Polityka znów uderzy w rynki

Kamil Zatoński
10-07-2006, 00:00

Osłabienie złotego i obligacji — oto scenariusz na dziś. W kolejnych dniach kierunek wyznaczą deklaracje nowego ministra finansów.

Złoty osłabnie, spadną ceny obligacji — tak z dużym prawdopodobieństwem inwestorzy zareagują na zmianę rządu. Indeksy giełdowe od pewnego czasu dość neutralnie przyjmują wydarzenia polityczne, dlatego tu reakcja powinna okazać się bardziej umiarkowana.

Przedsmak zawirowań widać było już w piątek wieczorem, kiedy ogłoszono informację o dymisji gabinetu Kazimierza Marcinkiewicza: kurs EUR/PLN wzrósł nawet do 4,09 zł. Działo się to jednak już po umownym zamknięciu handlu, kiedy płynność obrotu jest bardzo niska i o gwałtowne ruchy nietrudno.

— Zmiana rządu zawsze powoduje niepewność i nerwowość inwestorów. W najbliższych dwóch, trzech dniach spodziewam się osłabienia złotego do poziomów notowanych w momencie odejścia z rządu Zyty Gilowskiej, czyli 4,12-4,13 zł — uważa Marek Rogalski, analityk DM TMS Brokers.

W opinii specjalistów, kluczowa dla kierunku, w którym podążą rynki, będzie osoba i poglądy nowego ministra finansów. Nie ma wątpliwości, że posady nie utrzyma urzędujący w resorcie od dwóch tygodni Paweł Wojciechowski.

Do momentu zamknięcia numeru nie było znane nazwisko czwartego już w ostatnich ośmiu miesiącach ministra finansów.

Rozważano kilka scenariuszy, w tym ten, który — zdaniem ekonomistów — byłby najlepiej przyjęty przez rynki finansowe, a więc powrót do gmachu przy ul. Świętokrzyskiej Zyty Gilowskiej. Jarosław Kaczyński zadeklarował, że dla byłej wicepremier „drzwi są otwarte”. Zapewnił przy tym, że innymi kandydatami na stanowisko szefa resortu są ekonomiści, którzy „uspokoją rynek, mają kwalifikacje, i którzy niczego złego w polskich finansach publicznych nie zrobią”.

— Główna obawa jest taka, że będzie to osoba bardziej polityczna, a nie merytoryczna, w dodatku o niezbyt silnej pozycji w rządzie — mówi Marek Rogalski.

Analitycy banku Morgan Stanley uważają, że odejście Kazimierza Marcinkiewicza z rządu na krótko przed przedstawieniem Sejmowi projektu budżetu i wyborami odsuwa ostatnią przeszkodę w poluzowaniu polityki fiskalnej i zwiększeniu wydatków. Na to liczyć może Andrzej Lepper, który jasno domaga się skierowania polityki gabinetu na prosocjalne tory.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polityka znów uderzy w rynki