Polimex-Mostostal ma dobrą passę. Najpierw udało mu się przekonać wierzycieli do czteromiesięcznego wstrzymania się od roszczeń, a potem Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) oddaliła odwołanie chińskiego konsorcjum China National Electric Engineering (CNEE) i COVEC.
— Decyzja KIO oznacza, że możemy podpisywać kontrakt. Myślę, że nastąpi to w sierpniu lub we wrześniu. Do tego czasu konsorcjum wykonawcze, które przeżywa pewne problemy, na pewno będzie już organizacyjnie gotowe do podpisania umowy — mówi Marek Owczarek, prezes Enei, która jest inwestorem projektu.
— Teraz trzeba jeszcze trochę popracować nad kontraktem, a także nad wizerunkiem Polimeksu, jaki się wytworzył podczas rozmów z wierzycielami. Po podpisaniu kontraktu nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy otrzymali zaliczkę — mówi Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu, który do przetargu startował z Hitachi Power Europe.
Udział Polimeksu w kontrakcie na budowę bloków w Kozienicach wartym blisko 6,3 mld zł to prawie 43 proc. W formie zaliczki do spółki trafi 268 mln zł, co znacznie poprawi płynność. Wcześniej jednak spółka musi przedstawić zamawiającemu gwarancję należytego wykonania kontraktu, co przy dzisiejszym złym sentymencie do branży może być trudne.
— Umowa standstill zabezpiecza kwotę 1,2 mld zł na gwarancje na nowe kontrakty, a banki, które jej udzielają, mają pierwszeństwo w zabezpieczeniach. To element przygotowany z myślą o Kozienicach — mówi Konrad Jaskóła.
Rozżalenia po decyzji KIO nie kryje Marek Frydrych, pełnomocnik kontroferentów. Chińczycy podnosili, że konkurenci nie mogą gwarantować działania zaproponowanych kotłów i turbiny, bo nigdy takich nie produkowali. Do tej pory zapewniali, że będą o kozienicki kontrakt walczyli dalej. Teraz chyba odpuszczą.
— Rozżalenie jest bardzo duże. Nie wiem, czy CNEE będzie chciało startować w kolejnych przetargach w Polsce. Może szukać kontraktów gdzie indziej — mówi Marek Frydrych.
Według niego, trudno nie kojarzyć decyzji KIO z niedawną deklaracją premiera Donalda Tuska, że państwo pomoże zagrożonym spółkom budowlanym, jeśli do pomocy przystąpią banki. Te podpisały układ z Polimeksem.
— Polimex nie oddaje na czas odcinków autostrad, Hitachi ma problemy z kotłami w Europie. Poczekajmy, aż zbudują bloki w Kozienicach — radzi Marek Frydrych. Polimeks jest w grze o jeszcze jeden kontrakt energetyczny — na budowę bloków w elektrowni PGE Opole.
Choć zamawiający i konsorcjum Rafako, Polimeksu i Mostostalu Warszawa podpisali go w lutym, to decyzja środowiskowa została oprotestowana. We wrześniu ma się odbyć rozprawa w NSA, a PGE równocześnie przygotowuje nową. Ten kontrakt jest wart 11,6 mld zł brutto, z czego na Polimex przypada 42 proc.
PBG prosi pomoc ARP
Kontrakty energetyczne to powód niechęci PBG do pozbycia się Rafako. Producent kotłów ma szansę realizować razem z Polimeksem gigantyczne zlecenie w Elektrowni Opole. Zakup Rafako proponowała PBG Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP). Spółka poprosiła ją o pomoc, ale w formie pożyczki. Planuje ją zwrócić w sześć miesięcy. Nie ujawnia kwoty, o jaką się ubiega. Informuje jedynie, że jeśli dostanie pożyczkę, to złoży kolejny wniosek o wsparcie na restrukturyzację. ARP nie pali się jednak do szybkiego przelewu. Informuje, że ma trzy tygodnie na rozpatrzenie wniosku, później dokument poczeka na opinię Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który prześle go do Brukseli. Komisja Europejska zaś — jeśli nie będzie miała pytań — zaopiniuje go w dwa miesiące.