Polski rynek po akcesji powinien się ożywić — pojawi się nowa grupa zachodnich inwestorów, poszukujących w Polsce zbytu, wzrośnie też spekulacyjny obrót nieruchomościami. Polska Federacja Rynku Nieruchomości (PFRN) radzi, by zawczasu przygotować się do zmienionych reguł gry. Są na to sposoby.
„Puls Biznesu”: Jak pośrednicy mogą zapoznać się z mechanizmami rynkowymi, działającymi na Zachodzie?
Zbigniew Kubiński, prezydent PFRN: Na przykład przez udział w Europejskiej Akademii Nieruchomości (EAN), której pierwsza edycja właśnie trwa. Podczas spotkań, prócz generalnych wiadomości o zasadach gospodarki unijnej, odbywa się prezentacja rynków wybranych krajów: Francji, Danii, Włoszech, Belgii, Niemiec i Holandii. Na sesjach pojawiają się najwybitniejsi specjaliści z organizacji, będących odpowiednikami PFRN, i prezentują lokalny czy też krajowy rynek nieruchomości. Polscy pośrednicy mogą poznać m.in., jak zakłada się agencję nieruchomości w danym kraju, w jaki sposób rozliczane są transakcje, jak wygląda kwestia własności, obrotu nieruchomościami, podatków czy współpracy z cudzoziemcami. W październiku odbędzie się ostatnia sesja Akademii.
I co dalej?
— Zamierzamy na początku 2004 r. zorganizować część praktyczną akademii, czyli wyjazdy zapoznawcze do biur w różnych krajach UE. Pierwszeństwo będą mieli uczestnicy akademii. Ponadto wiosną 2004 r. ruszy druga część EAN, w ramach której odbędzie się prezentacja pozostałych krajów unijnych oraz rynków wschodnich. Akademia bowiem spotkała się z ogromnym zainteresowaniem w środowisku.
Nie każdy jednak pomysł spotyka się z dużym odzewem...
— Ale nie w branży nieruchomości. Niektóre nasze inicjatywy są mało zrozumiałe wśród samorządowych i państwowych instytucji. Na przykład, w tym roku, Federacja chciała zorganizować wystawę polskich nieruchomości w San Francisco podczas międzynarodowych targów i konferencji NAR. Zaprosiliśmy do współpracy gminy, miasta, agencje państwowe. Chcieliśmy przedstawić ich nieruchomości inwestorom z całego świata. Podmioty te jednak nie były za bardzo zainteresowane skorzystaniem z naszej oferty.
Dlaczego?
— Powodów było prawdopodobnie kilka. W wielu przypadkach nowo wybrani wójtowe, burmistrzowie czy prezydenci nie czuli się politycznie na tyle mocni, aby uzasadnić wydatki związane z wyjazdem do Ameryki i propagowaniem tam polskich nieruchomości. Być może ich decyzje wiązały się z lokalną walką polityczną? Musi chyba minąć dużo czasu, zanim lokalne społeczności i lokalni politycy przestaną wykorzystywać tego rodzaju okazje do atakowania siebie nawzajem i zrozumieją, że nie należy zaprzepaszczać okazji do ściągnięcia inwestorów.
Kolejny powód jest bardzo prozaiczny — gminy nie są merytorycznie przygotowane do obsługi inwestorów. Nie mają przygotowanych w sposób profesjonalny ofert. Inną przyczyną może być kwestia nieuregulowanego stanu prawnego wielu nieruchomości, należących do agencji gospodarujących Skarbem Państwa... Mimo to uważam, że w przyszłym roku należy podjąć kolejną próbę i zorganizować taki wyjazd do Stanów Zjednoczonych.
Natomiast na tegoroczne targi do San Francisco pojedzie katalog polskich nieruchomości, który właśnie powstaje. Zainteresowane podmioty mogą jeszcze zamieścić w nim swoje oferty.
A inne problemy, z jakimi ostatnio zetknęła się branża nieruchomości?
— Na przykład kontrole przeprowadzone przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Wykazały one bowiem szereg niedociągnięć i nieprawidłowości w umowach pośrednictwa. Chodzi przede wszystkim o tzw. klauzulę wyłącznego pośredniczenia, moim zdaniem, niezbędną dla rozwoju rynku nieruchomości w Polsce. Po przedstawieniu uwag przez UOKiK postanowiliśmy w odpowiedzi zorganizować we wrześniu konferencję „Umówmy się”. Będzie ona dotyczyć kwestii związanych właśnie z tą jedną umową pośrednictwa. Chcemy przeanalizować jej zapisy od strony cywilnoprawnej, a następnie podjąć dyskusję z osobami, które uważają, że pewne klauzule są niezasadne.