Polska kontra świat i liczby

Kiedy na świecie padają rekordy inwestycji w czyste technologie, Polska trzyma się węglowego szlaku. Liczby nie dają nam jednak szans

Dysonans pomiędzy tym, co o przyszłości energetyki mówi polski rząd, a tym, co o energetycemówi świat, dawno nie rzucał się w oczy tak silnie jak w ostatnich dniach. Najświeższy przykład? W miniony czwartek francuski Engie (czyli dawny GDF Suez), największy koncern energetyczny na świecie, ogłosił 4,6 mld EUR straty netto i zapowiedział głęboką transformację. Zamierza pozbyć się m.in. elektrowni opalanych węglem, a w zamian rozwijać się w sektorze solarnym, biomasowym i wiatrowym. W ostatnich tygodniach i miesiącach o podobnych kierunkach rozwoju mówiły już koncerny EDF, RWE i E.ON. Najświeższy przykład z Polski? W piątek premier Beata Szydło przekonywała, „że w energetyce nie ma w tej chwili alternatywy innej niż węgiel”, i zapowiedziała dalsze inwestycje w tym sektorze. Wygląda to na dwie równoległe rzeczywistości. — To tak, jakby Polska chciała zablokować globalne trendy. Promowanie węgla i spychanie na dalszy plan czystej energetyki odnawialnej wygląda tak, jakby chciano zakazać korzystania z telefonów komórkowych — mówi Zbigniew Prokopowicz, prezes Polenergii, specjalizującej się w inwestycjach w energetykę wiatrową. Sam stawia na „zielony” i gazowy biznes, więc może koloryzować. Zaprosił jednak do Polski Michaela Liebreicha, twórcę Bloomberg New Energy Finance (BNEF), czyli firmy dostarczającej dane i prognozy z sektora odnawialnych źródeł energii, a ten pokazał liczby. I też wyszło, że w energetyce Polska i globalne trendy rozjeżdżają się w przeciwnych kierunkach.

Fakty i mity

1. Świat inwestuje w czyste technologie, Polska je zamraża

Kiedy w 2014 r. ceny ropy zaczęły marsz w dół, wielu ekspertów spodziewało się zamrożenia inwestycji w czyste technologie, a okazało się, że zanotowały rekordy. W 2015 r. sięgnęły 329 mld USD, a ten rok też będzie mocny — twierdzi Michael Liebreich. Co ciekawe, w skali globalnej inwestorzy wydają dziś więcej pieniędzy na projekty związane z czystymi technologiami niż na te związane z paliwami kopalnymi (w 2015 r. było to 309 mld USD vs 253 mld USD). Podczas gdy świat szykuje się na kolejne zielone rekordy, Polska się z nimi żegna. W zeszłym roku zanotowaliśmy wprawdzie rekordowe 1266 MW nowych mocy zainstalowanych w wietrze (wzrost dwa razy większy niż w 2014 r.), ale tylko dlatego, że inwestorom śpieszno było załapać się jeszcze na „stary” system wsparcia. Nowego na razie nie ma — ustawa o OZE została odroczona o pół roku i ma być jeszcze poprawiana. Nie wiadomo też, czy będzie jakiekolwiek wsparcie, skoro Krzysztof Tchórzewski, minister energii, mówił jeszcze niedawno portalowi wnp.pl, że „nie zadeklaruje teraz, czy system aukcyjny wsparcia OZE wejdzie w życie, czy nie wejdzie”. Niepewność inwestycjom nie sprzyja — dla przykładu, Polenergia i większość firm z sektora czeka z nowymi inwestycjami dopóty, dopóki nie wyklaruje się nowy system wsparcia.

2. Świat na tym zarabia, Polska szans nie widzi

Wykresy Michaela Liebreicha nie pozostawiają złudzeń co do tego, na czym się dziś w energetyce zarabia, a na czym traci. — Gdyby na początku 2013 r. inwestor włożył 100 tys. USD w projekt węglowy, miałby dziś w portfelu średnio ok. 20 tys. USD. Gdyby zaś włożył te pieniądze w projekt związany z czystymi technologiami, miałby ok. 120 tys. USD — twierdzi Michael Liebreich. W Polsce o inwestycjach energetycznych decydują politycy, nie finansiści. Efekt jest taki, że cztery największe grupy energetyczne, państwowe, prowadzą megainwestycje w bloki węglowe (Opole, Turów, Jaworzno i Kozienice), a w planach jest jeszcze podobny blok w Ostrołęce. Właścicielom tych bloków pozostaje nadzieja, że nie rozwinie się trend, w ramach którego niektóre globalne banki postanawiają nie finansować węgla, a globalne firmy poszukują takich dostawców software’u, którzy korzystają tylko z zielonych źródeł. Powinni się też modlić o to, by nikt nie brał przykładu z IKEA, która inwestuje w OZE, by być całkowicie samowystarczalna energetycznie. Pozostaje im też liczyć na to, że myli się BNEF, który szacuje, że przy rosnących kosztach CO 2 nowe instalacje wiatrowe w Polsce będą wkrótce tańsze niż węglowe (80 vs 87 EUR/MWh). W równoległym świecie premier Beata Szydło nie wątpiła w piątek, że Polska „musi myśleć o nowoczesnych technologiach węglowych, żeby górnictwo mogło się rozwijać”.

