Politycy dmuchają na zimne

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-10-02 00:00

We wtorek prezydent Lech Kaczyński apelował o podjęcie interwencji w porozumieniu z Komisją Europejską w obliczu nadciągającego kryzysu. W środę klub Prawa i Sprawiedliwości zaapelował o "ponadpartyjne porozumienie dla gospodarki". Ani głowa państwa, ani największa partia opozycyjna nie zdradziły nie tylko szczegółów, ale nawet zarysu pomysłu, na czym miałaby interwencja polegać i co powinno obejmować ponadpartyjne porozumienie. Można sobie oczywiście wyobrazić, że wzorem Stanów Zjednoczonych władze zaproponują wpompowanie 700 mld dolarów, których nie mamy, w sektor bankowy, który tego nie potrzebuje. Ale chyba nie to autorzy mają na myśli.

Kryzys finansowy nie schodzi od kilku dni z czołówek gazet, więc nic dziwnego, że politycy chcą pokazać, iż trzymają rękę na pulsie i troszczą się o obywateli. Można odnieść wrażenie, że skoro rząd prezentuje urzędowy i może nieco nawet nadmierny optymizm, to opozycja i przychylny jej prezydent chcą nieco postraszyć.

Warto jednak złapać polityków za słowo. Jeśli chcą rzeczywiście ponadpartyjnego porozumienia na rzecz gospodarki, to niech znoszą absurdalne bariery biurokratyczne, zmniejszają wydatki, niech dbają o zdrowie finansów publicznych, tną niepotrzebne wydatki. Pierwszy test prawdy nadejdzie już niedługo. Podczas debaty budżetowej. Gospodarce bardzo by się takie ponadpartyjne porozumienie przydało, bardziej niż interwencje tylko po to, by wykazać, że władza "coś" robi. Dmuchanie na zimne jest dowodem przezorności, o ile nie prowadzi do zmrożenia krwi w żyłach.

Adam Sofuł