Polityczna roszada osłabiła kurs złotego

Mariusz Potaczała
10-07-2006, 00:00

Pierwszą reakcją na przyspieszoną — bo rynek już o niej spekulował — dymisję premiera było skokowe osłabienie złotego. W piątek wieczorem kurs euro poszedł w górę z 4,02 do ponad 4,08 zł. Osłabienie polskiej waluty było bardzo gwałtowne, ale trzeba zaznaczyć, że rynek był wówczas bardzo płytki. Dziś — jeśli Jarosław Kaczyński, kandydat na premiera, zdoła uspokoić inwestorów — złoty może nawet odrobić część strat.

Na rynku mówiło się o możliwej dymisji premiera Kazimierza Marcinkiewicza już we wtorek. Jedna z agencji prasowych poinformowała, że odejście Zyty Gilowskiej, minister finansów, może kosztować premiera dymisję. Przedstawiciele PiS zaprzeczali. Dlatego dymisja premiera zaskoczyła inwestorów. Mało kto mógł się spodziewać, że coś takiego wydarzy się w piątkowy wieczór, gdy wszyscy myśleli już tylko o wypoczynku. Stąd tak mocny spadek wartości złotego. Inwestorzy coraz bardziej obawiają się, że po zmianie premiera sytuacja finansów publicznych się pogorszy. Ostatnio resort finansów poinformował, że deficyt budżetowy po 6 miesiącach osiągnął poziom 59-60 proc. kwoty zakładanej na cały 2006 r.

Gdyby nie polityka, miniony tydzień byłby bardzo udany dla złotego. Kurs euro znalazł się na początku tygodnia w okolicy 4,00 zł. Jednak nieudana próba przebicia tego poziomu spowodowała powrót w okolice 4,03 zł. Zmiany na rynku krajowym były przede wszystkim efektem powrotu części inwestorów do zakupu polskich aktywów, co szczególnie uwidoczniło się na rynku papierów dłużnych oraz na giełdzie. Skorzystał na tym także złoty. Wzrost notowań polskiej waluty został jednak powstrzymany przez wzmacniającego się na światowych rynkach dolara. Złoty zyskał na wartości również dzięki komentarzom resortu finansów oraz Narodowego Banku Polskiego (NBP), dotyczących kształtowania się wskaźnika inflacji do końca 2006 r. Zarówno Stanisław Kluza, wiceminister finansów, jak i Krzysztof Rybiński, wiceprezes NBP, nie widzą możliwości powrotu presji inflacyjnej w najbliższych miesiącach. Jedyny impuls inflacyjny może nadejść z rynku pracy. Nadal oczekuje się dość dużego wzrostu wynagrodzeń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Potaczała

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polityczna roszada osłabiła kurs złotego