NIK zachęca spółkę do walki o 109 mln zł strat na transakcjach walutowych.
Najwyższa Izba Kontroli (NIK) namawia Zakłady Chemicznym Police do żądania od banków odszkodowanie za straty, jakie państwowa spółka poniosła na zawartych w latach 2008-09 transakcjach walutowych. Inspektorzy wyliczyli, że straty wyniosły prawie 109,4 mln zł.
— Podczas kontroli nie odnaleźliśmy żadnego śladu w dokumentach spółki, że podjęła ona jakikolwiek wysiłek, by choć część tych pieniędzy odzyskać. Musi ona teraz wykonać ekspertyzy, czy to możliwe, i podjąć próbę negocjacji z instytucją finansową — mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK.
NIK zapowiedziała ponowną kontrolę w Policach za rok.
— Zarząd analizuje możliwości podjęcia działań wobec instytucji, z którymi w przeszłości zawierał transakcje będące przedmiotem wniosków NIK. Za wcześnie jednak mówić o szczegółach — mówi Rafał Kuźmiczonek, rzecznik prasowy Polic.
Ani NIK, ani spółka nie ujawniają, o które instytucje finansowe chodzi. Z raportów Polic za 2009 r. wynika jednak, że transakcje spółka zawierała z PKO BP i Pekao, głównymi kredytodawcami.
Kontrola wykazała, że w zarządzaniu ryzykiem walutowym Police popełniły wiele błędów, które naraziły je na utratę płynności i omal nie doprowadziły do upadłości. NIK stwierdziła, że zarząd zezwolił na zawieranie transakcji czysto spekulacyjnych.
Już w 2007 r. Police zaczęły stosować skomplikowane instrumenty pochodne, które nie zabezpieczały ich przed ujemnymi różnicami kursowymi i narażały na duże straty w razie gwałtownego spadku wartości złotego, które nastąpiło jesienią 2008 r.
NIK oceniła, że spółka zabezpieczała tzw. pozycję otwartą (czyli różnicę między należnościami a zobowiązaniami w walucie) w stopniu dużo wyższym, niż przewidywały procedury i żelazne zasady dobrej praktyki. Wskazuje, że zabezpieczeniami należało objąć maksymalnie 80 proc. otwartej pozycji, tymczasem Police okresowo zabezpieczały nawet 18 tys. proc., jeśli wziąć pod uwagę rzeczywiste przepływy finansowe, i ponad 11 tys. proc., jeśli planowane. Zdaniem NIK, ówczesny zarząd nie opracował żadnego planu awaryjnego na wypadek osłabienia złotego.