Termin minął i nikt się nie złamał — Narodowy Bank Polski (NBP) do wczoraj czekał na dobrowolne deklaracje uczestników rynku kart płatniczych w sprawie obniżki opłat interchange, z których skalą walczą organizacje handlowców. Nie doczekał się — pod deklaracją uczestnictwa w „Programie redukcji opłat kartowych w Polsce” autografy złożyło 19 wydawców kart płatniczych, trzech agentów rozliczeniowych i jedna organizacja zrzeszająca akceptantów. To o wiele za mało, by deklaracja przerodziła się w czyn — na liście wydawców brakuje przede wszystkim numeru 20, czyli MasterCarda, drugiego gracza na rynku z udziałem szacowanym na 34,2 proc. Interchange to opłata od płatności kartą. Jej wysokość ustalają organizacje kartowe, choć na tym nie zarabiają. Koszty ponoszą handlowcy, którzy za każde zakupy dokonane przez klienta plastikiem Visy czy Mastercard odprowadzają około 1,5-procentową prowizję. Pieniądze — w 2011 r. 1,43 mld zł — płyną do banków oraz w jednej trzeciej do agentów rozliczeniowych, instalujących terminale płatnicze w sklepach czy restauracjach. Unijna średnia interchange to 0,7 proc.
— NBP chciał, by przy okrągłym stole wszystkie organizacje zgodziły się na jej obniżenie do tego poziomu do 2017 r. Liderem rynku jest Visa, kontrolująca prawie dwie trzecie kart. Mastercard od początku nie brał udziału w rozmowach „okrągłego stołu”, tłumacząc to bezcelowością porozumienia (w ocenie firmy nie zwiększy liczby punktów przyjmujących karty) i kwestiami prawnymi. Konkretniej — strachem przed urzędem antymonopolowym, który — w ocenie MasterCarda — może zakwestionować rynkowe porozumienie.
— Jako pierwsi i jak dotąd jedyni podjęliśmy konkretne działania zmierzające do obniżenia opłat kartowych w Polsce. Podobnych kroków nie podjął żaden z naszych konkurentów, mimo wcześniejszych deklaracji, że obniżą opłaty, jeśli zrobi to również MasterCard — kontratakuje Michał Skowronek, dyrektor generalny MasterCard Polska. Możliwe, że w całą sprawę będą musieli wmieszać się politycy — PSL już złożyło projekt ustawy obniżającej interchange, teraz konieczność wprowadzenia regulacji prawnych podkreśla też NBP. I nie tylko.
— Chcemy dalej rozmawiać, ale w tej chwili bez regulacji prawnych się nie obędzie. Projekt PSL to ruch w dobrą stronę i liczymy na to, że uda się wypracować kompromisową propozycję — mówi Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, zrzeszającej sieci hipermarketów.
Jak wynika z danych banku centralnego, na koniec pierwszego kwartału tego roku w Polsce w obiegu były 32 mln kart płatniczych. 25 mln z nich (czyli 78 proc.) to karty debetowe, kart kredytowych jest 6,77 mln. Tylko przez pierwsze trzy miesiące roku dokonano nimi transakcji na łączną kwotę 95 mld zł.