Polimex i PBG powalczą o płynność

Emil Górecki
opublikowano: 2011-12-15 00:00

Zarządzanie długiem będzie jednym z najważniejszych zadań spółek na 2012 r. Pomoże rozliczenie autostrad

Polimex-Mostostal i PBG to dwie giełdowe grupy budowlane, które w ostatnich latach najwięcej kupowały i inwestowały. Teraz szykują się do spłacania długów. Grupa kierowana przez Konrada Jaskółę ma ich 1,2 mld zł, holding Jerzego Wiśniewskiego — prawie 1,5 mld zł.

Portfele na 2012 r. mają już prawie zamknięte, marże — przewidywalne. Wyzwanie na przyszły rok to płynność. Tym bardziej że budząca się energetyka wymaga dalszych inwestycji.

Cięcia i oszczędności

Na kontraktach drogowych Polimex-Mostostal zyskał pod względem przychodów, które skoczyły z kilkuset milionów złotych w 2007 r. do 1,5 mld zł w 2011 r. Zyski — jak mówi prezes Konrad Jaskóła — rosły wolniej, choć zawarte kontrakty w całości pozwoliły wyjść ponad kreskę. Spółka ma jednak prawie 1,2 mld zł zadłużenia. W 2012 r. powalczy o wyższą marżę i zrestrukturyzuje długi.

— Obniżymy koszty własne. Już zintegrowaliśmy służby wsparcia siedmiu inkorporowanych spółek ze spółką matką, a wobec zbliżających się dużych kontraktów energetycznych konsolidujemy pozostałe zespoły pracowników, upraszczając strukturę. Wdrożyliśmy jednolity system zarządzania SAP. Rozbudowujemy wspólną platformę zakupów o usługi. Oddłużanie zaczniemy od sprzedaży aktywów deweloperskich wartych około 300 mln zł, co docelowo obniży zadłużenie o około jednej czwartej. Chcielibyśmy, aby już w pierwszym kwartale 2012 r. było to widoczne w wynikach — deklaruje Konrad Jaskóła.

Zamówienia spółki na przyszły rok opiewają na 4,5 mld zł. Jeśli PGE podejmie pomyślną dla Polimeksu decyzję w sprawie budowy bloków w Elektrowni Opole (od rozstrzygnięcia przetargu odwołał się Alstom), przyszłoroczny portfel firmy powinien się jeszcze powiększyć. Rośnie udział sprzedaży zagranicznej. Po trzech kwartałach wynosi prawie 29 proc.

Dług kontrolowany

Trudniej ma PBG, ale jego zarząd konsekwentnie podkreśla, że problemów z płynnością nie ma. — Poziom zadłużenia grupy jest wysoki, ale nie niebezpieczny — uspokaja Przemysław Szkudlarczyk, wiceprezes PBG.

Wartość zadłużenia netto PBG na koniec III kwartału to 1,451 mld zł. W drugiej połowie 2011 r. spółka wystąpiła do wszystkich instytucji finansowych, z którymi współpracuje, o zwiększenie wskaźnika zadłużenia netto do EBITDA do poziomu 4,0. Plan na 2012 r. to zejście poniżej progu 3,0.

— O ile w 2011 r. musieliśmy wkładać pieniądze w kontrakty drogowe, o tyle w 2012 r. będziemy je odzyskiwać. Kończymy wystawianie faktur na stadionach w Warszawie i Gdańsku, to da nam na początku przyszłego roku sto kilkadziesiąt milionów złotych. Nawet do 500 mln zł możemy uzyskać ze sprzedaży aktywów zbędnych dla prowadzenia działalności podstawowej: kamieniołomów, biurowca Skalar Office w Poznaniu, nieruchomości, które należały do przejmowanych przez nas spółek. Pierwsze niewielkie transakcje już się odbyły — mówi Przemysław Szkudlarczyk.

Jeszcze pół roku temu PBG miało nadzieję na sprzedaż hiszpańskiemu OHL spółek Hydrobudowa Polska i Aprivia, co miało uwolnić ponad 500 mln zł gotówki. Plan się nie ziścił, jeszcze w tym roku natomiast PBG ma zrefinansować zakup Rafako, co zwiększy jego zadłużenie nawet o 360 mln zł. PBG na koniec III kwartału miało portfel zleceń wart 4,8 mld zł, z czego prawie 3,9 mld zł na 2012 r.

Pomoże koniec autostrad

Choć na 2012 r. zostały przesunięte kontrakty drogowe o wartości około 10 mld zł, to program budowy dróg i autostrad z ostatnich czterech lat jest już na finiszu. W przyszłym roku do spółek budowlanych będą napływać wynagrodzenia za te prace. To ułatwi zarządzanie długiem.

— Największe spółki mają rozbudowane departamenty finansowe i kontrolingu, ich zarządy skrupulatnie kalkulują obsługę kredytów. Nie widzę zagrożenia w spłacaniu zobowiązań. Jednak jeśli wystąpi jednorazowe poważniejsze zdarzenie, jak kary umowne za niedotrzymanie terminów przez któregoś z podwykonawców,może to wygenerować niespodziewaną stratę dla generalnego wykonawcy, a to teoretycznie mogłoby spowodować chwilowe problemy ze spłatą raty — uważa Łukasz Rosiński z Amerbrokers.

Jego zdaniem, większe zagrożenie może się pojawić w 2013 r., ale na razie za wcześnie na alarm.

— Problemu ze spłatą zobowiązań nie powinno być, nawet jeśli sytuacja makroekonomiczna będzie niesprzyjająca. Wówczas jedynym problemem może się okazać zaciąganie nowych kredytów — dodaje Maciej Stokłosa z DI BRE.

OKIEM ANALITYKA

Kwestia dobrego wyboru

ADAM DROZDOWSKI

dyrektor ds. strategii akcyjnych AXA TFI

Nie ma branż, które dają giełdowym inwestorom spać spokojnie. Choć w budowlanej są spółki o różnej kondycji, to głębokie przeceny ostatniego roku dotyczyły prawie każdej. Myślę, że to czas na przyglądanie się tym spółkom i — być może niedługo — podejmowanie decyzji inwestycyjnych. Nie wydaje mi się, że przyszły rok może być kolejnym, kiedy budownictwo będzie postrzegane przez inwestorów za najgorszą branżę. Na rynku pojawiają się kontrakty energetyczne, na których duże i technologicznie przygotowane spółki mogą osiągnąć satysfakcjonujące marże. Tu konkurencja na razie nie jest tak duża jak w drogówce.