POLIS OC CZŁONKÓW ZARZĄDU NIE MOŻNA WLICZAĆ W KOSZTY
Firmy rzadko ubezpieczają się przed konsekwencjami błędnych decyzji menedżerów
PRAWIE KONIECZNOŚĆ: W miarę postępu prywatyzacji tego rodzaju ubezpieczenia na pewno będą wzbudzać coraz większe zainteresowanie. Rzeczywistość gospodarcza wymusi zawieranie takich umów — twierdzi Jerzy Wysocki, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń. fot. Borys Skrzyński
Popularność ubezpieczeń OC członków zarządu firm rośnie wolno. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest to, że składki nie można wliczyć w koszty uzyskania przychodu. Zdaniem przedstawicieli firm ubezpieczeniowych i brokerów, taka polisa dając ochronę finansową zwiększa komfort pracy.
Stosunkowo nowymi produktami na rynku ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej są ubezpieczenia OC członków zarządów. Zapotrzebowanie na tego typu polisy pojawiło się w Polsce wraz z masowym wkraczaniem na nasz rynek inwestorów zagranicznych.
— Przy transakcjach wykupowania polskich zakładów zarząd często obarczony był odpowiedzialnością za podejmowane decyzje. W przypadku gdyby okazały się one sprzeczne z polityką i strategią zagranicznego inwestora nabywającego zakład, straty mogłyby okazać się olbrzymie — wyjaśnia Jerzy Wysocki, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.
Dodaje, że zgodnie z aktualnym zapisem w kodeksie handlowym osoba wchodząca w skład zarządu odpowiada całym swoim majątkiem za skutki podjętych decyzji. Przy tak poważnych operacjach finansowych może być on nie wystarczający, aby pokryć ewentualne szkody. Dlatego też konieczne stało się ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej kadry zarządczej.
Sama przed sobą
Spółka może wykupić ubezpieczenie dla zarządu jako całości lub dla konkretnego członka. Jak twierdzi Jerzy Szymańczak, dyrektor ds. ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej w firmie brokerskiej Protektor, ta pierwsza opcja cieszy się największym zainteresowaniem wśród firm. Główny wpływ na jej popularność mają niższe składki. Ponadto w takim przypadku suma ubezpieczenia rozkłada się między wszystkich członków zarządu.
Z reguły firmy ubezpieczają się od odpowiedzialności cywilnej w związku z prowadzeniem działalności w konkretnej branży. Jednak taka ochrona działa jedynie w przypadku niewykonania lub niewłaściwego wykonania kontraktu. Natomiast ubezpieczenie OC członków zarządu chroni firmę przed ewentualnymi szkodami wynikającymi z ich działalności, czyli np. podjęciem błędnej decyzji.
— Gdy klient przyjdzie z roszczeniami do firmy, nie będzie szukał winnych w jej strukturach. To firma będzie zobowiązana wypłacić ewentualne odszkodowanie i ponieść koszty. Jeśli wina leżała po stronie któregoś z członków zarządu, przedsiębiorstwo ma możliwość wyrównania ewentualnych strat, pobierając odpowiednią sumę z jego ubezpieczenia. Ujmując rzecz w ogromnym uproszczeniu, firma ubezpiecza się sama przed sobą — tłumaczy Jerzy Szymańczak.
Wliczone ryzyko
Przedmiotem ubezpieczenia OC jest odpowiedzialność cywilna kontraktowa członków zarządu i rady nadzorczej za szkody wyrządzone spółce i osobom trzecim w związku z wykonywaniem czynności zawodowych.
— W szczególności dotyczy ono szkód powstałych w wyniku błędnych decyzji zarządu, które związane były z rzeczywistym zaniedbaniem czynności zapobiegawczych i podjęte zostały z narażeniem dobra, majątku czy też sprawnego działania spółki. Ubezpieczenie to pokrywa również koszty zastępstwa procesowego i biegłych ustalających rozmiary szkód — wyjaśnia Jerzy Szymańczak.
