Polska gospodarka nabrała rozpędu
NA HUŚTAWCE: Cieszyć może wyraźny wzrost produkcji sprzedanej przemysłu i budownictwa, natomiast martwi rosnąca inflacja i bezrobocie.
Wyraźny wzrost produkcji sprzedanej przemysłu i nadal wyższy od ubiegłorocznego wskaźnik produkcji budowlano-montażowej, dalszy spadek zatrudnienia i wzrost rejestrowanego bezrobocia oraz szybszy niż przed rokiem wzrost inflacji — to podstawowe tendencje występujące w listopadzie w polskiej gospodarce.
GOSPODARCZY skok w górę najlepiej obrazują wyniki przemysłu i budownictwa. W listopadzie — w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku — produkcja sprzedana przemysłu wzrosła aż o 15,9 proc. Przy niewielkich wzrostach w poprzednich miesiącach wskaźnik ten może szokować — trzeba jednak pamiętać, iż to właśnie przed rokiem było apogeum schładzania gospodarki, więc ówczesne wyniki przemysłu nie zachwycały. Mimo jednak tego zastrzeżenia, po jedenastu miesiącach produkcja sprzedana przemysłu była o 3,5 proc. wyższa niż w analogicznym okresie 1998 roku. Za kolei produkcja budowlano-montażowa ukształtowała się w listopadzie o 5,9 proc. powyżej poziomu sprzed roku, choć w porównaniu z poprzednim miesiącem GUS odnotował sezonowe jej obniżenie o 18,2 proc. W sumie zaś po jedenastu miesiącach sektor ten wykazuje wzrost o 2,9 proc. w stosunku do tego samego okresu ubiegłego roku.
GOSPODARCZE ożywienie potwierdzają szacunki produktu krajowego brutto w trzecim kwartale br. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku PKB wzrósł o 4,9 proc. Tym samym w trzech kwartałach zanotowano wzrost PKB o 3,2 proc. — był on wyższy niż prognozowano. I choć prognozy na najbliższe miesiące są zarówno w przemyśle, jak i budownictwie znacznie mniej optymistyczne niż przed miesiącem, uzyskanie całorocznego wzrostu PKB w granicach 4,0-4,2 proc. wydaje się realne.
NASTĘPNYM zjawiskiem, które zaliczyć należy do pozytywów, jest kolejne unormowanie się budżetu państwa. Po czterech-pięciu pierwszych miesiącach roku deficyt był tak olbrzymi, że otwarcie mówiło się o potrzebie znowelizowania budżetu. Tymczasem z miesiąca na miesiąc deficyt relatywnie malał i po jedenastu miesiącach wynosił 94,4 proc. kwoty założonej w ustawie na 1999 rok. Przy 91,5-proc. upływie w tym okresie czasu kalendarzowego można uznać, iż tegoroczne problemy budżetowe zostały w pełni zażegnane.
NIESTETY, większość innych zjawisk odnotowanych przez GUS świadczy o słabości polskiej gospodarki i nęka- jących ją problemach. Nadal niepokojąca jest sytuacja w handlu zagranicznym. Po dziesięciu miesiącach eksport — w ujęciu dolarowym — był niższy o 6,1 proc., zaś import o 5,5 proc. niż przed rokiem. W rezultacie tych niekorzystnych tendencji ujemne saldo handlowe przekroczyło już kwotę 14,8 mld USD. Można się wprawdzie pocieszać, iż przed rokiem deficyt handlowy wyniósł 15,6 mld USD, w niczym to jednak nie zmienia faktu, iż polska gospodarka nadal jest mało konkurencyjna w stosunku do gospodarek innych krajów europejskich. Także rachunek bieżący bilansu płatniczego zamknął się (w październiku) ujemnym saldem wysokości prawie 8,8 mld USD, podczas gdy przed rokiem deficyt wynosił nieco ponad 4,8 mld USD.
ZASKAKUJĄCO wysoki — co zresztą już sygnalizowaliśmy — jest wzrost wskaźnika inflacji. Chociaż ceny towarów i usług konsumpcyjnych rosły w listopadzie nieco wolniej niż przed miesiącem (0,9 proc. wobec 1,1 proc.), to jednak po jedenastu miesiącach wskaźnik inflacji w stosunku do grudnia 1998 roku był wyższy — wyniósł 8,8 proc. wobec 8,1 proc.
NAJGORZEJ jednak prezentuje się rynek pracy. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyraźnie przekroczyła poziom 2,2 mln osób i ciągle rośnie. Tym samym stopa bezrobocia zwiększyła się do 12,5 proc. W stosunku do października oznacza to wzrost o 0,3 pkt proc. Przed rokiem stopa bezrobocia wynosiła 9,9 proc., co jest dobitnym potwierdzeniem olbrzymiego regresu, jaki się dokonał w tym sektorze gospodarki.