Krwawe starcia na Ukrainie i wcześniejsze zamieszki w Turcji zwiększyły kontrast ze stabilną politycznie Polską. Co prawda przeciętny obywatel naszego kraju zaczyna dzień od narzekania i na narzekaniu go kończy, ale statystyki pokazują wyraźnie, że jesteśmy nie tylko oazą pod względem politycznym, ale też bardzo dobrze wypadamy pod względem makroekonomicznym. Dzięki temu Polska stała się dobrą lokalizacją nie tylko dla centrów outsourcingu i firm inwestujących w specjalnych strefach, ale też dla inwestorów finansowych.
— Gdy private equity namawia inwestorów do włożenia pieniędzy w kolejny fundusz, opowiada o możliwościach inwestycyjnych w regionie. Do tej pory sporo mówiono o krajach byłej Jugosławii i Turcji. Teraz potencjalni inwestorzy interesują się jedynie możliwością inwestycji w Polsce. To u nas można dokonać największych transakcji, rynek ma przed sobą ścieżkę wzrostu, a do tego jest uporządkowany i cywilizowany. Jesteśmy postrzegani jako gwiazda regionu — mówi Piotr Samojlik, partner Vienna Capital Partners.
Polska wyszła z globalnego kryzysu obronną ręką. W latach 2008-13 PKB wzrósł w sumie o 20 proc. — to najlepszy wynik w całej Unii Europejskiej. Średnia dla 28 krajów UE to spadek o 1 proc. Liczba zatrudnionych w Polsce wzrosła o 0,81 mln osób. Spośród krajów europejskich tylko Niemcy zanotowały lepszy wynik. Dla porównania, w całej UE zatrudnienie spadło prawie o 3 mln. Prognozy też są coraz lepsze — zakładają 3,5-procentowy wzrost gospodarczy w średnim terminie.
Awans w koszykach
To wszystko sprzyja inwestycjom, choć do ideału jeszcze trochę brakuje. Kilka funduszy ograniczyło obecność w regionie, realokowało aktywa, inne miały problemy ze zdobyciem kapitału. Ale pojawiają się nowi gracze — w ubiegłym roku rozkręcały działalność Waterland i fundusz Jozefa Janova. Advent International, jeden z tuzów naszego rynku, przeniósł Polskę do koszyka, w którym znajdują się Europa Zachodnia i Ameryka Północna.
— Advent zmienił strategię dotyczącą Europy Środkowej i Wschodniej, awansując Polskę i przenosząc ją do globalnego funduszu. Jesteśmy teraz bardziej częścią rozwiniętej europejskiej gospodarki niż krajów uważanych przez inwestorów za rynki wschodzące.
Polska będzie mogła teraz korzystać z globalnego funduszu Adventu wynoszącego 8,5 mld EUR (ponad35 mld zł). Nieco wzrośnie minimalna kwota inwestycji — z dotychczasowych 30 mln do 50 mln EUR, ale to nie ma znaczenia dla tego rynku, ponieważ każda inwestycja realizowana przez nas w Polsce w ostatnich latach i tak przekraczała tę kwotę. Obecnie analizujemy kilka potencjalnych inwestycji nad Wisłą — mówi Monika Morali-Efinowicz, dyrektor zarządzająca polskiego biura Advent International.
Polonizacja sąsiadów
Polska mogłaby lepiej wykorzystać szansę, jeśli politycy nie będą już zaskakiwać pomysłami, takimi jak transfer aktywów z OFE.
— Rosja jest na cenzurowanym, Ukraina jest krajem trudnym, a pozostałe kraje regionu są małe i mają małą płynność. Warszawa natomiast ma spory rynek wtórny, umożliwiający późniejszą sprzedaż aktywów. Uważam, że nie wykorzystujemy tej szansy. Moglibyśmy starać się polonizować biznesy regionalne, przyciągać do Polski firmy rodem ze Słowacji czy Węgier — by uzyskały one dostęp do polskiego rynku kapitałowego, lepszego finansowania i mogły rozwinąć swoją działalność na terytorium Polski. Ci, którzy się na to zdecydują, mogą skorzystać z atutów naszego rynku — uważa Jacek Chwedoruk zarządzający warszawskim biurem Rothschild Polska.