Jaki mamy w Polsce klimat dla przedsiębiorczości? Jak przekłada się na postawy dotyczące zakładania firm? Czego boją się Polacy, którzy planują pójść na swoje — i jak wypadają w porównaniu z kolegami z innych europejskich krajów? Odpowiedzi na te pytania przynosi najnowszy coroczny raport Global Entrepreneurship Monitor przygotowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).
Badanie, które wczoraj ujrzało światło dzienne, pokazuje, że nad Wisłą panują specyficzne warunki i obawy związane z zakładaniem biznesu. O założeniu firmy w ciągu najbliższych trzech lat myśli co piąty dorosły Polak. To znacznie mniej niż trzy lata temu (wówczas wskaźnik wynosił 27 proc.). Skąd ten spadek? Bo się boimy.
Według badania 56 proc. dorosłych Polaków nie zakłada działalności gospodarczej w obawie przed porażką — i jest to tendencja wzrostowa. Bardziej od nas boją się biznesowej przegranej tylko Włosi i Grecy.
Biznesmeni coraz młodsi
Ale jeśli już Polak założy biznes, w pierwszej fazie rozwoju firmy ma bardzo wysokie aspiracje. Aż 39 proc. świeżo upieczonych przedsiębiorców deklaruje stworzenie co najmniej pięciu miejsc pracy w ciągu najbliższych pięciu 5 lat (wg badania są to „średnie aspiracje”).
Natomiast 27 proc. badanych zakłada utworzenie 10 miejsc pracy i wzrost w tym czasie zatrudnienia przynajmniej o połowę („wysokie aspiracje”). Mało która nacja mierzy tak wysoko — w tym rankingu wyprzedzają nas jedynie przedsiębiorcy z Rumunii i Łotwy.
— W Polsce zachodzą ciekawe zmiany w strukturze nowo zakładanych firm. Na czoło wysuwają się firmy tworzone przez bardzo młode osoby. To przedsiębiorcy z bardzo dużymi ambicjami, którzy często startują bez doświadczenia. Uważają, że można je zdobyć dopiero podczas prowadzenia biznesu — mówi Paulina Zadura-Lichota, dyrektor departamentu rozwoju przedsiębiorczości i innowacyjności z PARP.
Firmy z konieczności
W związku z powyższym nie dziwi, że Polacy bardzo wysoko oceniają własne umiejętności i wiedzę do prowadzenia firmy — co drugi z nas uważa, że jest dobrze przygotowany do tego celu (52 proc.). Przedsiębiorcy w innych krajach mają znacznie więcej samokrytycyzmu — unijna średnia wynosi 42 proc. Jest też kategoria, w której jesteśmy w Europie liderem. I tak na całym kontynencie nie ma innego kraju, w którym tyle firm powstawałoby… z konieczności.W Polsce jest to aż 47,4 proc., podczas gdy średnia unijna jest ponad dwa razy niższa (22,7 proc.).
W innych krajach firmy powstają najczęściej z powodu dostrzeżenia szansy rozwojowej. Ale nie nad Wisłą. Jeśli chodzi o zauważanie szans na rozwój, w europejskiej stawce plasujemy się na czwartym miejscu od końca. Do tego smutnego obrazu dochodzą bariery wzrostu dotyczące sektora MSP. Eksperci mówią o ogromnych niedostatkach, jeśli chodzi o edukację przedsiębiorczości. Życie utrudniają też nieprzyjazne przepisy. Ale też sami przedsiębiorcy robią błędy, które nie pozwalają ich firmom się rozwijać.
— Rodzime firmy zbyt mało uwagi przywiązują do planowania i zarządzania. Główne obszary do poprawy to systemy operacyjne i zarządzanie zasobami ludzkimi. Już na początku ogranicza to efektywność firm, a na pewnym etapie stanowi barierę, która zagraża już nie tylko wzrostowi, ale również przyszłości biznesu — podkreśla Dariusz Brzeziński, partner zarządzający z Apax Consulting Group.
Do największych grzechów polskich przedsiębiorców należą też brak zaufania i niechęć do współpracy. Co ciekawe, coraz mniej zwolenników ma nad Wisłą opinia, że własna firma to dobra ścieżka kariery. Jeszcze trzy lata temu uważało tak prawie 73 proc. Polaków, dziś ten wskaźnik spadł do 67 proc.
u


