Wzrost gospodarczy zawsze jest nierównomierny, co na dłuższą metę prowadzi do powstania dysproporcji w wielu przekrojach, głównie — w regionalnym. W Europie rozpiętości w poziomie dochodu stały się przedmiotem polityki regionalnej dopiero w roku 1973, po pierwszym rozszerzeniu Wspólnego Rynku. Wielka Brytania, w zamian za ustępstwa w polityce rolnej, wynegocjowała fundusze strukturalne dla regionów dotkniętych kryzysem (hutnictwo, węgiel). Pomocy zażądały też Włochy — dla swego Południa.
Od roku 1986 polityka regionalna traktowana jest jako jedno z głównych narzędzi integracji państw członkowskich w jednolity rynek wewnętrzny. W Traktacie o Unii Europejskiej z Maastricht (1992) rola polityki regionalnej została wzmocniona na poziomie najwyższych gremiów decyzyjnych Wspólnoty. Już wcześniej utworzono kilka funduszy strukturalnych (ESF, EFRE, EAGFL) i konkretyzowano cele polityki regionalnej, które w roku 1999 zostały ujęte w trzech grupach: a) popieranie rozwoju w regionach zacofanych; b) wspieranie konwersji gospodarczej i socjalnej w obszarach kryzysowych; c) wspomaganie modernizacji szkolnictwa i dokształcania oraz aktywizacji polityki zatrudnienia. Obowiązuje m.in. zasada planowania pięcioletniego, a raporty o realizacji polityki regionalnej mają się ukazywać co trzy lata.
Fundusze strukturalne UE są stale zwiększane. W latach 1987-93 wzrosły one do poziomu 60 mld ecu (euro). W okresie 1994-99 wydatkowano 163 mld euro, zaś na lata 2000-05 zaplanowano 195 mld euro (w cenach 1999 r.), co stanowi 1/3 budżetu Unii. Z funduszy strukturalnych mogą korzystać regiony, w których PKB na jednego mieszkańca jest niższy niż 75 proc. średniej całej Wspólnoty. Klasyfikacja regionów jest dość skomplikowana, wieloszczeblowa.
Dla celów praktycznych używa się na ogół klasyfikacji obejmującej 211 regionów. Spośród nich w 1999 r. poniżej granicy 75 proc. znajdowało się 46 regionów, zamieszkałych przez 66 mln ludzi, czyli 17,5 proc. populacji UE. Do tych 46 należy: 10 (na 13) regionów greckich, 6 (na 7) portugalskich, 7 (na 18) hiszpańskich, a poza tym 8 regionów niemieckich (w byłej NRD), 5 włoskich, 3 brytyjskie, 1 austriacki oraz zamorskie departamenty Francji. W stosunku do roku 1996, a więc w ciągu trzech lat, liczba regionów ubogich wprawdzie nie uległa zmianie, ale opuściło je aż 14 milionów ludzi, czyli prawie 1/5 ludności! Jeśli ludzie uciekają z regionów wspomaganych finansowo, świadczy to o niskiej skuteczności polityki regionalnej. Przemawia za tym również fakt, że brzegowe dysproporcje dochodowe utrzymują się nadal na wysokim poziomie około 5-krotnych rozpiętości (tabela poniżej). Równocześnie analiza statystyczna całej populacji nie wykazuje istotnych zmian w statusie dochodowym regionów w poszczególnych krajach.
Obliczenie takie przeprowadziłem dla Hiszpanii, która w latach 1985-99 osiągnęła wzrost swego PKB na mieszkańca z 72 do 82 proc. średniego poziomu unijnego. Z 1 do 5 wzrosła liczba regionów, które przekroczyły 100 proc. poziomu UE, a region Madrytu uczynił wręcz skok z 83 do 112 punktów. Z drugiej strony, liczba regionów o PKB na mieszkańca poniżej 75 proc. średniej UE zmniejszyła się tylko z 12 do 11, a 4 regiony zostały w tym rankingu zepchnięte na pozycję gorszą od tej, którą zajmowały przed 14 laty. Nie powinno więc dziwić, że przy ogólnym (z wyjątkami) wzroście, nierównomierność poziomów dochodu między regionami Hiszpanii nawet wzrosła: współczynnik zmienności, liczony jako iloraz odchylenia kwadratowego i średniej całej populacji, wzrósł w wyrażeniu procentowym z 19,7 do 20,9. Dla porównania warto dodać, że analogiczny współczynnik rozproszenia dochodów w 50 stanach USA jest w ciągu ostatnich 20 lat stały i wynosi 15,5 proc. Oznacza to, że na poziomie badanych regionów rozpiętości dochodowe w USA są mniejsze niż w Hiszpanii. Jeżeli weźmie się ponadto pod uwagę, iż w Stanach Zjednoczonych fundusze strukturalne (w znaczeniu europejskim) w ogóle nie istnieją, to skuteczność polityki regionalnej UE należy oceniać z niejakim sceptycyzmem.
Piszę to przede wszystkim na nasz, polski użytek. W myśl propozycji KE ze stycznia, Polska po wejściu do UE miałaby w ciągu trzech lat 2004-06 otrzymać połowę środków akcesyjnych, przewidzianych dla wszystkich dziesięciu krajów kandydackich. Wynosić to będzie 20 mld euro, z czego 12,8 mld przypada na fundusze strukturalne. Do korzystania z nich uprawnione są w Polsce wszystkie regiony (województwa), ponieważ w żadnym z nich PKB na mieszkańca nie przekracza 75 proc. średniej unijnej (patrz mapka obok). Oznacza to, że pomoc strukturalna średnio wyniesie w teorii 110 euro na mieszkańca rocznie — prawie pięć razy mniej od funduszy strukturalnych, wydatkowanych ostatnio w ubogich regionach Unii. W rzeczywistości kwota ta będzie jeszcze mniejsza, choćby z powodu niedoboru środków własnych (od 15 do 50 proc.), niezbędnych dla uruchomienia funduszy unijnych. Można sądzić, że w pierwszych latach wykorzystamy nie więcej niż połowę tych funduszy.
Tak więc z akcesem do Unii Europejskiej nie należy wiązać przesadnych nadziei na szybszy wzrost gospodarczy i rozwiązanie naszych nabrzmiałych problemów strukturalnych — zwłaszcza że wszystkie nasze województwa (z wyjątkiem mazowieckiego — czytaj: Warszawy) mają dochód na mieszkańca mniejszy od najuboższych regionów UE.