Polityczna formuła RPP właśnie zbankrutowała

Kazimierz Krupa
26-08-2004, 00:00

Jeżeli ktoś zastanawiał się na celowością funkcjonowania Rady Polityki Pieniężnej w obecnym, upolitycznionym kształcie, w którym o powoływaniu w jej szeregi bardziej decyduje liczba kolegów w Sejmie czy Senacie, czy też stopień zaprzyjaźnienia z panem prezydentem i innymi lokatorami Pałacu Namiestnikowskiego, niż kompetencje, doświadczenie w praktycznym biznesie (umiejętność przewidywania skutków podejmowanych decyzji), znajomość związków przyczynowo-skutkowych w gospodarce, to po wczorajszej decyzji, kiedy dziesięciu gniewnych ludzi podjęło bardzo zaskakującą dla rynku decyzję o podwyższeniu podstawowych stóp procentowych o 0,5 pkt procentowego, chyba nie ma już wątpliwości: tej, tak powoływanej radzie, już dziękujemy. Może spokojnie przejść do historii. Najwyższa pora na kolejny krok na drodze do gospodarki prawdziwie wolnej od polityki.

Nie będę w tym miejscu wytykał radzie, że jeszcze nigdy w swojej historii nie trafiła w wyznaczony przez siebie cel inflacyjny, nie będę wspominał, że podnosi stopy wtedy, kiedy nie powinna, a nie podnosi, kiedy wszyscy tego oczekują (działa w przeciwfazie), nie będę nawet przypominał, że jej poprzednia szefowa, jak dostała posadę w Londynie, to bez żalu zostawiła tę „misję” kształtowania polityki monetarnej kolegom, którzy z kolei wdali się w awanturę o kasę, o swoje uposażenia. Nie wspomnę nawet, że gromadzi i otacza się doradcami i pochlebcami, którzy w zapale przypodobania się zaczęli już udowadniać, że stopy procentowe to zupełnie osobna kategoria i od nich tak naprawdę, poza inflacją, nic nie zależy — ani koniunktura gospodarcza, ani popyt wewnętrzny, ani budżet czy dochód narodowy, ani bezrobocie. Nie będę dyskutował o racjach i przeciwracjach dla ostatniej decyzji.

Natomiast, na Boga, Rada Polityki Pieniężnej musi być przewidywalna. To nie jest rada plemienna, dowolnie odczytująca myśli przodków (bo kogo to obchodzi, jak je odczyta), ale nowoczesna (przynajmniej w założeniu) instytucja finansowa, kreująca warunki funkcjonowania na rynku finansowym, w całej gospodarce, w oparciu o powszechnie dostępne badania i prognozy, komunikująca się z rynkiem. Jeżeli nie potrafi, a ta udowadnia, że nie tylko nie potrafi, ale i nie chce, najwyższa pora zastąpić ją radą prawdziwie rynkową. Działającą w oparciu o jasno ustalone reguły ustawowe (warunki brzegowe), złożona np. z dyrektorów i prezesów największych w kraju instytucji finansowych... Przy formule się nie upieram, ale dotychczasowa z pewnością się wyczerpała.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polityczna formuła RPP właśnie zbankrutowała