek ogrywa ten temat (kurs zaczął rosnąć dopiero kilka dni po powołaniu Pietryszyna w skład rady), to dziś należy to traktować jako czystą spekulację.
Więcej w papierowym wydaniu "PB"