Polską i światową branżę spożywczą zelektryzowała wiadomość o przejęciu przez grupę Shuanghui, chińskiego producenta wieprzowiny, amerykańskiego koncernu Smithfield Foods, do którego w Polsce należy Animex. Zdobyć chińskiego partnera chce także Zbigniew Komorowski, właściciel m.in. Bakomy. Prowadzi negocjacje z grupą Heilongjiang Beidahuang. To początek wzmożonej aktywności chińskiego kapitału na polskim rynku spożywczym.
— Spodziewamy się w tym roku 2-3 spożywczych transakcji na polskim rynku. Do końca sierpnia przyjadą jeszcze trzy delegacje chińskich przedsiębiorcówposzukujących partnerów w branży spożywczej — mówi Bartosz Komasa, reprezentujący w Polsce Bank of China. Jego zdaniem, zainteresowani są przede wszystkich produktami mlecznymi i mięsem — wieprzowiną oraz wołowiną. Jak wynika z analiz banku, Chiny borykają się obecnie z dużymi problemami w zakresie żywności. Tamtejsze artykuły spożywcze są niskiej jakości, a produkcja rolnicza jest bardzo zanieczyszczona. Dlatego unijne rynki są atrakcyjne.
— Chiński rząd wprowadził zalecenie zwiększenia konsumpcji pełnowartościowych produktów mlecznych wśród dzieci, a Chińczycy mieszkający w Polsce na potęgę wysyłają mleczne proszki do rodzin w Chinach. Zapotrzebowanie na wysokiej jakości produkty idzie w parze z coraz większymizarobkami. Przedstawiciele klasy średniej są w stanie wydać niebotyczne sumy na wysokiej jakości produkty. Nie wspominam o rodzicach, którzy zapłacą każdą cenę, aby zaspokoić potrzeby często jedynego potomka — opowiada Bartosz Komasa. Jego zdaniem, obiektem zainteresowań Chińczyków są również polskie słodycze. Powodzeniem cieszy się także europejskie piwo. Według przedstawiciela banku, preferowaną formą współpracy jest zakup udziałów, niekoniecznie większościowych.
— Chiński partner chętnie zaoferuje fundusze na rozbudowę zakładów, a sam zyska dzięki temu produkty i dostęp do europejskiego rynku, którego się chce nauczyć — mówi Bartosz Komasa. Zdaniem Michała Koleśnikowa, kierownika wydziału analiz sektorowych w Banku BGŻ, Chińczycy mają ogromne fundusze, widzą potrzebę zorganizowania zaopatrzenia i zapewnienia sobie dostaw bezpiecznej żywności po odpowiednich cenach. Analityk dostrzega również duże zainteresowanie branżą z innych części świata.
— To kraje arabskie. Wydaje się, że będzie to drugi duży kierunek, z którego przypłyną inwestycje. Tu jednak hamująco może działać nasz nieuregulowany stosunek do mięsa halal [mięsa z uboju rytualnego — red.]. Niemniej zainteresowanie nie ogranicza się jedynie do branży mięsnej — w grę mogą wchodzić inne branże przetwórstwa, np. mleczarska, a także rolnictwo — dodaje Michał Koleśnikow.