Polisa chroni nawet sztygara

Polisa D&O, czyli dla kierownictwa firmy, przyda się prezesowi, ale też sztygarowi w kopalni czy spadkobiercom. PGNiG testuje zaś polisę od własnego TUW

Głośno ostatnio o polisach typu D&O (directors and officers), które chronią spółkę i jej kierownictwo przed roszczeniami związanymi z wykonywaną przez nich funkcją. To za sprawą PGNiG, państwowego sprzedawcy gazu, który ogłosił, że będzie dochodzić odszkodowania od jedenastu byłych menedżerów, w tym dwóch byłych prezesów: Grażyny Piotrowskiej- -Oliwy i Mariusza Zawiszy. PGNiG uważa, że byli zarządzający przez lata nie naliczali kontrahentom dodatkowych opłat za gaz, a zgodnie z umowami powinni byli to robić. Teraz — zdaniem spółki — menedżerowie powinni brakującą kwotę, oszacowaną na 70 mln zł, wyłożyć z własnej kieszeni. Menedżerowie mają w tej sprawie odmienną opinię, co zapowiada interesujący spór sądowy.

PGNiG, którego prezesem jest Piotr Woźniak, wystąpił z roszczeniami wobec swoich byłych menedżerów. Ubezpieczycielem, który ich będzie bronił, jest należące do PGNiG Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych. — To dosyć perwersyjne — komentuje Grażyna Piotrowska-Oliwa, była prezes PGNiG, która jest w gronie osób zaangażowanych w sprawę.
Zobacz więcej

MATKA POZYWA, CÓRKA BRONI:

PGNiG, którego prezesem jest Piotr Woźniak, wystąpił z roszczeniami wobec swoich byłych menedżerów. Ubezpieczycielem, który ich będzie bronił, jest należące do PGNiG Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych. — To dosyć perwersyjne — komentuje Grażyna Piotrowska-Oliwa, była prezes PGNiG, która jest w gronie osób zaangażowanych w sprawę. Fot. ARC

Spór w jednej rodzinie

Interesujące jest nie tylko meritum sporu [więcej w ramce — red.], ale też to, jak w jego przypadku zadziała polisa D&O.PGNiG jest nią objęte, choć niestandardowo. „PGNiG posiada polisę ubezpieczenia odpowiedzialności spółki i członków jej organów oraz innych osób pełniących funkcje kierownicze i nadzorcze, za szkody wynikłe z winy tych osób.

Polisa ta wystawiona została przez Polski Gaz Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych” — podaje biuro prasowe firmy. Istota polisy D&O polega na sfinansowaniu menedżerom obsługi prawnej w razie sporu dotyczącego roszczeń, a także na ewentualnej zapłacie kwoty roszczenia. W sprawie związanej z PGNiG oznacza to, że Polski Gaz TUW, finansując obronę byłych menedżerów i mając perspektywę wypłaty odszkodowania, będzie występował przeciwko PGNiG, które jest jednocześnie jego właścicielem.

— To dosyć perwersyjne — komentuje Grażyna Piotrowska-Oliwa. Była prezes przypomina, że w przeszłości PGNiG korzystał z polis wystawianych przez zewnętrznych ubezpieczycieli (Polski Gaz TUW zostało powołany dopiero w 2016 r.). Menedżerka podaje, że w obecnym sporze sama wskazała prawnika, któremu powierzyła obronę siebie oraz kilku pozostałych członków zarządu, któremu przewodziła. TUW pokrywa zaś koszty tej obrony.

— Cała zabawa, obejmująca kilkanaście osób, wygeneruje koszty prawne idące potencjalnie w setki tysięcy złotych. A sprawa jest wyłącznie polityczna — uważa Grażyna Piotrowska-Oliwa.

Szopienice nakręciły popyt

Spór PGNiG z byłymi menedżerami ma szansę być medialny ze względu na kwoty oraz liczbę zaangażowanych osób. Ubezpieczyciele wystawiający takie polisy nie będą z tego powodu płakać — takie spory to woda na młyn ich biznesu.

