Chiński rynek spożywczy jest większy niż amerykański i w ubiegłym roku był wart 1,4 bln USD. Mieszkańcy miast unikają zanieczyszczonych ulic i wolą kupować przez internet. W 2014 r. wydali w sieci 1,5 bln EUR (trzykrotnie więcej, niż wynosi PKB Polski), w tym 20 mld zł na artykuły spożywcze. Dla polskiej firmy koszt wejścia na chiński rynek to 2 mln zł, ale jest firma, która wie, jak to zrobić za 100 tys. zł.
— Jesienią wystartuje Wirtualny Pawilon z Polską Żywnością (VPF), platforma e-commerce służąca do sprzedaży polskich produktów spożywczych w Chinach. Transakcje będą zawierane bezpośrednio między polskimi producentami a chińskimi konsumentami, z pominięciem pośredników i dystrybutorów — mówi Dariusz Ziemski, szef Sonall Consulting, który wspólnie z chińskim partnerem, LongMarch Partners, stworzył projekt.
Jak to działa
Jego uczestnicy będą mogli sprzedawać produkty przez chińskie portale JD.com i Taobao.com, z których korzysta 300 mln Chińczyków (dziś w taki sposób sprzedają w Chinach m.in. Mlekovita, Spółdzielnia OSM Łowicz czy Bakoma).
Z magazynu centralnego w Łodzi towary będą transportowane drogą morską lub kolejową do stref wolnego handlu w Chengdu i Tianjin. Cła i podatki będą powstawać po sprzedaży produktu.
— Pomożemy firmom w przejściu przez wszystkie procedury i formalności. KUKE przygotowała dla nich specjalny produkt ubezpieczeniowy. Właściciel chińskiej firmy, z którą współdziałamy, przez wiele lat pracował w chińskim ministerstwie handlu. Jest nam łatwiej uzyskać wsparcie władz — mówi Dariusz Ziemski.
Kto wesprze
Szef Sonall Consulting liczy też na wsparcie polskiej administracji. Miesiąc temu złożył projekt w Ministerstwie Gospodarki.
— Aplikujemy o pomoc rządową, czekamy na decyzję, choć zaangażowanie pieniędzy publicznych nie jest warunkiem realizacji projektu, który wystartuje w październiku — mówi Dariusz Ziemski.
Nad podobnymi platformami pracują Francja, Kanada i Nowa Zelandia, których władze zaangażowały się finansowo. Rząd Niemiec wydał na tradycyjną kampanię promocyjną żywności w Chinach już ponad 400 mln EUR. Koszty polskiego projektu to głównie kampania promocyjna. Do końca sierpnia potrwa pierwszy etap, na który potrzeba około 5 mln zł: projekt portalu, opłaty za umieszczenia na chińskich portalach, rekrutacja producentów, stworzenie ofert, systemu logistycznego i modelu przepływów finansowych. Potem przez rok potrwa kampania promocyjna, której koszty wyniosą 10-20 mln zł.
— Już wiemy, że wsparciem promocji są zainteresowane organizacje producentów żywności i urzędy marszałkowskie. Chińska telewizja publiczna jest gotowa w ramach wsparcia projektu wyemitować program o polskiej żywności z udziałem Justyny Szpakowskiej, pierwszego w świecie dziennikarza, który stał się gwiazdą tamtych mediów, choć chiński nie jest jej ojczystym językiem. Pani Justyna zrealizowała program o chińskiej żywności, który oglądało miliard osób, a teraz zgodziła się z nami współpracować — mówi Dariusz Ziemski. © Ⓟ
10 Tyle razy mniejsza jest powierzchnia użytków rolnych na głowę mieszkańca w Chinach niż w Polsce. Ze względu na stan środowiska naturalnego jakość produkowanej tam żywności jest niska.
200 mln Tylu mieszkańców przybędzie chińskim miastom do 2020 r.