Polska miara energii? Urszula Dudziak!

PB SPIN SUKCES PASJE INSPIRACJE: Musiała zwalczyć w sobie polski brak wiary w siebie. Śpiewa, gra w tenisa, pisze bajki dla dzieci, gra na gitarze, chce też zagrać w filmie

Od „chciałabym, a boję się”, przez wokalistkę, którą zachwyca się czołowy krytyk „The New York Times”, zagubioną matkę dwójki małych dzieci, do kobiety, która w wieku niemal 72 lat wygląda jak milion dolarów i zapowiada, że dopiero się rozkręca... Powiedzieć o niej: wulkan energii — to za mało, o czym przekonali się uczestnicy konferencji PB SPIN Sukces Pasje Inspiracje.

Zobacz więcej

Urszula Dudziak podczas SPIN Marek Wiśniewski

Przełom pierwszy: wiara w siebie

Podchodzi John Wilson, znany krytyk muzyczny z „The New York Times”, i mówi: You are incredible! You are fantastic! Jak reaguje Polka? No, no, no... ja przepraszam, ja dopiero zaczynam, ja nic nie umiem, to są dopiero moje początki. Ta sytuacja z życia Urszuli Dudziak pokazuje, jak sama twierdzi, jak sami się ograniczamy. — Byłam w tym momencie sobą, ale czułam, że są pewne uwarunkowania, które mnie ukształtowały i które chyba nie pozwalają mi wykorzystać mojego potencjału w 100 proc. — wspominała wokalistka. Bo co mógł sobie pomyśleć ów zachwycony krytyk?

— Przecież ja się dobrze znam, jak jej mówię, że jest fantastyczna, a jak ona w siebie nie wierzy, to coś w tym musi być — przestrzega dziś Urszula Dudziak. Kolejny przykład. Dzwoni menedżer z informacją, że znane osobistości jazzu głosują w magazynie „Down Beat”. Pierwsze miejsce zajmuje Ella Fitzgerald. Drugie Mrs. Dudziak. Reaguje płaczem, nie ze szczęścia, lecz strachu. — Płakałam i mówiłam: Dlaczego tak mnie krzywdzą i obarczają taką odpowiedzialnością — opowiadała artystka.

Przełom drugi: samodzielność

W pewnym momencie okazało się, że mąż miał „inne plany osobiste i zawodowe” — jak dyplomatycznie ujęła to Urszula Dudziak.

To wyjątkowe wydarzenie zgromadziło w jednym miejscu największe ikony polskiego biznesu, kultury, sportu i polityki. Na jednej scenie wystąpili: Marek Belka, Urszula Dudziak, Agnieszka Holland, Jan A.P. Kaczmarek, Andrzej Klesyk, Jan Kulczyk, Czesław Lang, Tomasz Majewski, Anja Rubik, Rafał Sonik, Lech Wałęsa i Herbert Wirth.

Opowiedzieli o swoim pomyśle na zmienianie świata, osiąganie celów, przełamywanie barier i pokonywanie siebie. Wystąpienia na żywo oglądało ponad 200 gości, a transmisję online kilka tysięcy internautów. Zapraszamy do obejrzenia wszystkich na stronie spin.pb.pl. 19 czerwca relacja z wystąpienia Czesława Langa. W aplikacji PB+ są dostępne wszystkie, zachęcamy do ich pobrania.

— W 1985 r. zostałam z dwojgiem małych dzieci sama na Manhattanie. Ja wokalistka jazzowa z Polski, bez pieniędzy. To Michał [Urbaniak — red.] potrafił wszystko — był menedżerem, kompozytorem, aranżerem, kierowcą, załatwiał koncerty. Ja o niczym nie wiedziałam. Wychodziłam na scenę, śpiewałam i zajmowałam się dziećmi — mówiła wokalistka. Uważa, że to było największe wyzwanie jej życia. Zwłaszcza że w wpłynęło zaproszenie do Polski na Jazz Jamboree.

— Michał powiedział, że nie jedzie, a ja zmartwiona postanowiłam zaryzykować — opowiadała Urszula Dudziak. Pojechała nie z zespołem, nie sama, lecz w duecie z Bobbym McFerrinem, który uznał, że nie był w Polsce, więc chętnie tam się pojawi.

— Dwa dni przed wyjazdem do Warszawy straciłam głos, potem cudem go odzyskałam.Sala Kongresowa była wypełniona po brzegi, a ja w garderobie się rozpłakałam. Bobby był przerażony, bo nie wiedział, co się dzieje, a ja się bałam, że sobie nie poradzę. Jednocześnie wiedziałam, że to jest taki moment, że jeżeli sobie poradzę, to już będę śpiewać — wspominała Urszula Dudziak.

Wyszła na scenę, zaśpiewała, bisy i owacje nie miały końca. — Czułam się tak, jakbym przyjechała do mamy, mama mnie objęła, przytuliła i powiedziała: Ula, jesteś OK. Nie martw się. Wszystko jest OK — dodała wokalistka. Od tego czasu, jak zapewniła, było coraz lepiej.