3. Biedni w to wchodzą, a Polski nie stać

Dobrze trzyma się mit, według którego zielona energia jest fajna i czysta, ale droga. Dane temu zaprzeczają — twierdzi Michael Liebreich. Miniony rok był pod tym względem przełomowy — po raz pierwszy w historii kraje rozwijające się (czyli spoza OECD plus Chile, Meksyk i Turcja) wydały na czyste technologie więcej pieniędzy niż kraje rozwinięte (167 mld USD vs 162 mld USD). Zielone przebudzenie widać w Chinach, Meksyku, RPA i Japonii. W Polsce mit o czystych technologiach dla bogatych szczególnie mocno trzyma się kręgach rządowych. Dla przykładu, wiceminister energii prosumentów przyrównał ostatnio do kolekcjonerów znaczków. Silne jest też w Polsce przekonanie, że za OZE odbiorcy muszą słono płacić. Wyliczenia BNEF tego nie potwierdzają. — Często pojawiają się porównania do Niemiec, gdzie zielona energia stanowi ok. 20 proc. końcowego rachunku za energię. W Polsce jest to ok. 6-7 proc. i ten udział będzie malał, bo koszty OZE maleją. Węgiel natomiast będzie podwyższał rachunki ze względu na wzrost wsparcia dla nierentownego górnictwa i rosnące koszty CO 2 — mówi Janis Hoberg z BNEF.

Fakty i mity

1. Świat inwestuje w czyste technologie, Polska je zamraża

Kiedy w 2014 r. ceny ropy zaczęły marsz w dół, wielu ekspertów spodziewało się zamrożenia inwestycji w czyste technologie, a okazało się, że zanotowały rekordy. W 2015 r. sięgnęły 329 mld USD, a ten rok też będzie mocny — twierdzi Michael Liebreich. Co ciekawe, w skali globalnej inwestorzy wydają dziś więcej pieniędzy na projekty związane z czystymi technologiami niż na te związane z paliwami kopalnymi (w 2015 r. było to 309 mld USD vs 253 mld USD). Podczas gdy świat szykuje się na kolejne zielone rekordy, Polska się z nimi żegna. W zeszłym roku zanotowaliśmy wprawdzie rekordowe 1266 MW nowych mocy zainstalowanych w wietrze (wzrost dwa razy większy niż w 2014 r.), ale tylko dlatego, że inwestorom śpieszno było załapać się jeszcze na „stary” system wsparcia. Nowego na razie nie ma — ustawa o OZE została odroczona o pół roku i ma być jeszcze poprawiana. Nie wiadomo też, czy będzie jakiekolwiek wsparcie, skoro Krzysztof Tchórzewski, minister energii, mówił jeszcze niedawno portalowi wnp.pl, że „nie zadeklaruje teraz, czy system aukcyjny wsparcia OZE wejdzie w życie, czy nie wejdzie”. Niepewność inwestycjom nie sprzyja — dla przykładu, Polenergia i większość firm z sektora czeka z nowymi inwestycjami dopóty, dopóki nie wyklaruje się nowy system wsparcia.

2. Świat na tym zarabia, Polska szans nie widzi

Wykresy Michaela Liebreicha nie pozostawiają złudzeń co do tego, na czym się dziś w energetyce zarabia, a na czym traci. — Gdyby na początku 2013 r. inwestor włożył 100 tys. USD w projekt węglowy, miałby dziś w portfelu średnio ok. 20 tys. USD. Gdyby zaś włożył te pieniądze w projekt związany z czystymi technologiami, miałby ok. 120 tys. USD — twierdzi Michael Liebreich. W Polsce o inwestycjach energetycznych decydują politycy, nie finansiści. Efekt jest taki, że cztery największe grupy energetyczne, państwowe, prowadzą megainwestycje w bloki węglowe (Opole, Turów, Jaworzno i Kozienice), a w planach jest jeszcze podobny blok w Ostrołęce. Właścicielom tych bloków pozostaje nadzieja, że nie rozwinie się trend, w ramach którego niektóre globalne banki postanawiają nie finansować węgla, a globalne firmy poszukują takich dostawców software’u, którzy korzystają tylko z zielonych źródeł. Powinni się też modlić o to, by nikt nie brał przykładu z IKEA, która inwestuje w OZE, by być całkowicie samowystarczalna energetycznie. Pozostaje im też liczyć na to, że myli się BNEF, który szacuje, że przy rosnących kosztach CO 2 nowe instalacje wiatrowe w Polsce będą wkrótce tańsze niż węglowe (80 vs 87 EUR/MWh). W równoległym świecie premier Beata Szydło nie wątpiła w piątek, że Polska „musi myśleć o nowoczesnych technologiach węglowych, żeby górnictwo mogło się rozwijać”.

3. Biedni w to wchodzą, a Polski nie stać

Dobrze trzyma się mit, według którego zielona energia jest fajna i czysta, ale droga. Dane temu zaprzeczają — twierdzi Michael Liebreich. Miniony rok był pod tym względem przełomowy — po raz pierwszy w historii kraje rozwijające się (czyli spoza OECD plus Chile, Meksyk i Turcja) wydały na czyste technologie więcej pieniędzy niż kraje rozwinięte (167 mld USD vs 162 mld USD). Zielone przebudzenie widać w Chinach, Meksyku, RPA i Japonii. W Polsce mit o czystych technologiach dla bogatych szczególnie mocno trzyma się kręgach rządowych. Dla przykładu, wiceminister energii prosumentów przyrównał ostatnio do kolekcjonerów znaczków. Silne jest też w Polsce przekonanie, że za OZE odbiorcy muszą słono płacić. Wyliczenia BNEF tego nie potwierdzają. — Często pojawiają się porównania do Niemiec, gdzie zielona energia stanowi ok. 20 proc. końcowego rachunku za energię. W Polsce jest to ok. 6-7 proc. i ten udział będzie malał, bo koszty OZE maleją. Węgiel natomiast będzie podwyższał rachunki ze względu na wzrost wsparcia dla nierentownego górnictwa i rosnące koszty CO 2 — mówi Janis Hoberg z BNEF.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Polska kontra świat i liczby