Polska migracyjnym przedszkolem dla Ukraińców

aktualizacja: 20-11-2017, 17:14

- Na Ukrainie po aneksji Krymu jest 38 mln osób, z tego 30 proc. chce wyjechać do pracy za granicę. Dla wszystkich wystarczy więc pracowników, i dla Polski, i dla np. Niemiec - mówi w Pulsie Dnia Iwona Załuska, prezes agencji Upper Job.

- Dalej na Zachód wyjadą jednak ci, którzy już raz wyjechali i będzie im łatwiej podjąć decyzję o emigracji w dalsze rejony. My pewnie będziemy się skupiać na tych, którzy wyjeżdżają po raz pierwszy - uważa.

Iwona Załuska uważa też, że oczekiwania płacowe pracowników z Ukrainy nie są wygórowane. 59% z nich deklaruje, że rozgląda się za pracą z wynagrodzeniem od 3 do 5 tysięcy złotych - Jeśli przeliczymy to na 210 godzin pracy w miesiącu, to to nie jest zbyt dużo. 500 zł muszą wydać na mieszkanie, 500 na jedzenie, 2000 zł chcą wysłać na Ukrainę. Jako przedsiębiorcy, jeśli chcemy mieć pracownika z Ukrainy, to z takim wynagrodzeniem powinniśmy się zmierzyć - mówi Iwona Załuska.

Presja płacowa wśród Ukraińców rośnie jednak szybciej  - Po 11 czerwca zrobiliśmy badanie nt. tego jak wprowadzenie paszportów biometrycznych wpłynęło na rynek pracy Ukraińców. Wówczas widzieliśmy wzrost płac między 20 a 30 proc. w ujęciu rocznym. Ale od tamtej pory nie obserwujemy wzrostu płac - uważa Iwona Załuska.

Iwonę Załuską pytamy też o to:

- dlaczego Ukraińcy deklarują, że trudno jest o dobrą pracę w Polsce

- o to czy trudno jest pracodawcom utrzymać pracowników z Ukrainy



© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sołtys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polska migracyjnym przedszkolem dla Ukraińców