— Głośna sprawa huty Szopienice, która w 2007 r. straciła potężne pieniądze na spekulacyjnych kontraktach zawieranych na londyńskiej giełdzie metali, przyczyniła się do znacznego wzrostu zainteresowania takimi polisami. Wcześniej podchodzono do nich jak do ubezpieczania iglicy Pałacu Kultury od powodzi — przyznaje Agata Grygorowicz, dyrektor działu ubezpieczeń finansowych oraz odpowiedzialności cywilnej w Colonnade (dawny AIG). Szopienice były objęte polisą D&O wystawioną przez AIG.

Spółka domagała się od byłych menedżerów wielomilionowego odszkodowania. Wynegocjowana w ramach postępowania ugodowego kwota, którą wypłaciło AIG, stanowiła mniej niż jedną trzecią wartości pierwotnego roszczenia. — Milionowe odszkodowania przekraczają zwykle możliwości finansowe prezesów firm. Dlatego polisa daje ubezpieczonej firmie pewność, że będzie miała od kogo domagać się rekompensaty — zauważa Agata Grygorowicz. Popyt na D&O podbiły też problemy firm z opcjami walutowymi w latach 2008-09. Do dziś trwają sprawy sądowe wytoczone przez spółki byłym prezesom.

 

Sztygar też ma parasol

Dziś na polisy decyduje się większość dużych firm i coraz więcej małych i średnich. Colonnade, które uważa się za pioniera tego rynku (pierwsze D&O sprzedało w Polsce w 1991 r.), odnotowuje nie tylko wzrost sprzedaży, ale również wzrost liczby roszczeń. Same roszczenia też są coraz bardziej różnorodne.

— Z roszczeniami do ubezpieczonych (prezesów firm i ich kadry kierowniczej) występują podmioty, które wcześniej z nimi nie występowały, np. prezes Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) — mówi Agata Grygorowicz.

Przypadki związane z KNF dotyczą najczęściej kar, które urząd nakłada na menedżerów spółek giełdowych w związku z niedopełnieniem obowiązków informacyjnych. W „PB” pisaliśmy m.in. o karze w wysokości odpowiednio: 95 tys. zł, 95 tys. zł, 90 tys. zł, 90 tys. zł oraz 90 tys. zł, nałożonej przez KNF na pięciu eksczłonków zarządu Orlenu. Spółka objęta jest polisą D&O.W przypadku firm górniczych mamy ostatnio przypadki roszczeń WUG wobec sztygarów, w związku z wypadkami w kopalniach. Sztygar, jako osoba na stanowisku kierowniczym, objęty jest ochroną ubezpieczeniową. Poza tym nowością są ostatnio roszczenia związane z mobbingiem, a także roszczenie firmy wobec spadkobierców jej byłego prezesa.

— Rodzina zmarłego menedżera znalazła w domu polisę. Jako jego ubezpieczyciel jesteśmy zaangażowani w to postępowanie nawet po jego śmierci — mówi Agata Grygorowicz.

Polisa również dla szpitali

Od marca z polis D&O korzystać będą mogli nie tylko menedżerowie w spółkach prawa handlowego, ale również członkowie władz podmiotów leczniczych. Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych Polski Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych pochwaliło się, że jako „pierwszy ubezpieczyciel w Polsce” wprowadza do oferty polisę dla członków władz podmiotu leczniczego. „Rozszerzenie oferty o D&O medyczne jest elementem naszej silnej ekspansji na rynku podmiotów medycznych, a zwłaszcza szpitali” — głosi komunikat ubezpieczyciela. Nowy produkt ma chronić m.in. dyrektorów szpitali i przychodni przed finansowymi skutkami błędnych decyzji zarządczych, zaniechania lub złamania procedur.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polisa chroni nawet sztygara