Giełdowe spółki z branży odzieżowo-obuwniczej coraz bardziej kusi zagranica. Niedawno Gino Rossi (handlujące butami, a także odzieżą Simple) przyznało, że w Polsce rozwój sieci sklepów będzie zwalniał, bo rynek jest nasycony. Teraz także krajowi giganci branży, odzieżowy LPP (m.in. Reserved) i obuwniczy NG2 (CCC, Boti i Quazi), nie ukrywają, że choć w kraju wciąż chcą się rozwijać, powoli dochodzą do ściany.

— Za dwa—trzy lata polski rynek obuwniczy może się nasycić i nie będziemy mogli utrzymać wysokiego tempa wzrostu sieci — mówi Piotr Nowjalis, dyrektor finansowy NG2. Dla spółki, która w kraju ma 301 sklepów własnych i 49 franczyzowych marki CCC, granicą jest 500 placówek.
— W tym roku zwiększamy tempo ekspansji w Polsce i krajach Europy Środkowo- Wschodniej. W Polsce, Czechach i na Słowacji stawiamy na własną sieć — w tym roku otworzymy tam co najmniej 70 sklepów — mówi Piotr Nowjalis.
Ekspansja pochłonie 25 mln zł, z czego 30 proc. trafi do Czech i na Słowację.
— W pozostałych krajach regionu chcemy rozwijać sieć franczyzową. W Rosji otworzymy szósty sklep, pierwszy na Łotwie i w Rumunii — mówi dyrektor finansowy.
LPP, który w kraju ma 660 sklepów i 12 outletów, wie, na co postawi w najbliższych latach.
— Priorytetem będzie rozwój w Polsce, Rosji i na Ukrainie. Łączna powierzchnia sieci w tym roku wzrośnie minimum o 25 proc., do 429 tys. mkw. — mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP.
Na rozwój firma przeznaczy w tym roku 180 mln zł. Największe nadzieje LPP wiąże z Rosją. — Rosyjska spółka daje największe zyski ze wszystkich zagranicznych biznesów — przyznaje Dariusz Pachla.
— Ekspansja LPP w Rosji to dobry ruch z niskim ryzykiem, bo spółka ma już doświadczenie w tym kraju i dotychczas nie zawiodła inwestorów. Choć w Rosji są wyższe czynsze i koszty personelu, sprzedaż na 1 mkw. jest większa niż u nas — mówi Włodzimierz Giller, analityk PKO BP. Jego zdaniem, w Polsce spółka nadal ma pole do popisu, bo rynek się rozwija.
Analityk pozytywnie ocenia też zagraniczne plany NG2, choć na kokosy spółka na razie nie może liczyć.
— NG2 powoli zdobywa doświadczenie za granicą, ale na znaczne przepływy z Rosji, gdzie rozwija sieć franczyzową, jeszcze poczekamy. Dotychczas Polska była dla NG2 preferowanym rynkiem, bo nie było konkurencji poza Deichmannem. Za granicą rywali będzie więcej — mówi Włodzimierz Giller.
— O ile LPP udowodniło, że potrafi wejść na rynki zagraniczne i na nich zarabiać, o tyle NG2 dopiero musi to udowodnić — mówi Łukasz Wachełko, analityk Deutsche Banku.
Przypomina, że obuwniczej spółce zajęło trochę czasu nauczenie się rynku czeskiego, więc teraz ekspansja powinna pójść im szybciej. Jego zdaniem, jest szansa, że obie firmy nie tylko opanują rynki ościenne, ale w kraju „wybiją” mniejszych konkurentów.