Polscy przemysłowcy stronią od huraoptymizmu

Listopadowy odczyt PMI dla polskiego przemysłu oznacza kontynuację dobrej passy. Nastroje w Europie jeszcze lepsze.

Badanie polskiego przemysłu, prowadzone przez IHS Markit, od dłuższego czasu sygnalizuje wyjątkowo dobry ogólny klimat w sektorze, ale za każdym razem podtyka pod nos problematyczne „szczegóły”. Podobnie było w listopadzie.

Ogólnie dobrze…

PMI wzrósł do 54,2 pkt., wydłużając obecny okres nieprzerwanego wzrostu do 38 miesięcy i sprawiając, że mamy do czynienia z najdłuższą sekwencją pozytywnych odczytów od początku badania, czyli 1998 r.

— Wskaźnik PMI zarejestrował najwyższą wartość od dziewięciu miesięcy i wygląda na to, że osiągnie najlepszą roczną średnią od 2010 r. — komentował Trevor Balchin, dyrektor IHS Markit. PMI składa się z pięciu subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów. Wartość powyżej 50 pkt. oznacza ogólną poprawę warunków w sektorze.

…ale jest: „ale”

Odpowiedzi menedżerów sugerują, że w listopadzie wartość produkcji wzrosła najszybciej od marca. Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan, dodaje, że wszystkie pozostałe parametry też są dobre. Jednak przy nich pojawia się: „ale”.

— Liczba nowych zamówień rośnie, ale wolniej niż w ostatnich dwóch miesiącach. Miejsca pracy są też tworzone, ale wolniej niż poprzednio. Firmy kupują więcej surowców i materiałów do produkcji, ale muszą za nie więcej płacić, bo ich podaż jest niewystarczająca. Prognozy na najbliższe 12 miesięcy są dobre, ale najsłabsze od czterech — wylicza ekonomistka. Optymistycznym akcentem jest wzmianka o planach inwestycyjnych.

— Ankietowane firmy sygnalizowały optymizm związany z ożywieniem gospodarczym, eksportem, nowymi produktami, nowymi rynkami. W rezultacie decydują się na inwestycje w zwiększenie mocy wytwórczych — mówi Krystian Jaworski, starszy ekonomista Credit Agricole Bank Polska. Inwestycje w sektorze prywatnym natomiast kuleją. W III kw. w całej gospodarce wzrosły co prawda o 3,3 proc. r/r, ale na ten wynik zapracowały praktycznie w całości samorządy.

Ekspertka z Lewiatana zwraca uwagę na jeszcze jedną przypadłość listopadowego wyniku — nie błyszczy na arenie międzynarodowej. PMI w strefie euro osiągnął poziom 60,1 pkt. i jest to drugi wynik w historii badania (lepiej było tylko w kwietniu 2000 r.). Zespół ekonomistów PKO BP różnicę w odczytach PMI dla Polski i krajów strefy euro tłumaczy subindeksem zatrudnienia. W listopadzie w Polsce obniżył się do poziomu 50,4 z 51,8 pkt. w październiku. We wrześniu byliśmy na granicy 50 pkt. i przerwaliśmy wtedy trwający ponad cztery lata okres ciągłego tworzenia nowych miejsc pracy.

— Subindeks zatrudnienia sygnalizuje, że bariera podażowa na rynku pracy staje się coraz większym ograniczeniem dla rozwoju gospodarczego — podkreślają ekonomiści PKO BP. Ostatnie „twarde” dane GUS o wartości produkcji sprzedanej w przemyśle są dobre. W październiku wzrosła o 12,3 proc. r/r i jest to najwyższa roczna dynamika od sierpnia 2010 r. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polscy przemysłowcy stronią od huraoptymizmu