Informuje on, że sumy gwarancyjne w przypadku tego rodzaju ubezpieczeń stanowią górny limit odpowiedzialności firmy ubezpieczeniowej za jedno i wszystkie zdarzenia w okresie trwania umowy, a każda wypłata powoduje ich odpowiednie zmniejszenie. Następstwem wyczerpania sumy ubezpieczenia jest wygaśnięcie polisy.
— Firmy ubezpieczeniowe nie zamykają jednak kategorycznie furtki przed przedsiębiorstwami, które mają oczywiście możliwość doubezpieczenia w trakcie trwania umowy — przypomina Jerzy Szymańczak.
Podstawą do zawarcia umowy jest wniosek zawierający pytania dotyczące spółki.
— Ponadto do oceny ryzyka niezbędne może się okazać zapoznanie się z umową lub statutem spółki, wypisem z jej rejestru handlowego, bilansami zysków i strat za ostatnie 2 lata i innymi wewnętrznymi aktami dotyczącymi organizacji firmy — wylicza Adam Taukert z PZU.
Roczna składka wynosi od 1 do 1,5 proc. sumy ubezpieczenia. Jednak im wyższa jest suma gwarancyjna, tym niższa procentowo składka.
— Przykładowo, jeżeli suma ubezpieczenia wynosi 5 mln USD (około 21 mln zł), to składka może spaść nawet do 0,6 proc. — informuje Jerzy Szymańczak.
Ze względu na stopień ryzyka i składkę rzadko zdarza się, aby członek zarządu ubezpieczył się bez pośrednictwa własnej spółki.
— Ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej poszczególnych członków zarządu negocjowane są najczęściej przed podjęciem przez nich pracy w danej firmie i wchodzą w skład kontraktów menedżerskich obok np. ubezpieczenia na życie — twierdzi Jerzy Wysocki.
Mało popularne
Ubezpieczanie zarządów firm jest zdaniem przedstawicieli firm ubezpieczeniowych i brokerów bardzo korzystne.
— Korzyści czerpią obie strony. Członek zarządu ma zapewnione poczucie komfortu, że w razie nieszczęścia nie zlicytują mu majątku, a jego firma chroniona jest przed ewentualnymi skutkami jego niewłaściwych decyzji — przekonuje Jerzy Szymańczak.
Jednak jego zdaniem, świadomość zarządów większości firm co do tego typu ochrony jest niska. Na niewielką, choć stale rosnącą, popularność takich ubezpieczeń z pewnością ma wpływ to, iż składka musi być płacona z zysku firmy i nie może być wliczona w koszty uzyskania przychodu. Należy również zapłacić podatek od składki, a to przy wysokich kwotach ubezpieczenia stanowi niebagatelną sumę.
Jak zauważa Adam Taukert, początkowo najbardziej zainteresowane tego typu ubezpieczeniami były spółki z kapitałem zagranicznym. Ostatnio jednak coraz częściej interesują się nim firmy z kapitałem wyłącznie polskim oraz spółki Skarbu Państwa.
Na małą popularność takich polis może wpływać również specyfika polskiego prawa.
— Dochodzenie należności od członka zarządu przez osobę trzecią jest długotrwałe. Pierwszym etapem jest zawsze sprawa przeciwko spółce, a ta, niestety, może ciągnąć się nawet kilka lat — wyjaśnia Janusz Kasprzak, adwokat z Kancelarii Adwokackiej Janusz Kasprzak.
Tajemnica zawodowa
Mgiełką tajemnicy owiana jest wartość polis i szkodowość występująca przy tego rodzaju ubezpieczeniach. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jedno z najwyższych ubezpieczeń wykupionych w naszym kraju opiewało na sumę 30 mln DEM (około 60 mln zł). Wiadomo jednak na pewno, że najwyższymi sumami gwarancyjnymi najczęściej decyduje się chronić sektor instytucji finansowych.
Marcin Bołtryk