Poleciały głowy w PGNiG

Długi weekend zaczął się od mocnego uderzenia — prezes Grażyna Piotrowska-Oliwa i wiceprezes Radosław Dudziński stracili stanowiska

Inwestorzy PGNiG jednoznacznie ocenili wczorajszą decyzję rady nadzorczej. Po pierwszych doniesieniach o odwołaniu prezes Grażyny Piotrowskiej-Oliwy i wiceprezesa Radosława Dudzińskiego kurs zaczął się osuwać, kończąc sesję spadkiem o prawie 2 proc. „Jako powód podano utratę zaufania do członków zarządu, co uniemożliwia dalszą współpracę” — podała spółka w komunikacie.

Grażyna Piotrowska-Oliwa (FOT. MW)
Grażyna Piotrowska-Oliwa (FOT. MW)
None
None

Prezes na urlopie

Przyczyny zmian są oczywiste. To efekt zamieszania wywołanego memorandum podpisanym 4 kwietnia między EuRoPol Gazem (po 48 proc. mają w nim PGNiG i Gazprom) i GazpromExport. W skrócie: memorandum przewiduje analizę ewentualnej budowy gazociągu biegnącego z Rosji przez Białoruś i Polskę na Słowację. Tego, że zostało podpisane, nie był świadomy ani były już minister skarbu Mikołaj Budzanowski, ani premier Donald Tusk.

Rynek do końca nie był pewien, jak zamieszanie z memorandum wpłynie na władze PGNiG. Pojawiały się nawet głosy, że wymieniona zostanie rada nadzorcza, a zarząd się ostanie. Jak widać, padło na zarząd. Mikołaj Budzanowski został już odwołany kilkanaście dni temu: za nieskuteczny nadzór nad gazową spółką.

„Każdy właściciel ma prawo do decyzji w sprawie kształtowania zarządu. Dzisiejszej decyzji o moim odwołaniu nie traktuję jako merytorycznej oceny mojej pracy” — napisała w oświadczeniu Grażyna Piotrowska-Oliwa. Była szefowa PGNiG jest zresztą na urlopie. „Żałuję, że o decyzji nie mogłam dowiedzieć się osobiście, gdyż została podjęta podczas mojej planowanej nieobecności w kraju, o której informowałam przewodniczącego rady” — dodała Grażyna Piotrowska-Oliwa.

Rząd szybszy niż giełda

Oficjalnie o zmianach w zarządzie rynek dowiedział się od… premiera Donalda Tuska, który potwierdził wcześniejsze nieoficjalne doniesienia, również „PB”.

— Zmiany w PGNiG zaszły godzinę temu — mówił na poniedziałkowej konferencji, tuż przed godz. 16, Donald Tusk.

Komunikat giełdowy spółki, w której skarb państwa kontroluje 72 proc. kapitału, pojawił się dopiero pół godziny później. A akcje zaczęły gwałtownie tanieć już po godz. 14. Nie po raz pierwszy rząd przekazuje akcjonariuszom PGNiG informacje, które decydują o cenie akcji. W listopadzie Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, dał do zrozumienia na twitterze, że PGNiG udało się wynegocjować obniżkę ceny gazu kupowanego od Gazpromu. Kurs wzrósł, a oficjalny komunikat spółki pojawił się dopiero nazajutrz.

Będzie konkurs

PGNiG kieruje teraz wiceprezes Mirosław Szkałuba. Rada zapowiedziała też ogłoszenie konkursu. Ale to na pewno potrwa.

— Zmiany w zarządzie nigdy nie sprzyjają przyśpieszeniu strategii. Oznaczają chwile zawieszenia, związanego również z wdrażaniem się w obowiązki nowego zarządu — zauważa Kamil Kliszcz, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.

A zawieszenie jest dla PGNiG niepożądane. Trwa restrukturyzacja i przygotowania do liberalizacji rynku gazu, rozkręca się dopiero inwestycja w blok w Stalowej Woli, trwają też wiercenia — PGNiG jest przecież filarem narodowej strategii łupkowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane