Polska apeluje o przełom w negocjacjach z Unią
Szef Komisji Europejskiej nie wyklucza okresów przejściowych
Przepływ siły roboczej, zakup ziemi przez obcokrajowców oraz dopłaty dla rolników mogą stać się kością niezgody w negocjacjach dotyczących akcesji Polski do struktur europejskich.
Wizytujący Polskę Romano Prodi, szef Komisji Europejskiej, zapowiada, że Polskę i Unię czekają bardzo trudne rozmowy w trzech obszarach. Zaliczył do nich przepływ siły roboczej, rolnictwo oraz zakup gruntów przez obcokrajowców. Każdy to tzw. problem szczególnej wagi. Polscy dyplomaci nie ukrywają jednak, że jednoczesne stawianie dwóch lub trzech drażliwych kwestii i równoczesne ich negocjowanie mogłoby doprowadzić do klinczu w rozmowach. Romano Prodi zapewnia, że nic takiego nie wchodzi w grę.
— Negocjacje nie są procesem targów. Nie będzie więc rozmów na zasadzie coś za coś — uspokaja przewodniczący KE.
Również krajowi negocjatorzy podkreślają, że nie zaakceptują rozmów w układzie „ziemia za pracę”.
— Jesteśmy przeciwni, by łączyć rozmowy w obszarach, które budzą strach i emocje po obu stronach. To mogłoby doprowadzić do poważnych konfliktów i tym samym spowolnić tempo negocjacji — mówi Jacek Saryusz-Wolski, szef Komitetu Integracji Europejskiej.
Zdaniem Romano Prodiego, trudne negocjacje mogą nas czekać w polityce konkurencji, zwłaszcza w sprawie prywatyzacji PZU.
Nowy plan
W związku z tym polscy dyplomaci chcą nieco zmienić swoją strategię.
— Zaproponowaliśmy KE, by już teraz przyspieszyć i skonkretyzować rozmowy o rolnictwie i polityce regionalnej. Dla nas mają one szczególne znaczenie ze względu na coraz większe problemy, jakie mamy z bezrobociem — wyjaśnia Jacek Saryusz-Wolski.
Jego zdaniem, właśnie uregulowanie kwestii związanych m.in. z konkretną pomocą finansową dla małych i średnich przedsiębiorstw, rolników oraz otwarcie rynków pracy UE pomoże rozwiązać problem bezrobocia. Zwiększenie liczby miejsc pracy w Polsce może rozwiać obawy obywateli „piętnastki”, które — zdaniem szefa UKIE — tak naprawdę mają podłoże psychologiczne.
— Zapewniam, że nie będzie masowego eksportu siły roboczej z Polski do UE. Wskazuje na to chociażby przykład Hiszpanii, której również przedstawiano podobne zarzuty. Tymczasem to właśnie pracownicy z UE częściej przekraczają granicę tego kraju, właśnie w poszukiwaniu pracy — mówi szef UKIE.
Romano Prodi nie wyklucza wprowadzenia w obu przypadkach — zakupie ziemi i przepływie siły roboczej — okresów przejściowych.
Oprócz tzw. tematów kluczowych dyplomaci poruszyli także kwestie związane z uszczelnieniem granic oraz ochroną środowiska. KE cały czas ma wątpliwości, czy niemal kompletnie przygotowany przez stronę polską rozdział Kwestia celna nadaje się do zamknięcia. Jan Kułakowski, pełnomocnik rządu ds. negocjacji RP w UE, uważa, że będzie to możliwe najszybciej w maju. Z kolei Romano Prodi uważa, że rozmowy o środowisku nie będą stanowiły przeszkody w negocjacjach. Według przedstawionego przez KE scenariusza, oba rozdziały miałyby być omawiane dopiero w drugiej połowie roku, zaś ewentualne zamknięcie przewidziano na połowę 2002 r.
Apel o przełom
Nikt nie ma wątpliwości, że rozmowy z Unią weszły w decydującą fazę. Przewodnictwo Szwecji miało przecież przynieść oczekiwany przełom w negocjacjach.
— Nie mam nic przeciwko przyspieszeniu, ale, jak uczy przykład Adama Małysza, skok trwa kilka sekund, a przygotowania kilka lat — podkreśla Romano Prodi.
— Obecnie trudno ocenić, czy uda się zamknąć 11 obszarów za przewodnictwa Szwecji. Podczas pierwszej sesji negocjacyjnej 29 marca prawdopodobnie zakończymy rozmowy jedynie o swobodnym przepływie towarów — mówi Jan Kułakowski.
Zamknięcia większej liczby rozdziałów spodziewa się podczas drugiej sesji — 12 maja.