O polityce ekipy premiera Kaczyńskiego napisano już chyba wszystko. Do niedawna inwestorzy od tego się odcinali, ale każdy materiał ma swoją wytrzymałość. W pewnym momencie musi nastąpić jego zmęczenie i stało się to w czwartek, na wieść, że następny na celowniku jest Ryszard Krauze.
Pierwsza fala wyprzedaży powiązanej z paniką, będącą konsekwencją wciągnięcia w krąg podejrzanych prezesa Prokomu, przeszła przez rynek. Choć odreagowanie nastąpiło już w piątek, to rynek może nerwowo czekać na kolejne doniesienia. To dodatkowe ryzyko trzeba wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Na szczęście z decyzją w sprawie zakupów można się na razie wstrzymać. Konsekwencją jest test ważnego poziomu oporu, czyli linii SK-100, która przebiega na wysokości 3655 pkt. Powrót powyżej tej średniej powinien zniechęcić niedźwiedzie, a bykom umożliwić powrót do wcześniejszego rytmu.
Czynnikiem hamującym popyt i chęć wcześniejszego kupowania powinno być także zachowanie amerykańskiego indeksu DIJA, który pozostaje poniżej spadkowej linii trendu mimo prób jej pokonania (13 250 pkt). Gdyby w piątek na fali optymizmu wniesionego przez prezydenta USA i szefa banku centralnego złamanie tej linii stało się faktem, inwestorzy mogliby się poczuć zdecydowanie bezpieczniej. Choć popadanie od razu w hurraoptymizm niekoniecznie musi wyjść na zdrowie, to będzie można uznać, że krótkoterminowy trend spadkowy DIJA został zakończony.
Na pewno liczyły na to byki obecne na warszawskiej giełdzie, choć trudno im było oderwać notowania kontraktu od poziomu indeksu. Do zwiększenia bazy na kontraktach na WIG20 potrzeba uspokojenia nastrojów.