Piotr Muranty zamienił korporację na mały garaż. Postawił w nim na nogi Stereo.pl i chce zostać polskim iTunes.
Piotr Muranty pochodzi z pokolenia yuppie. Prezes Stereo.pl skończył studia w najlepszym momencie, jaki można było sobie wymarzyć, analizując ostatnie 20 lat naszego rynku pracy. Przełom lat 80. i 90. charakteryzował się tym, że gospodarka — jak gąbka wodę — chłonęła każdego absolwenta wyższej uczelni. Przedsiębiorcy, inwestorzy, szefowie wchodzących na polski rynek korporacji — dumnie zwanych w naukach ekonomicznych transnarodowymi — wychodzili z założenia, że przydatni w konkurencyjnej, kapitalistycznej firmie mogą być głównie absolwenci nieskażeni gospodarką nakazowo-rozdzielczą.
Piotr Muranty taki był. Polonista z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu został przedstawicielem handlowym w R.J. Reynolds Tobacco Poland (Camel). Szybko awansował. Został dyrektorem Murantym, zrobił MBA, miał treningi, coachingi, szkolenia. W kulminacyjnym punkcie korporacyjnej wspinaczki objął nawet stanowisko szefa marketingu znanej i przyjemnie kojarzonej w Polsce spółki — Żywiec.
Żyć, nie umierać. I wszystko to w 2000 r. porzucił. Odchodząc z Żywca, nie narzekał na brak poważnych ofert. Poprowadził jeszcze program szkoleń dla marketingu Avonu. Ostatecznie wybrał garaż. Urządził w nim mały sklep internetowy z płytami CD. Zbudowanie ze Stereo.pl liczącej się firmy zajęło mu osiem lat.
Stołeczny internetowy sprzedawca muzyki, filmów, multimediów, książek i elektroniki użytkowej, m.in. aparatów fotograficznych, chce mieć w tym roku 60 mln złotych obrotów. I właśnie wyprowadza się z garaży do nowej siedziby. Garaże nie starczyły, mimo że były cztery.
Najpierw układałem
— Niech nikt sobie nie myśli. Mam świadomość, że dziś polonista po studiach nie miałby najmniejszych szans na eksponowane stanowisko kierownicze w Reynoldsie, TNT Express czy w Żywcu. Nie dostałby także propozycji poprowadzenia firmy internetowej. Wtedy były zupełnie inne czasy — zaczyna rozmowę Piotr Muranty.
W Stereo.pl kluczowym zadaniem menedżera było pogodzenie rozproszonego akcjonariatu spółki, naciskającego na ekspansję i dynamiczny rozwój, z roztrzepanymi zapaleńcami nią zarządzającymi.
— Z pewnymi osobami musieliśmy się rozstać, u pewnych zmienić przyzwyczajenia. Kiedy jednak osiągnęliśmy równowagę między pasją a pewną dozą realizmu i porządku, firma szybko nabrała wiatru w żagle. To zresztą zdecydowało, że spółka, która powstała w czasie pierwszego boomu internetowego, jako jedna z nielicznych potrafiła stawić czoła ostrej konkurencji na rynku handlu internetowego — uważa Piotr Muranty.
Prezes Stereo. pl zapewnia też, że dziś mają wygórowane standardy. Jeżeli obiecują klientowi dostarczenie przesyłki na czas — robią to za wszelką cenę.
— Przekonaliśmy się też, że warto mieć własny magazyn, bo to znacznie ułatwia pracę — dodaje.
Stereobilet na bluraju
Stereo.pl wejście w tym roku na GPW obiecało już wcześniej, kiedy w 2007 r. zainwestował w niego Internetowy Dom Maklerski oraz trzy fundusze wchodzące w skład Deutsche Bank Group.
— Pod względem profilu działalności i dynamiki rozwoju Stereo.pl jest porównywalne z innymi prężnie działającymi spółkami, które wprowadzaliśmy na warszawski parkiet. Myślę o Arterii, Bankierze czy o internetowym portalu turystycznym Travelplanet.pl — wyjaśnił Rafał Abratański, wiceprezes DM IDMSA.
