Podczas konfliktów zbrojnych około 5 proc. pocisków i rakiet nie ulega detonacji, ale pozostaje w ziemi, zagrażając ludziom, którzy po zakończeniu wojny osiadają na terenach, na których toczyły się walki. Według statystyk, rocznie około 1,5 tys. wypadków z udziałem ludzi, powodują pozostałości po różnego rodzaju konfliktach zbrojnych. Przykładów wcale nie trzeba szukać bardzo daleko. 40 proc. obszaru Chorwacji pozostaje niedostępna ze względu na tkwiące w ziemi miny. Miejscem, które - nawet po zakończeniu wojny - będzie musiało mierzyć się z podobnym problemem jest obecnie Syria, podaje prof. Adam Januszko z Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej im. J. Kosackiego we Wrocławiu.

W Polsce na miny wciąż można natknąć się w sporej części lasów, w których tkwią pozostałości po II wojnie światowej.
- Proces rozminowywania będzie trwał jeszcze przez dziesięciolecia. Dzisiaj cokolwiek znajdujemy w ziemi wymaga wywiezienia na poligon i detonacji. My staramy się ten problem rozwiązać w nieco inny sposób – wyjaśnia prof. Adam Januszko.
Za unijne pieniądze
Jego zespół opracował zestaw pięciu narzędzi do skutecznego i szybkiego neutralizowania min przeciwpiechotnych i kasetowych bez ich detonacji. Prace realizowano w ramach międzynarodowego projektu o akronimie Tiramisu. Komisja Europejska sfinansowała go kwotą 13,5 mln EUR, angażując w prace partnerów z 26 krajów. Narzędzia opracowane przez Polaków będą używane np. w czasie akcji humanitarnych organizowanych przez Organizację Narodów Zjednoczonych.
- Opracowaliśmy niemal od nowa dwa rodzaje neutralizatorów min: wybuchowy i termiczny. Ten pierwszy z ładunkiem wybuchowym w postaci 75 gramów trotylu, który kierowany jest na minę, powoduje zniszczenie jej zapalnika. Drugi to granat zapalający, który wykorzystując wysoką temperaturę - ponad 2,5 tys. st. C. - przepala zapalnik, korpus miny i wypala materiał wybuchowy. Dzięki temu pozostaje sama skorupa - całkowicie bezpieczna i nieszkodliwa - opisuje prof. Adam Januszko.
O skuteczności neutralizatora decyduje sposób umiejscowienia go w stosunku do miny, odległość i kąt uderzenia. Dla każdej dokładnie zlokalizowanej wcześniej miny, odpowiednio przeszkolony człowiek ustawia parametry. Wybiera też, który neutralizator będzie skuteczniejszy. Jedno urządzenie niszczy jedną minę i nie można go powtórnie używać.
Pod ochroną patentową
Naukowcy opracowali też metodę chemicznego rozkładu heksogenu - materiału wybuchowego o największej prędkości detonacji, wykorzystywanego w wielu pociskach i minach.
- Nasza metoda pozwala na niewybuchowe niszczenie heksogenu i uzyskanie całkowicie nietoksycznych produktów jego rozkładu: wody i dwucząsteczkowego azotu - opisuje naukowiec.
Zestaw uzupełniają jeszcze: prosty w obsłudze zbiornik do przewożenia i przechowywania materiałów wybuchowych - tych, których np. nie udało się zneutralizować; oraz trał naciskowy - rodzaj niewielkiego, wieloelementowego walca, który można dołączyć do każdego ciągnika rolniczego i przeprowadzać akcję rozminowania.
- W wyniku zadziałania odpowiedniego nacisku, trał powoduje detonację min przeciwpiechotnych - dodaje prof. Adam Januszko.
Zespół na swoje rozwiązania zgłosił już sześć patentów, a kolejny jest w trakcie opracowywania. Badacze podpisali też umowę z polskim odbiorcą, który ich produkty chce sprzedawać za granicę. Partnerem jest też jordańska firma, która poznała polskie rozwiązania na wystawie uzbrojenia SOFEX 2016 w Ammanie i będzie promowała je w krajach Bliskiego Wschodu. Trwają obecnie rozmowy na dostawę 10 tys. sztuk neutralizatorów.
