Polisy w kredycie kupieckim mało popularne

Ubezpieczyciele ochraniają jedną trzecią należności przedsiębiorców. To pierwsze dane na temat tego rynku

Ponad 550 mln zł — taką składkę łącznie zebrali ubezpieczyciele należności w 2016 r. — wynika z raportu opracowanego przez Polską Izbę Ubezpieczeń (PIU), do którego dotarliśmy jako pierwsi.

Zawiodły restrukturyzacje

To pierwsze tego typu dane na rynku. Do tej pory posiłkowano się szacunkami, które de facto były mocno zbliżone do prawdy. Na koniec 2016 r. mówiły one o składce rzędu 500-550 mln zł. Ubezpieczycielom udało się zebrać dokładnie 564 mln zł, zaledwie kilka procent więcej niż w 2015 r. Wartość rynku nie jest więc duża, biorąc pod uwagę fakt, że w 2016 r. ubezpieczyciele zebrali ogółem ponad 56 mld zł składek. Już jakiś czas temu eksperci wspominali, że w Polsce rynek ubezpieczeń należności przez 15 lat nie potrafił podwoić swojego rozmiaru. Jako powód wymieniali niskie stawki.

— Ciągle są one najniższe w porównaniu z resztą krajów europejskich — przyznaje Maciej Harczuk, członek zarządu Euler Hermes.

Do tego w najbliższym czasie będziemy mieli do czynienia raczej z ich spadkiem niż wzrostem.

— Biorąc pod uwagę ubezpieczane obroty, przewidujemy, że w 2017 r. rynek urośniew podobnym tempie, jak w 2016 r., ale nie spodziewamy się adekwatnego wzrostu poziomu zebranej składki — z uwagi na spadek stawek ubezpieczeniowych — mówi Maciej Kalbus, zastępca dyrektora w Departamencie Ryzyk Kredytowych i Politycznych w Marsh Polska.

Limity do cięcia

Uwagę zwraca też blisko 40-procentowy wzrost wypłaconego odszkodowania w latach 2015-16. Wyjaśnienia tego można szukać chociażby w rosnącym udziale należności przeterminowanych w gospodarce czy większej liczbie postępowań restrukturyzacyjnych (patrz wykresy).

— To potwierdza nasze obserwacje dotyczące wpływu zmian w prawie upadłościowym i restrukturyzacyjnym na wzrost zdarzeń szkodowych — i w ślad za tym wypłacanych odszkodowań. W 2016 r. mieliśmy wysyp dużych postępowań sanacyjnych, do których nie byli przygotowani zarówno dostawcy, jak i ubezpieczyciele. Jak pokazują wyniki, sukces nowego prawa niekorzystnie przełożył się na wyniki ubezpieczycieli należności — mówi Maciej Kalbus.

Raport pokazuje także, że ubezpieczona jest ogółem mniej więcej jedna trzecia należności przedsiębiorstw. Dla danych za 2015 r. udział ten wynosi dokładnie 36 proc. To ekspozycja łączna, a więc suma limitów ubezpieczeniowych dla działalności krajowej i zagranicznej (135 mld zł) w relacji do wartości należności z tytułu dostaw i usług (378 mld zł) zaczerpniętej z raportu GUS — bilansowe wyniki finansowe podmiotów gospodarczych (urząd nie opublikował jeszcze raportu za 2016 r.).

W publikacji GUS uwagę Pawła Szczepankowskiego, przewodniczącego podkomisji ds. ubezpieczeń należności przy PIU, przykuła jeszcze jedna pozycja — czyli 285 mld zł — opisująca stan zapasów. — W aktywach należności ważą więcej niż zapasy. Mimo to ubezpieczenie zapasów jest nieco bardziej popularne. Zachowanie firm jest zgodne z szerszym trendem widocznym w Polsce — ubezpieczamy zwykle to, co widzimy — mówi Paweł Szczepankowski. Z raportu PIU wynika również, że w ubiegłym roku ochroną ubezpieczeniową objętych było 60 proc. majątku polskich firm.

— To wyraźnie więcej niż udział ubezpieczonych należności w ich wartości ogółem. Margines do poprawy jest więc spory — dodaje Paweł Szczepankowski. Ponadto firmy zdecydowanie chętniej ubezpieczają obroty krajowe niż eksportowe. Różnica jest trzykrotna, ale nie ma tu anomalii — struktura jest zbliżona do całkowitych obrotów w gospodarce — w 2015 r. udział ubezpieczonych obrotów eksportowych w ubezpieczonych obrotach wyniósł łącznie 26 proc., a sprzedaży eksportowej firm w przychodach ze sprzedaży ogółem — 21 proc.

— Fakt, że firmy chcą zabezpieczać głównie sprzedaż krajową, pokazuje patologie polskiego rynku, na którym mamy do czynienia z niską moralnością płatniczą — uważa Łukasz Wawrzeńczyk, prezes Profika Broker. Jego zdaniem, wciąż niezbyt wysoka popularność ubezpieczeń należności może wynikać z faktu, że firmy straciły zaufanie do takich polis, kiedy w czasie kryzysu gospodarczego ubezpieczyciele gwałtownie cięli limity kredytowe — wszyscy oprócz KUKE.

— Robią to praktycznie dowolnie w czasie trwania okresu ubezpieczenia, więc potencjalnie może się okazać, że opłacona składka nie gwarantuje żadnej ochrony ubezpieczeniowej — mówi Łukasz Wawrzeńczyk. Maciej Kalbus zauważa, że po 2016 r. ubezpieczyciele znów stali się bardziej ostrożni w ocenie firm, co oczywiście przekłada się na limity kredytowe. Spodziewa się utrzymania tej tendencji w roku 2017 r.

Cykliczne raporty

Na dane o polisach należności rynek ubezpieczeniowy czekał wiele lat. To dlatego, że tworzą go nie tylko podmioty posiadające siedzibę w Polsce (KUKE i Euler Hermes), ale również oddziały firm zagranicznych (Atradius, Coface i Credendo).

— Ubezpieczyciele działający przez oddziały nie byli zobligowani do udostępniania szczegółowych informacji dotyczących rynku polskiego — tłumaczy Maciej Kalbus.

— Zbieranie i publikacja dotychczas niedostępnych danych rynkowych to zazwyczaj żmudny proces. Chodzi m.in. o dokładne wypracowanie standardu ich przekazywania, np. ustalenia, żeby to były wielkości tożsame, dobrze zdefiniowane i porównywalne — wyjaśnia Grzegorz Prądzyński, prezes PIU. Jego zdaniem, raport pokazuje bardziej zdjęcie rzeczywistości niż tendencje panujące w sektorze. — Planujemy cykliczne publikowanie danych na temat należności, dzięki czemu łatwiej będzie można odczytywać trendy na tym rynku — zapewnia prezes PIU.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk, Karolina Wysota współpraca: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Polisy w kredycie kupieckim mało popularne