Dobra passa polskiej gospodarki trwa, kolejne optymistyczne dane płyną z Głównego Urzędu Statystycznego. Tym razem miła niespodzianka dotyczy inwestycji, które w pierwszym kwartale 2014 r. wręcz wystrzeliły — wyniosły 48,3 mld zł, czyli były o 10,7 proc. wyższe niż w analogicznym okresie minionego roku. To najwyższa dynamika od połowy 2008 r. — ostatnio taką inwestycyjną lawinę przeżywaliśmy przed upadkiem banku Lehman Brothers (we wrześniu 2008 r.).

— Tak mocny skok inwestycji częściowo jest zasługą wyjątkowo ciepłej zimy i zmian związanych z kupowaniem aut z kratką, jest to jednak również skutek ożywienia w inwestycjach prywatnych w Polsce — przekonuje Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku.
Wreszcie szarpnęło
Optymizmem napawa też konsumpcja. W pierwszym kwartale wydatki polskich rodzin wyniosły 259 mld zł, czyli przez rok wzrosły o 2,6 proc. — najmocniej od blisko trzech lat. W poprzednim kwartale dynamika ta wynosiła 2,1 proc., a jeszcze w ubiegłym roku konsumpcja stała w miejscu. Trwające od kilku miesięcy ożywienie na rynku pracy sprawia, że konsumenci coraz mniej martwią się o przyszłość i chętniej chodzą na zakupy.
— Konsumpcja, obok inwestycji, staje się jednym z filarów wzrostu gospodarczego w Polsce — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Przyspieszenie w inwestycjach i odbijanie w górę konsumpcji to bardzo ożywczy koktajl. Ta mieszanka oznacza, że popyt wewnętrzny w polskiej gospodarce dość szybko się nasila. Dzięki temu cały wzrost gospodarczy przyspiesza, w minionym kwartale wzrósł do 3,4 proc. (wcześniejszy szacunek GUS mówił o 3,3 proc.) wobec 2,7 proc. kwartał wcześniej.
— W Polsce nastąpiło ostre przyspieszenie. Przypomnijmy, że jeszcze na początku minionego roku dynamika PKB wynosiła zaledwie 0,4 proc. — mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.
Mocna czwórka
Czy możemy liczyć na dalsze nasilanie się koniunktury? Jeszcze niedawno większość ekonomistów uważała, że kiedy dynamika PKB przekroczy poziom 3 proc., straci impet i pozostanie na tym poziomie przez dłuższy czas. Po ostatniej serii pozytywnych danych część ekonomistów zmienia jednak zdanie.
Uważają, że ożywienie w Polsce jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa i w perspektywie kilku kwartałów będzie się nasilać. Według ankiety „PB” wśród 11 bankowych zespołów analitycznych, w 2015 r. wzrost gospodarczy w Polsce w najwyższym punkcie sięgnie 4 proc. rocznie (mediana prognoz), a pięciu ekonomistów twierdzi, że ten poziom uda nam się nawet przekroczyć. Dwa zespoły analityczne — z PKO BP i mBanku — twierdzą wręcz, że dynamika sięgnie 5 proc.
— Perspektywy na najbliższe dwa lata są bardzo obiecujące. Inwestycje prywatne, konsumpcja oraz eksport powinny utrzymać dość silny wzrost. Ponadto stopniowo będą nasilać się inwestycje publiczne w infrastrukturę, bo uruchamiane będą dotacje z nowego rozdania funduszy unijnych, na lata 2014-20. W 2015 r. zobaczymy szczyt nakładów z tego tytułu, dzięki czemu wzrost gospodarczy może dotknąć 5 proc. — mówi Piotr Bujak, ekonomista PKO BP. Podobny scenariusz kreśli Marcin Mazurek, ekonomista mBanku.
— W najbliższych kwartałach coraz większą pozytywną rolę w polskiej gospodarce będą odgrywać inwestycje publiczne. Uważamy, że to będzie czarny koń w 2015 r. — mówi Marcin Mazurek.
Zagranica niepokoi
Część ekonomistów studzi jednak optymizm. Zdaniem Piotra Bielskiego z BZ WBK, kulą u nogi polskiej gospodarki w najbliższych latach może być sytuacja międzynarodowa.
— Nie spodziewamy się dalszego istotnego przyspieszenia eksportu. Spowolnienie w Chinach oraz głęboka recesja, przed którą — naszym zdaniem — stoi Rosja, będą osłabiać koniunkturę w strefie euro, a przez to popyt na polskie towary będzie ograniczony. Słabszy popyt zagraniczny oraz mocniejszy popyt wewnętrzny oznaczają więc, że dynamika PKB w Polsce pozostanie na dość stabilnym poziomie między 3 a 4 proc. — uważa Piotr Bielski. Tego samego zdania jest Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao.
— Handel zagraniczny będzie stopniowo tracić status motoru polskiej gospodarki i w 2015 r. będzie już raczej spowalniać, niż napędzać nasz wzrost. Na szczęście, popyt krajowy w tym czasie będzie rósł w mocnym tempie i w całym 2015 r. PKB wzrośnie o 3,6 proc. — uważa Adam Antoniak.