Polfa Tarchomin, ostatnia spółka farmaceutyczna należąca do skarbu państwa, zaczyna radzić sobie coraz lepiej. Plan restrukturyzacyjny, który rozpoczął się w zeszłym roku i zajmie 6-7 lat, przynosi pierwsze efekty.

— Już w zeszłym roku udało nam się znacząco poprawić wyniki. Zarobiliśmy na czysto 20 mln zł przy przychodach netto 243 mln zł. W 2014 r. ma to być odpowiednio 15 mln zł i 260 mln zł — mówi Krzysztof Berndt, prezes Polfy Tarchomin.
Syntezy za 20 mln zł
Za nieco gorszymi wynikami na poziomie zysku netto stać będą inwestycje w nowe moce produkcyjne. Polfa stawia m.in. na syntezy — chce produkować, dla siebie i zewnętrznych partnerów, substancje czynne, które są najważniejszym składnikiem leków.
— Inwestycja będzie kosztowała około 24 mln zł. Zostanie zakończona w 2015 r. — twierdzi Krzysztof Berndt.
Technologia zabezpieczy dostawy substancji, które dzisiaj większość firm farmaceutycznych sprowadza z za granicy. Własna produkcja ma być dla Polfy również bardziej opłacalna. Według szacunków prezesa, inwestycja powinna zwrócić się w ciągu trzech lat. Nie tylko Polfa Tarchomin ma plany w tym obszarze. Polpharma również chce zwiększać moce produkcyjne i sprzedaż substancji czynnych. Już dzisiaj jest ich największym polskim producentem. Planowana inwestycja będzie kosztowała około 10 mln EUR.
— Już dzisiaj substancje czynne to ważny element naszego biznesu. Przychody grupy w tym obszarze przekraczają 200 mln zł — szacuje Jerzy Starak, właściciel Polpharmy. Eksperci rynku przyklaskują obu inwestycjom. — To niewątpliwie ciekawe, bardzo potrzebne inicjatywy. W przeszłości wiele polskich firm farmaceutycznych produkowało substancje czynne. Zaczęły się jednak z tego wycofywać, gdy rynek zaczęły zalewać tańsze produkty z Dalekiego Wschodu — mówi Cezary Śledziewski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.
Oprócz nowych mocy Polfa Tarchomin stawia na nowe rynki.
Wyprawy za granicę
— Pracujemy nad tym, aby wejść na Bałkany, do dalekowschodniej Azji i krajów arabskich. Niedawno udało się nam wejść do Wietnamu. Dzisiaj przychody z rynków zagranicznych generują 20 proc. przychodów, jednak chcemy, by było to znacznie więcej — uważa Krzysztof Berndt.
W kraju Polfa planuje wykorzystać własne linie biotechnologiczne, które z powodu ograniczeń finansowych nie są dzisiaj używane. Szuka partnera, z którym mogłaby zawrzeć sojusz. Pod uwagę bierze różne modele współpracy— od produkcji kontraktowej po wspólną sprzedaż. Prowadzi rozmowy z trzema zainteresowanymi. Według naszych informacji, jednym z nich jest Fermentec, spółka należąca do amerykańskiej firmy biotechnologicznej AlgiSys. Prezes tłumaczy, że plany rozwoju są rzeczywiście ucieczką do przodu. Nie ukrywa, że najlepszym rozwiązaniem byłaby prywatyzacja spółki, o której jest na razie cicho.
— Spółka potrzebuje bardzo dużych inwestycji, głównie w moce produkcyjne. Gdyby udało się je zrealizować, moglibyśmy nawet podwoić sprzedaż. Jednak bez finansowania trudno będzie je zrealizować — uważa Krzysztof Berndt.
Plan był taki, aby sprzedać część gruntów należących do Polfy. Jednak na razie spółka prowadzi prace projektowe nad tym, aby skupić produkcję na mniejszej powierzchni. Dopiero po ich zakończeniu producent zacznie rozglądać się za inwestorami.