Polmosy: Pernod Ricard zaszkodzi Agrosowi
Z WÓDKĄ DO UE: Thierry Jacquillat, prezes Pernod Ricard, uważa, że utrata przez koncern praw do zagranicznej sprzedaży polskich wódek uniemożliwi Polsce — w okresie francuskiej prezydentury — wejście do Unii Europejskiej. Argumenty firmy popiera Ambasada Francji. Henryk Tomasik, dyrektor Polmosu Warszawa, uważa taką ingerencję w sprawy polskiej gospodarki za niedopuszczalną. fot. ARC
Istnieje realna groźba, że Pernod Ricard przeniesie na siebie prawa do zagranicznej rejestracji krajowych marek alkoholi, które należały do Agrosu. Przedstawiciele Polmosów ostrzegają, że przeciwko takim praktykom Francuzów wystąpią do trybunału w Strasburgu. Poza sporem o zagraniczne rejestracje około 20 marek wódek Agros i Polmosy różni także opinia na temat wyceny brandów.
Zarówno Agros z Pernod Ricard, jak i Polmosy wielokrotnie deklarowały chęć polubownego załatwienia sprawy zagranicznych rejestracji marek wódek. Holding chciał oddać prawa do kilkunastu znaków w zamian za krajową rejestrację Wyborowej i Żubrówki. Henryk Tomasik, szef warszawskiego Polmosu i wiceprzewodniczący Krajowej Rady Przetwórstwa Spirytusu, uważa, że Agros powinien przekazać fabrykom wszystkie rejestracje, a wówczas Pernod Ricard mógłby przejąć Polmos Poznań i prawa do wódki „Wyborowa”.
Prezes stołecznej firmy jest oburzony również faktem, że francuski koncern przenosi rejestracje zagraniczne polskich wódek z Agrosu na siebie. W ten sposób zarówno Pernod Ricard, jak i zarząd holdingu działają na szkodę giełdowej spółki.
— Pernod Ricard nie jest przecież wyłącznym właścicielem Agrosu, a rejestrując za granicą marki na siebie, pozbawia do nich praw pozostałych inwestorów holdingu — argumentuje Henryk Tomasik.
Na razie no comments
Takie posunięcia Francuzów mogą nawet znaleźć swój finał przed trybunałem w Strasburgu.
Do tych zarzutów Agros i Pernod Ricard na razie nie ustosunkowali się. Mają to jednak wkrótce uczynić.
Nie jest to jedyne pole konfliktów. Agros i Polmosy nie zgadzają się także co do wyceny wódczanych marek. Obecnie księgowa wartość Polmosów jest szacowana na 3 mld zł, a rynkowa na 2,5-3 mld zł. Zarówno resort skarbu, chcący do końca 2001 roku sprywatyzować przemysł spirytusowy, jak i potencjalni inwestorzy zgodnie przyznają, że 90 proc. wartości przedsiębiorstw stanowią krajowe rejestracje znaków towarowych alkoholi. Trudno dzisiaj oszacować, o ile więcej inwestorzy będą musieli zapłacić za Polmosy z Poznania, Białegostoku i Zielonej Góry, których aktywa wynoszą odpowiednio 400 mln zł, 287,3 mln zł i 225 mln zł.
Wojna na argumenty
Najwięcej emocji budzi oczywiście wycena wartości marek za granicą. Henryk Tomasik szacuje, że przyznanie praw do zagranicznych rejestracji Polmosom podniesie wartość całego sektora o 500 mln USD (2,1 mld zł).
Z tą wyceną nie zgadza się jednak Zofia Gaber, prezes Agrosu, twierdząc, że rejestracje zagraniczne są o wiele tańsze od krajowych. Podkreśla ona również, że w sądowym pozwie przeciwko holdingowi stołeczny Polmos wycenił wartość marek wódek za granicą na zaledwie 150 tys. zł. Nie wypiera się tego zresztą Henryk Tomasik. Twierdzi jednak, że wycena dla potrzeb sądu musiała być taka, by uniknąć wysokich kosztów procesu. Dyrektor Tomasik dodaje także, że Agros wchodząc na GPW w 1994 roku oszacował tzw. wartości niematerialne spółki (a więc i m.in. zagraniczne rejestracje wódczanych marek) na niewiele ponad 300 tys. zł. Teraz natomiast zarówno on, jak i jego inwestor, Pernod Ricard, grożą procesami o gigantyczne odszkodowania, jeśli utracą prawa do zagranicznych rejestracji.
Przedstawiciele giełdowej spółki, jak i francuskiego koncernu podkreślają jednak, że ich zakusy na wysokie zadośćuczynienie są z kolei spowodowane m.in. groźbą odszkodowawczych procesów, które mogą Agrosowi wytoczyć zagraniczni dystrybutorzy. Spółka jest związana z nimi wieloletnimi umowami na dostawę polskich wódek.