Ma być mniej złych przepisów gospodarczych. Dziś zakończą się prace nad propozycjami reformy, które oceni Bruksela.
„Przedsiębiorca ma prawo” — pod takim hasłem rząd opracował założenia do planowanego uproszczenia przepisów gospodarczych. Jeszcze dziś zakończą się prace nad ostateczną wersją propozycji, które trafią do Brukseli. Przygotuje ona raport oceniający polski system zarządzania regulacyjnego.
— Z jednej strony chcemy eliminować złe i uciążliwe przepisy, z drugiej dążymy do zmiany zasad stanowienia prawa gospodarczego w całej administracji. Nie będziemy prosić Unii o ulgi czy prolongaty — zapowiada Piotr Woźniak, minister gospodarki.
Nową jakość mają zapewnić gruntowne analizy kosztów zmian przepisów — zarówno dla przedsiębiorców, jak i administracji.
— Naszym ideałem jest podanie dwóch liczb — mówi Piotr Woźniak.
Pilotażowy projekt poprawiania prawa poprowadził resort kultury, nowelizując ustawę o muzeach.
— Obecnie pracujemy nad ustawą o rzemiośle i nad prawem probierczym. Obie dotyczą bardzo szerokiej grupy przedsiębiorców — mówi Andrzej Kaczmarek, wiceminister gospodarki.
Inicjatorami całej akcji poprawiania regulacji prawnych pod nazwą SIGMA są Komisja Europejska i OECD. Edward Donelan z OECD podkreśla, że organizacja bada zdolności danego kraju do zmian, bez wskazywania lub sugerowania, co konkretnie poprawić.
— Nie utożsamiamy tego z polowaniem na złe przepisy. Takich myśliwych nie brakuje nam od 15 lat. Chcemy zmienić cały system stanowienia prawa, by nie trafiały się takie wpadki, jak niedopracowana ustawa o PAHI (Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji, która ma zastąpić Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych) — podkreśla Andrzej Kaczmarek.
W całej Unii najbardziej zaawansowani w reformie przepisów są Brytyjczycy, zaś wśród nowych krajów członkowskich — Czesi.