Wcześniej dowiedzieliśmy się także, że spółka przejęła APR Project DVD (firmę specjalizującą się w obrocie prawami autorskimi do filmów), a także sklep online Pstryk.pl (sprzedający sprzęt i akcesoria fotograficzne dla zaawansowanych, dystrybutora produktów znanej firmy Leica).
Stereo.pl zamierza przejąć na dniach kolejną firmę. Tym razem sprzedającą przez internet bilety na wydarzenia kulturalno-rozrywkowe.
— Nie mogę podać nazwy, bo mamy umowę o poufności negocjacji. Mogę tylko powiedzieć, że pracujemy nad takim systemem sprzedaży, że zamówione online bilety będzie można drukować na drukarce u siebie w domu. Zostaniemy także głównym organizatorem pewnej znanej imprezy rozrywkowej, może jednego z trzech najlepszych wydarzeń w tym roku — opowiada Piotr Muranty.
Szef Stereo.pl zdecydował się na to, ponieważ uważa, że w końcu przyszedł czas, by firma zainwestowała w markę.
Kolejna nowość? Od niedawna Stereo.pl ma też emisariusza w Stanach Zjednoczonych. Spółka, jako jedna z pierwszych, o ile nie pierwsza w Polsce, zaoferowała sprzedaż filmów na tzw. bluraju. Blu-ray Disc to konkurencyjny dla HD DVD format zapisu optycznego, prawdopodobny następca formatu DVD.
— Zastanawiamy się nad zakupem wyłączności na dystrybucję w Polsce pewnego katalogu filmów w tym formacie. Właśnie do tych negocjacji, niemal stale, potrzebujemy przedstawiciela w Stanach — mówi Piotr Muranty.
Filmy w kawałkach
Stereo.pl zamierza też uruchomić platformę umożliwiającą zakup cyfrowych plików multimedialnych, takich jak filmy, teledyski, utwory muzyczne czy audiobooki. Będzie nawet można ściągnąć konkretne ulubione sceny z filmów. W Polsce podobny rynek (Fulmido.pl, Melo.pl czy Iplay.pl) dopiero raczkuje. Na świecie potentatem jest serwis iTunes. W ubiegłym roku ujawnił, że ściągnięto z niego 3 miliardy plików z muzyką.
Gdyby Piotrowi Murantemu udało się stworzyć polskie iTunes, z pewnością mógłby spełnić swoje marzenia i wrócić do odłożonych na półkę — z braku czasu — pasji. Szef Stereo.pl — choć wciąż wybiega z synem, 14-letnim Marcinem, na boisko — przez lata trenował floret oraz uprawiał szybownictwo. I o powrocie do tych przeżyć marzy. n
Era Bluraya
Ten nowy typ nośnika pozwala na zapisanie 25 GB danych na płytach jednowarstwowych. W użytku są również płyty dwuwarstwowe o pojemności 50 GB. Opracowało go Blu-ray Disc Association — stowarzyszenie firm zajmujących się rozwojem i promocją formatu Blu-ray. Radę nadzorczą stowarzyszenia stanowią m.in. Apple, Panasonic, Sony i TDK.
Pionier zginął, ale ma medal
Pionierem szybownictwa był Otto Lilienthal (1848-96), który projektował różne modele maszyn latających bez napędu. Wykonał na nich ponad 2 tysiące krótkich ślizgów. Zginął w wyniku obrażeń doznanych podczas jednego z nich. W szybownictwie od lat przyznawany jest medal Lilienthala za wybitne osiągnięcia. W Polsce szybownictwo ma się świetnie. Pierwszym Polakiem, który otrzymał zaszczycony medal, był Tadeusz Góra (ur. 1918) za przelot otwarty 18 maja 1938 r. na szybowcu PWS-101 odcinka 577,8 km z Bezmiechowej (Podkarpackie) do Solecznik, niedaleko Wilna. Pierwsze szybowce konstruował w Polsce Czesław Tański (1862-1942). W 1895 zbudował własny szybowiec Lotnia, który później udoskonalał.
Rafał Kerger
