Polisy medyczne do poprawki

Alina Treptow
opublikowano: 2011-03-15 00:00

W ustawie NFZ jest jednocześnie konkurentem i kontrolerem ubezpieczycieli. Towarzystwa kręcą nosem.

W ustawie NFZ jest jednocześnie konkurentem i kontrolerem ubezpieczycieli. Towarzystwa kręcą nosem.

Projekt ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych budzi wiele emocji, i to nie tylko wśród obywateli. Nawet te grupy, które na ustawie skorzystają — czyli towarzystwa ubezpieczeniowe — dostrzegają wady.

— Zgodnie z projektem, jako ubezpieczenia zdrowotne mogłyby być oferowane każde ubezpieczenia życiowe z grupy wypadkowych i chorobowych. Oznacza to, że mogłaby nim być każda polisa wypadkowa i chorobowa, nawet gdy nie ma ona nic wspólnego ani ze zwrotem kosztów leczenia, ani z organizacją świadczeń medycznych — mówi Paweł Kalbarczyk, przewodniczący komisji ubezpieczeń zdrowotnych i wypadkowych Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Lapsusów prawnych jest więcej. Wątpliwości budzi już sama definicja ubezpieczenia zdrowotnego.

— Proponowana przez ministerstwo sprawiać będzie kłopoty nie tylko ubezpieczycielom życiowym przy tworzeniu oferty, ale także organom skarbowym, dla których jednoznaczność interpretacji jest szczególnie istotna — tłumaczy Paweł Kalbarczyk.

W tym wypadku brak przejrzystości może okazać się szczególnie dotkliwy. Nowe prawo przewiduje szereg zachęt do skorzystania z dodatkowego ubezpieczenia. Obok możliwości finansowania polis z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, ustawa proponuje ulgę podatkową. Brak jasności może uniemożliwić jej uzyskanie.

To nie koniec — w ustawie jest mowa o ubezpieczeniach wypadkowych i chorobowych, podczas gdy w ustawie o działalności ubezpieczeniowej występują ubezpieczenia wypadku i choroby. Ta drobna zmiana może zamknąć drzwi ubezpieczycielom majątkowym, czyli największym graczom na rynku.

— Po opublikowaniu projektu ustawy pojawiło się kilka różnych opinii. Rozbieżności w tak kluczowej kwestii, świadczą o tym, że trudno jest odgadnąć rzeczywiste intencje ustawodawcy — mówi Paweł Kalbarczyk.

PIU wskazuje również na zbyt duże uprawnienia Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), który w ustawie jest jednocześnie konkurentem i kontrolerem ubezpieczycieli. Konkurentem, ponieważ oba podmioty będą płatnikami i działać będą na tym samym rynku. Kontrolerem, ponieważ, w pewnych sytuacjach NFZ będzie mógł zabronić szpitalowi podpisania umowy z ubezpieczycielem.