Przełom trzeci: talent goni talent

Jak obecnie reaguje na sytuacje, które kiedyś przyprawiały ją o rozpacz? Scenka z lotniska w Göteborgu. Nieznany mężczyzna: Proszę pani, pani jest rewelacyjna! Pani jest wspaniała! Pani nazwisko — Krystyna Prońko — jest naszym klejnotem narodowym! Urszula Dudziak: Ale mnie czasem mylą z Urszulą Dudziak.

Nieznany mężczyzna: Ale nigdy w życiu! Ona w ogóle śpiewać nie umie! Co robi Urszula Dudziak? Proponuje mu wspólne zdjęcie, żeby mógł pochwalić się znajomym, że leciał samolotem z Krystyną Prońko. Jej zdaniem, najważniejszy jest stan umysłu. — To, co w głowie, przekłada się na język, język na charakter, a charakter na los.

Jeszcze w Nowym Jorku powiesiłam sobie plakat: What you pay attention to, grows — opowiadała wokalistka. Odkryła w sobie wiele talentów. — Napisałam książkę autobiograficzną — naprawdę sama, miałam tylko korektora. Jestem kronikarzem — od lat 60. piszę cały czas. Spojrzałam na te pamiętniki, zastanawiając się, kto przeczyta tych 6 tys. stron — mówiła Urszula Dudziak. Napisała więc autobiografię, zgodnie z poradą córki, takim językiem, jakim mówi do publiczności na koncertach. Na tym jednak jej rozliczne talenty się nie kończą.

— Gram świetnie w tenisa, mam drugie miejsce w Polsce. No, w mojej kategorii wiekowej — dodała artystka. Nauczyła się grać na gitarze. Pisze też wierszem bajki dla dzieci. Jeden z nich nawet wyrecytowała, dedykując go jednemu z uczestników PB SPIN (patrz wyżej). Chciałaby jeszcze m.in. zagrać w filmie, o co apelowała do siedzącej na widowni Agnieszki Holland. I po raz kolejny przekonywała, że naprawdę jest uzdolniona.

— Ja się dopiero rozkręcam. Apeluję do wszystkich — w moim wieku, młodszych i starszych. Jeżeli kiedykolwiek przyjdzie wam na myśl, że jesteście starzy, to przypomnijcie sobie Ulę Dudziak. Ona ma 72 lata — a pociągnę jeszcze co najmniej 30 — a jaką ona ma energię, jaką ona ma misję do spełnienia. I ja dopiero zaczynam — zapewniła Urszula Dudziak.

Strach na wróble*

W sadzie przy drodze na jednej nodze/

stał strach na wróble ku ptasiej przestrodze.

Miał straszyć wróble, wrony i sroki, pilnować ptactwo chodzące na boki.

Strach był to jeden w swoim rodzaju, wyjątek jak dorsze w górskim ruczaju. Nie lubił straszyć, czuł się samotny, w ciągłej depresji bardzo markotny.

Na wojnę z ptactwem nie miał ochoty, nawet polubił ich hecne świergoty.

Pewnego ranka wróbli gromada tuż niedaleko na płocie siada.

Jeden przyfrunął, siadł na głowie stracha i wiązką pszenicy przed nosem mu macha.

Zatupał nóżkami, wypiął szary brzuszek i tak przemówił do ptasinych uszek:

Z waszych przesądów i obaw szydzę i niezły interes tu dla nas widzę.

Za darmo można mieszkać w rękawie, w kieszeni się zmieści pięć wróbli prawie.

w nogawkach zrobimy pokoje gościnne, będą tam bale w całej wsi słynne.

Za dobrych chwil kilka, kwadrans niecały, wszystkie się ptaki do stracha zleciały.

były tam sroki, co kradły chętnie, skowronek, co śpiewał smętnie,

wróbel, co twierdził, że jest orłem górskim, i sowa z referatem o szlaku mazurskim.

A wróbli była wyraźna przewaga — od małego w pieluszce do siwego dziada.

Strach był wyraźnie rozpromieniony, pierwszy od wieków zupełnie zmieniony:

śpiewał piosenki, machał rękami: Ptaszki jest mi cudownie z wami!

I tak by trwała słodka sielanka, gdyby nie burza pewnego ranka.

Wicher przyleciał, koło zatoczył, stracha na wróble od tyłu zaskoczył,

poszarpał na strzępy stracha ubranie i porozrzucał na leśnej polanie.

Wróble płakały, wrony krakały i wszystkie ptaki lamentowały:

Głowy zostały nasze bez dachu! Któż się spodziewał takiego krachu?!

Morał jest jasny jak słońca promienie: płać regularnie ubezpieczenie.

*wiersz dedykowany Andrzejowi Klesykowi, prezesowi PZU

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polska miara energii? Urszula Dudziak!